We współczesnej medycynie trzeba być gotowym na zmiany

  • Marta Koton-Czarnecka
opublikowano: 11-06-2012, 11:46

Kilkanaście lat temu przechodziłam operację zwichniętego stawu barkowego. Gdy skarżyłam się na ostry ból pooperacyjny, usłyszałam — „boli, bo musi”.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

Dziś podejście personelu medycznego do pacjentów cierpiących po operacjach jest zgoła inne, o czym świadczy chociażby ciągle rosnąca liczba placówek i oddziałów z przyznanym certyfikatem „Szpital bez bólu”. Obecnie akredytację taką ma już 129 szpitali w Polsce. Niestety, nadal niewiele zmieniło się w podejściu do terapii bólu przewlekłego zarówno nowotworowego, jak i niezwiązanego z chorobą nowotworową. Wielu pacjentów — nawet do 20 proc. Europejczyków — wciąż skazywanych jest na życie w nieustannym bólu. To dlatego, że większość lekarzy rodzinnych nie ma odpowiednich kwalifikacji w zakresie leczenia bólu, a liczba godzin poświęcanych temu zagadnieniu w obowiązkowych programach nauczania jest zdecydowanie niewystarczająca — uważa dr Aleksandra Ciałkowska-Rysz, konsultant krajowy w dziedzinie medycyny paliatywnej.

Zmian wymaga też postrzeganie przez lekarzy rodzinnych pacjentów, którzy kiedyś chorowali na nowotwór, ale zostali z niego wyleczeni. W mentalności wielu polskich lekarzy chory onkologiczny pozostaje takim chorym do końca życia, co jest zupełnym absurdem - zwraca uwagę prof. Jacek Jassem, prezes PTO. Pacjenci ci po skończeniu agresywnej terapii przeciwnowotworowej powinni przechodzić pod opiekę lekarzy poz. Do tego konieczna jest jednak znacznie większa niż obecnie wiedza lekarzy rodzinnych o tym, jak opiekować się takimi chorymi, m.in. gruntowna znajomość odległych skutków ubocznych chemio- i radioterapii. O problemie tym dyskutowano podczas kongresu Amerykańskiego Towarzystwa Onkologii Klinicznej (American Society of Clinical Oncology, ASCO) 1-5 czerwca w Chicago.

Nie sposób nie zauważyć szybkich zmian zachodzących w ostatnich latach w naszym społeczeństwie. Wiele z nich jest bardzo niepokojących, np. gwałtownie malejąca sprawność fizyczna polskich dzieci i młodzieży. Obecne 7-, 10-, 15- i 19-latki biegają znacznie wolniej i skaczą bliżej niż ich rówieśnicy sprzed 30 lat. Mają też dużo większe trudności z wykonaniem skłonu dosiężnego czy zwisu na drążku. Takie alarmujące wyniki przyniosło badanie populacyjne, prowadzone od 1979 roku przez warszawską Akademię Wychowania Fizycznego, dotyczące kondycji młodych Polaków. Część winy za tę sytuację ponoszą lekarze, którzy niekiedy zbyt pochopnie ulegają prośbom rodziców i wydają dzieciom zwolnienia z lekcji WF.


Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Marta Koton-Czarnecka

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.