Marcelina Zawisza: minister Niedzielski gasi pożary, brakuje mu całościowej strategii

opublikowano: 21-12-2022, 16:28

To raczej reformowanie systemu na zasadzie gaszenia pojedynczych pożarów przy jednoczesnej niechęci do wzięcia odpowiedzialności za całość systemu opieki zdrowotnej. Takie podejście dziwi mnie tym bardziej, że mamy dziś do czynienia z olbrzymim długiem zdrowotnym, który narósł w efekcie ograniczenia dostępności do diagnostyki w czasie pandemii - tak posłanka Marcelina Zawisza ocenia działania Ministerstwa Zdrowia pod kierownictwem Adama Niedzielskiego.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Na zdjęciu Marcelina Zawisza
Na zdjęciu Marcelina Zawisza
Fot. Wikipedia
  • “Puls Medycyny” poprosił Marcelinę Zawiszę, posłankę Lewicy, o jej ocenę polityki zdrowotnej Ministerstwa Zdrowia pod kierownictwem ministra Adama Niedzielskiego. Jak ocenia całość strategii MZ oraz kilka sztandarowych projektów, wdrażanych przez resort?
  • Zdaniem Marceliny Zawiszy część działań ministra Niedzielskiego – np. dążenie do prawnego umocowania wynagrodzenia minimalnego w ochronie zdrowia i poszerzenie możliwości diagnostycznych lekarzy rodzinnych dzięki opiece koordynowanej i budżetowi powierzonemu – to kroki jak najbardziej w dobrym kierunku.
  • – Niestety, są to jednak zmiany kosmetyczne w stosunku do problemów, jakie w tej chwili obserwujemy w systemie - mówi.

Zawisza: minister ani razu w 2022 r. nie uczestniczył w posiedzeniach sejmowej Komisji Zdrowia

– Niestety, nie mogę pozytywnie ocenić działań Ministerstwa Zdrowia pod kierownictwem ministra Adama Niedzielskiego. Sam fakt, że minister ani razu w 2022 r. nie uczestniczył w posiedzeniach sejmowej Komisji Zdrowia, świadczy o tym, w jak niewielkim stopniu zależy mu na realnym i merytorycznym dialogu z opozycją i stroną społeczną. Pod jego kierownictwem resort wprowadza wiele zmian w zasadzie bez konsultacji ze stroną społeczną i poszczególnymi grupami zawodowymi związanymi z ochroną zdrowia, których te regulacje przecież bezpośrednio dotyczą - mówi “Pulsowi Medycyny” Marcelina Zawisza.

Oczywiście, jak zaznacza posłanka Zawisza, MZ wprowadza pewne rozwiązania, problem jednak polega na tym, że zmiany te nie są elementem kompleksowej i długofalowej reformy, która mogłaby poprawić jakość i dostępność świadczeń.

– To raczej reformowanie systemu na zasadzie gaszenia pojedynczych pożarów przy jednoczesnej niechęci do wzięcia odpowiedzialności za całość systemu opieki zdrowotnej. Takie podejście dziwi mnie tym bardziej, że mamy dziś do czynienia z olbrzymim długiem zdrowotnym, który narósł w efekcie ograniczenia dostępności do diagnostyki w czasie pandemii. Dobrym przykładem tego problemu jest sytuacja w onkologii, gdzie brakuje skutecznych programów badań przesiewowych, a długo zapowiadana Krajowa Sieć Onkologiczna nie wejdzie w życie od 1 stycznia, wbrew wcześniejszym zapowiedziom MZ. Co więcej, resort wielokrotnie deklarował, że w większym stopniu zaangażuje w działania profilaktyczne specjalistów medycyny pracy. Nic takie się nie wydarzyło. Cierpią na tym przede wszystkim pacjenci, co według mnie jest nieakceptowalne - podkreśla.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Bolesław Piecha podsumowuje rok 2022 w ochronie zdrowia. Ocenia też ministra Niedzielskiego

Zawisza: podniesienie minimalnego wynagrodzenia to było coś, co po prostu trzeba było zrobić

Zdaniem Marceliny Zawiszy część działań ministra Niedzielskiego – np. dążenie do prawnego umocowania wynagrodzenia minimalnego w ochronie zdrowia i poszerzenie możliwości diagnostycznych lekarzy rodzinnych dzięki opiece koordynowanej i budżetowi powierzonemu – to kroki jak najbardziej w dobrym kierunku.

– Niestety, są to jednak zmiany kosmetyczne w stosunku do problemów, jakie w tej chwili obserwujemy w systemie. Potwierdza to podejście pacjentów: według danych CBOS zwiększa się odsetek osób korzystających z usług sektora prywatnego, szczególnie w zakresie świadczeń diagnostycznych. Podniesienie minimalnego wynagrodzenia w ochronie zdrowia to było coś, co po prostu trzeba było zrobić, zwłaszcza w obliczu kryzysu kadrowego. Bardzo dobrze się stało, że w regulacji uwzględniono także pracowników niemedycznych. Tzw. ustawa podwyżkowa zawiera jednak wiele wad, przez co część grup zawodowych poczuła się niesprawiedliwie pominięta lub niedoceniona finansowo. Co więcej, otwiera też furtkę pracodawcom do np. nieprawidłowego zaszeregowania pracowników celem wypłacania im niższych wynagrodzeń. Szeroko o tym problemie informują pielęgniarki. Oczywiście, są placówki, gdzie pielęgniarki zaszeregowano zgodnie z ich wykształceniem, ale nie może to leżeć wyłącznie w gestii dyrektorów. W mojej ocenie to jeden z podstawowych braków tej ustawy. Można było tego problemu uniknąć, wprowadzając do nowelizacji prosty zapis – co proponowałam – zgodnie z którym pracodawca nie mógłby przy podpisaniu aneksu z pracownikiem zmienić mu warunków pracy na gorsze - wskazuje Marcelina Zawisza.

Jak zwraca uwagę Marcelina Zawisza, ponadto Ministerstwo Zdrowia nie zdecydowało się na ograniczenie outsourcingu w szpitalach, czyli „wyprowadzania” niezbędnych w szpitalach usług jak np. sprzątanie do firm zewnętrznych.

– Cierpi na tym przede wszystkim personel pomocniczy i pracownicy laboratoriów - dodaje.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Pielęgniarki i położne kontra dyrektorzy szpitali. Trwa spór o wynagrodzenia

Minister Niedzielski podsumowuje 2022 r.: czas dużych zmian w POZ, kształceniu nowych kadr i historycznej refundacji

Źródło: Puls Medycyny

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.