Bezrobocie często bywa czynnikiem wyzwalającym zaburzenia psychiczne

Urszula Ludwiczak
opublikowano: 03-02-2003, 00:00

Trudno znaleźć dziś w Polsce środowisko zawodowe, nad którym nie wisi groźba bezrobocia. Problem braku pracy lub możliwość jej utraty to temat na co dzień obecny w życiu każdej polskiej rodziny. Czy lekarze są w stanie pomóc zestresowanym bezrobotnym? Czy sami umieliby sprostać sytuacji, kiedy nagle zostaną bez pracy? Z Jackiem Sochackim, psychologiem klinicznym, psychoterapeutą, właścicielem Ośrodka Psychoterapii Medycznej w Białymstoku rozmawia Urszula Ludwiczak.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
- Jak brak pracy wpływa na psychikę?
- Każda sytuacja utraty pracy jest szokiem. Człowiek znajduje się w niej często z zaskoczenia. Tzn. jakieś zwiastuny mającej nadejść sytuacji są, ale jak w przypadku każdej spodziewanej utraty, zawsze przeżywamy moment zaskoczenia. Potem jakiś czas schodzi na tzw. zaadaptowanie się do nowej sytuacji. Od umiejętności radzenia sobie ze stresem, od przekonań, zrównoważenia emocjonalnego, programów działania, którymi dysponuje dana osoba, będzie zależało, jak dalej poradzi sobie z utratą pracy.
Bezrobocie często bywa niestety czynnikiem wyzwalającym zaburzenia psychiczne. Bez wątpienia pełni funkcję czynnika spustowego, powodującego, że przeważa się jakaś szala i człowiek popada w choroby somatyczne, nerwice, depresje. Nasilają się jego codzienne dolegliwości. Często osoby nie umiejące sobie poradzić ze stresem bezrobocia popadają w alkoholizm, załamują się.

- Dlaczego tak wiele osób nie potrafi poradzić sobie ze znalezieniem pracy?
- Wydaje się, że bezrobocie jest dysfunkcją postawy życiowej danego człowieka. Są ludzie, którzy nie mogą przyswoić sobie prostej prawdy, że życie jest zadaniem długodystansowym, jednym słowem, że aby odnieść w życiu sukces, trzeba działać z pewnym wyprzedzeniem. Tak się nie dzieje, w związku z tym utrata pracy jest dla nich dużym zaskoczeniem. Bardzo często utrata pracy i trudności z jej znalezieniem mają wspólny mianownik: pewne postawy, przekonania ludzi. Kluczem do bezrobocia, niezależnie od obiektywnej sytuacji, w której tej pracy brakuje, jest wnętrze człowieka. Szkodliwe tu są zwłaszcza skrajności, czyli przekonanie, że ,ja nigdy nie znajdę pracy" albo przeciwnie: ,ja zawsze znajdę pracę". A człowiek nieprzygotowany do radzenia sobie z trudnościami będzie miał zawsze większe problemy ze znalezieniem zatrudnienia.
Innym czynnikiem psychologicznym, uniemożliwiającym często znalezienie pracy, jest ludzka emocjonalność. Są osoby, które przejmują się za bardzo tym, co się dzieje i takie, które przywiązują do tego zbyt małą wagę. Ci pierwsi to tacy, którzy przychodzą do pracy o 7,15, mimo że powinni być o 8 i wychodzą o 19, chociaż powinni o 16. Z reguły te osoby nie mogą poradzić sobie wtedy ze stresem wynikającym z pracy i w związku z tym tę pracę często tracą. A jak ktoś nie radzi sobie ze stresem wynikającym z pracy, to jest duże prawdopodobieństwo, że nie poradzi sobie ze stresem wynikającym z bezrobocia. Trudno mu więc będzie ukierunkować się sensownie na poszukiwanie nowej pracy.
Są wreszcie osoby, którym po prostu brak programów działania. Nie umieją napisać CV, listu motywacyjnego, nie mają gotowego programu na wypadek utraty pracy. Wydawałoby się, że takim osobom najłatwiej pomóc, po prostu odpowiednio je edukując.

- Nie jest to chyba takie proste?
- Nie, i to z wielu względów. Jest chociażby problem ubóstwa, bo dostęp do wiedzy, kursów kosztuje, a do bezpłatnych szkoleń są z reguły długie kolejki. Wtedy powstaje problem: jak spędzać wolny czas. Nie ma żadnego wzoru, jak to robić, bo za czasów ,komuny" głównym zajęciem mężczyzn była dodatkowa praca, picie alkoholu i załatwianie czegoś. Kobiety z reguły zajmowały się dziećmi i domem. Jesteśmy nieprzygotowani jako społeczeństwo do funkcjonowania w warunkach wolnorynkowych. Przez ostatnie 50 lat najlepszym zachowaniem było przystosowanie się i niewychylanie. A teraz? Wpaja się, że do sukcesu prowadzi tylko wyszukanie w sobie czegoś oryginalnego. A do tego nie przygotowuje też na pewno nasz system edukacyjny, polegający głównie na przyswajaniu gotowych recept na rozwiązywanie problemów. A jak człowiek nauczony recytowania formułek może znaleźć się w roli np. przedstawiciela handlowego?

- Jak dużą rolę w tej sytuacji powinni odgrywać psycholodzy czy psychoterapeuci? Czy bezrobotni często korzystają z waszych usług?
- Rzeczywiście przystosowanie obecnego i kolejnych pokoleń do nowych warunków życia to wyzwanie dla psychologów, psychoterapeutów, psychiatrów. Jednak i z tym jest pewna trudność, bo przez ostatnie lata psychoanaliza była traktowana jako coś niewłaściwego. Jeśli człowiek umie cieszyć się tym, co ma, zna swoją wartość, wierzy w siebie i swoje możliwości - ma większe szanse na to, aby tym bezrobotnym nie być. Żeby przekonać o tym ludzi, potrzebna jest nam teraz sieć poradni psychologicznych, pomagających w dostarczaniu programów działania, uczących korzystania z nich, przełamywania wewnętrznych barier. Potrzebna jest zmiana sposobu edukowania, nauczenie ludzi, jak prosić o pomoc i jak z niej korzystać.
Psychologia i psychiatria
Specjalistyczny newsletter przygotowywany przez ekspertów
ZAPISZ MNIE
×
Psychologia i psychiatria
Wysyłany raz w miesiącu
Specjalistyczny newsletter przygotowywany przez ekspertów
ZAPISZ MNIE
Administratorem Twoich danych jest Bonnier Healthcare Polska.

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Urszula Ludwiczak

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.