Świadczenie komercyjnych usług szansą na przetrwanie szpitali

Beata Lisowska
opublikowano: 09-06-2004, 00:00

Podczas gdy kwestię współpłacenia za usługi medyczne przez pacjentów rząd i parlament odsuwają w bliżej nieokreśloną przyszłość, niektórzy dyrektorzy publicznych szpitali stosują politykę faktów dokonanych i wprowadzają dodatkowe opłaty za usługi medyczne.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Samodzielny Publiczny Szpital Kliniczny nr 1 we Wrocławiu jest jednym z pionierów na Dolnym ląsku, ponieważ wprowadził odpłatność pacjentów za świadczone usługi medyczne realizowane dla osób nieubezpieczonych i ubezpieczonych w przypadku wyczerpania się limitów określonych w kontrakcie z Narodowym Funduszem Zdrowia. "Zdecydowanie stwierdzam, że są to świadczenia nie objęte umową z NFZ, gdyż realizacja tego kontraktu nastąpiła wcześniej" - podkreśla w rozmowie z Pulsem Medycyny Andrzej Zdeb, dyrektor Samodzielnego Publicznego Szpitala Klinicznego nr 1 we Wrocławiu.
Kontrakt na pół miesiąca
Realizacja kontraktu w Klinice Okulistyki kończy się w połowie miesiąca i pacjent ma wybór: albo zapisać się do kolejki i czekać (w przypadku niektórych zabiegów może to trwać nawet rok), albo zapłacić i mieć zabieg wykonany od ręki.
"Ubezpieczony podpisuje oświadczenie, że dobrowolnie zrzeka się prawa do bezpłatnej opieki medycznej w ramach powszechnego ubezpieczenia zdrowotnego i wpłaca pieniądze do kasy szpitala na druku KP. Jest stała określona opłata za poszczególne procedury i nie są to opłaty groszowe, lecz rzędu kilku tysięcy złotych. Ponieważ takich płatnych komercyjnych świadczeń udzielamy w Klinice Okulistyki kilka miesięcznie, do kasy szpitala wpływa z tego tytułu co miesiąc kilkanaście tysięcy złotych" - wyjaśnia Andrzej Zdeb.
To oczywiście kwota symboliczna w porównaniu z nadwykonaniami, które tylko w ciągu pierwszych pięciu miesięcy tego roku miała wrocławska Klinika Okulistyki. Kwota jej ponadlimitowych świadczeń za ten okres urosła do 500 tys. zł.
Opłata zamiast cegiełki
"To są pieniądze bezpowrotnie stracone. Jakie prawo w RP nakazuje podmiotowi zatrudniającemu 1500 osób pracować za darmo, bez zapłaty? Skoro są limitowane przychody, nie da się mechanicznie obciąć kosztów i dostosować potencjału szpitala do wartości kontraktu, niemożliwe jest również - ponieważ groziłoby to prokuratorem - zamknięcie szpitala po zrealizowaniu kontraktu, na dwa tygodnie. Zostaje mi tylko jedno wyjście: działalność komercyjna jako dodatkowe źródło przychodów. Inni radzą sobie inaczej: wprowadzają różnego rodzaju cegiełki na rzecz szpitala. Ja nie chcę robić tego w sposób zakamuflowany" - mówi A. Zdeb. Dodaje, że to rozwiązanie jest korzystne i dla szpitala, i dla pacjentów.
Sprawa dla sądu grodzkiego
W listopadzie ubiegłego roku pacjenci Publicznego Szpitala Klinicznego w Białymstoku, po wniesieniu na konto szpitala opłaty 15 zł, mogli skorzystać z porady specjalisty bez kolejki. Szpital pobierał opłaty tylko przez kilka dni; wycofał się, gdy doniesienie do prokuratury złożyły podlaski oddział Narodowego Funduszu Zdrowia i podlaska Federacja Związków Zawodowych Pracowników Ochrony Zdrowia. Prokuratura na początku maja umorzyła postępowanie ze względu na brak znamion przestępstwa, ale przekazała sprawę policji, która ma zbadać, czy nie doszło do wykroczenia. Jak poinformowała lokalna prasa, sprawa trafi najprawdopodobniej do sądu grodzkiego.
Marek Karp, zastępca dyrektora Publicznego Szpitala Klinicznego w Białymstoku nie ma wątpliwości, że sąd uzna, iż szpital działał zgodnie z prawem, ponieważ pacjenci, którzy zapłacili za udzielanie porady, podpisywali wcześniej deklarację, że dobrowolnie zrzekają się prawa do bezpłatnej opieki medycznej, wynikającej z powszechnego ubezpieczenia zdrowotnego.
Czyn zakazany czy nie?
Ministerstwo Zdrowia, które Puls Medycyny poprosił o oficjalne stanowisko w sprawie dopuszczalności udzielania przez publiczny zakład opieki zdrowotnej odpłatnych świadczeń, nie ma żadnych wątpliwości. Zdaniem resortu, zgodnie z ustawą o powszechnym ubezpieczeniu w NFZ publiczny ZOZ może pobierać opłaty tylko w ściśle określonych przypadkach (współpłacenie za leczenie stomatologiczne, ponoszenie części kosztów wyżywienia i zakwaterowania w sanatorium uzdrowiskowym, pełnej odpłatności za świadczenia ponadstandardowe oraz w przypadku nieprzedstawienia karty ubezpieczenia zdrowotnego). "Żądanie opłat za świadczenia zdrowotne, które przysługują ubezpieczonemu w ramach umowy pomiędzy świadczeniodawcami a Narodowym Funduszem Zdrowia jest niedopuszczalne" - czytamy w piśmie do redakcji. Departament Prawny MZ wskazuje również na fakt, iż zgodnie z art. 175 pkt. 4 ustawy o powszechnym ubezpieczeniu w Narodowym Funduszu Zdrowia: kto pobiera nienależne opłaty od ubezpieczonych za świadczenia objęte umową z funduszem o udzielanie świadczeń zdrowotnych, podlega karze grzywny.


Prawo w medycynie
Newsletter przygotowywany przez radcę prawnego specjalizującego się w zagadnieniach prawa medycznego
ZAPISZ MNIE
×
Prawo w medycynie
Wysyłany raz w miesiącu
Newsletter przygotowywany przez radcę prawnego specjalizującego się w zagadnieniach prawa medycznego
ZAPISZ MNIE
Administratorem Twoich danych jest Bonnier Healthcare Polska.

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Beata Lisowska

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.