Przewodnicząca PTTPB: ujednolicenie wymogów szkolenia obniżyłoby jakość psychoterapii jako metody leczenia
Państwowy system kształcenia psychoterapeutów niemal nie występuje - zatem psychoterapeuci, nad czym ubolewamy - kształcą się za własne pieniądze, zasilając swoją zdobytą w ten sposób wiedzą system publicznej opieki zdrowotnej. A ośrodki szkolące za to kształcenie pobierają pieniądze. Dotyczy to wszystkich podejść. Nie ma “prywatnych szkół skupionych wokół środowiska SWPS” - mówi Agnieszka Tousty-Ingielewicz. Wyjaśnia również, skąd wzięła się różnica zdań pomiędzy PRP a PTTPB, dotycząca projektu ustawy o zawodzie psychoterapeuty.

Ilu psychoterapeutów zrzesza Polskie Towarzystwo Terapii Poznawczej i Behawioralnej? Ile certyfikatów wydało w ostatnich latach?
Na 31.12.2023 r. do PTTPB należy 4646 osób (974 wstąpiły w 2023 r.), wydano 1660 certyfikatów psychoterapeuty PTTPB (253 w 2023 r., 262 w 2022 r.) 107 europejskich certyfikatów EABCT oraz 87 certyfikatów superwizora-dydaktyka (plus 42 superwizorów-aplikantów w trakcie szkolenia). My te informacje mamy na stronie i jesteśmy tu bardzo transparentni. Byłoby wspaniale, gdyby na tym etapie rozmowy było możliwe określenie realnej liczby psychoterapeutów w Polsce, czyli członków stowarzyszeń biorących udział w debacie środowiskowej, liczby psychoterapeutów certyfikowanych z uwzględnieniem tych, którzy należą do wielu towarzystw i mają kilka certyfikatów. Takich danych niestety nie ma.
Co było powodem, dla którego PTTPB odstąpiło od prac w zespole wypracowującym zasady uregulowania zawodu psychoterapeuty? Na którym ich etapie pojawiła się różnica zdań z innymi organizacjami/środowiskami?
Są to dwa aspekty. Merytoryczny i prawny. Zaczniemy od tego pierwszego, bo dla czytelnika może być ważniejszy. Według nas też jest ważniejszy, bo przekłada się bezpośrednio na kształcenie terapeutów, a to ma swoje konsekwencje w postaci jakości terapii, jaką otrzymują pacjenci.
Terapeuci poznawczo-behawioralni wywodzą swoje metody z określonych założeń teoretycznych i akcentują rolę sprawdzania metod, którymi leczą, w badaniach nad skutecznością. Na tej podstawie określone zostały zasady kształcenia - po to, żeby pacjenci otrzymywali metody o określonej skuteczności. System kształcenia istniejący w Polsce od 25 lat temu właśnie służył i zaowocował liczbą terapeutów, o której mówiliśmy, którzy są w pełni przygotowani, aby w systemie opieki zdrowotnej zastosować diagnozę i terapię zaburzeń lękowych, depresji, PTSD, zaburzeń osobowości - to tylko przykłady najczęściej występujących zaburzeń, które według zaleceń międzynarodowych standardów leczenia, np. NICE, powinny być leczone, na obecnym stanie wiedzy, przede wszystkim terapią poznawczo-behawioralną i “przez psychoterapeutów stosujących metody o udokumentowanej skuteczności”. Inne podejścia terapeutyczne mają system szkolenia i egzaminowania w wielu miejscach różny od naszego.
I tu aspekt merytoryczny styka się z prawnym. Ujednolicenie wymogów - szkoleń i egzaminowania zabezpiecza pewne minimum, co jest ważne i potrzebne, ale nie zapewnia warunków, które z naszego punktu widzenia są niezbędne. Ujednolicenie dla nas obniżyłoby jakość psychoterapii rozumianej jako metoda leczenia. Jeszcze gorsze byłoby przemieszanie wymogów - pozorne ujednolicenie – które nie przekłada się na skuteczność, a stanowi z naszego punktu widzenia dodatkowe koszty dla osób kształcących się i “rozcieńczenie” skutecznych metod.
Zdaniem legislatorów sejmowych oraz kliku zespołów prawników, z którymi to konsultowaliśmy, wprowadzenie jednego wspólnego samorządu zawodowego wymaga ujednolicenia zasad uzyskiwania prawa wykonywania zawodu i w naszym przypadku powodowałoby ujednolicenie szkoleń, zasad przyjmowania na nie i egzaminowania. Jest to coś, czego wszyscy chcieliby uniknąć, ale jak rozumiemy, grupa robocza podpiera się argumentacją, że z możliwości uznawania dorobku jako równoważny aplikacji (np. będąc profesorem prawa) da się wywieść, jak się wydaje wbrew przyjętej doktrynie prawnej, możliwość przeprowadzenia różnych wariantów szkoleń. Dodatkowo w takim jednolitym samorządzie naszym zdaniem niemożliwe byłoby wyłonienie wspólnej reprezentacji, która jest jednym z podstawowych zadań samorządu. Ponieważ ze strony innych członków grupy roboczej zostało wyartykułowane oczekiwanie, żebyśmy przygotowali projekt alternatywy, postanowiliśmy rozdzielić pracę i skupić się przedstawieniu innych możliwych rozwiązań, żeby było możliwe potem szerokie omówienie wszystkich wersji regulacji i ich konsekwencji.
Czy PTTPB również stoi na stanowisku, że zawód psychoterapeuty powinien być uregulowany ustawowo? Jakie są pani zdaniem podstawowe wady forsowanego przez PRP wariantu ustawy?
PTTPB stoi na stanowisku, że zawód powinien zostać uregulowany ustawowo, natomiast różnimy się w szczegółach jak to powinno wyglądać w praktyce.
Jednolity samorząd zakładany w projekcie PRP, a także drugim projekcie opracowywanym w ramach grupy roboczej, zdaniem prawników, z którymi to konsultowaliśmy wymusiłby jednolity sposób uzyskiwania prawa zawodu w zakresie przyjmowania i przebiegu szkoleń oraz egzaminowania. Dodatkowo w projekcie PRP ordynacja jest skonstruowana w taki sposób, że psychoterapeuci poznawczo-behawioralni, psychodynamiczni i psychoanalityczni byliby dyskryminowani przy wyborze reprezentantów, a de facto kontrolę nad samorządem mieliby przedstawiciele środowiska integracyjnego i humanistyczno-doświadczeniowego skupionego wokół PRP.
Jakie są podstawowe założenia alternatywnego projektu ustawy o zawodzie psychoterapeuty (z samym rejestrem?)
Projekt ustawy z samym rejestrem zakłada pozostawienie szkoleń wg. różnych nurtów w taki sposób, jak to funkcjonuje obecnie, jednocześnie z prawną ochroną tytułu “psychoterapeuty” i koniecznością wpisu do prowadzonego przez Ministerstwo Zdrowia rejestru w ramach czynności administracyjnej i po spełnieniu kryteriów formalnych. Jednocześnie projekt zakłada ochronę praw pacjentów i tajemnicy zawodowej oraz powstanie Komisji Odpowiedzialności Zawodowej, z zapewnieniem udziału przedstawicieli własnego nurt, do rozpatrywania przewinień zawodowych. Projekt zawiera też obowiązek tzw. szkolenia ustawicznego, który byłby odpowiednikiem obecnego systemu odnowień certyfikatów, czy np. punktów edukacyjnych w przypadku lekarzy. Wydaje się też, że taka forma regulacji jest najbardziej prawdopodobna do wprowadzenia z rozpatrywanych opcji.
Przedstawiciele PRP zarzucają PTTPB, że jego reprezentanci chcą arbitralnie decydować „o kształcie ustawy o zawodzie psychoterapeuty, bez uwzględnienia jego pozostałych przedstawicieli", chroniąc głównie interes własny i prywatnych szkół skupionych wokół środowiska SWPS. Czy mogłaby się pani odnieść do tego zarzutu?
Jest dokładnie odwrotnie. Oba projekt,y które opracowujemy, z samym rejestrem i z wieloizbowym samorządem zawodowym, oparte są o to, że przedstawiciele poszczególnych nurtów samodzielnie mogliby decydować o sobie w zakresie szkolenia i w zakresie reprezentacji. Dla odmiany ordynacja z projektu PRP sprawiałaby, że przedstawiciele organizacji z Rady mieliby decydujący wpływ na wielokrotnie liczniejsze środowiska poznawczo-behawioralne i psychodynamiczno-psychoanalityczne.
To pytanie jest bardzo dobre, bo pojawia się w nim słowo “interes własny i prywatnych szkół” tym bardziej “skupionych wokół środowiska SWPS”. W tym momencie państwowy system kształcenia psychoterapeutów niemal nie występuje - zatem psychoterapeuci nad czym ubolewamy - kształcą się za własne pieniądze, zasilając swoją zdobytą w ten sposób wiedzą system publicznej opieki zdrowotnej. A ośrodki szkolące identyfikujące się ze wszystkimi stowarzyszeniami za to kształcenie pobierają pieniądze. Dotyczy to wszystkich podejść. Nie ma “prywatnych szkół skupionych wokół środowiska SWPS”. PTTPB rekomenduje kształcenie w 7 ośrodkach akredytowanych – jedyne, co łączy te ośrodki to wspólna tradycja budowania Towarzystwa i kształcenie według standardów PTTPB i EABCT.
Jednym z nich - największym ze względu na liczbę absolwentów jest Szkoła Psychoterapii Uniwersytetu SWPS, a zatem kształcenie, które łączy w sobie podleganie zasadom ustawy o nauce i standardom naszego Towarzystwa. To nie zarzut, że kształcenie psychoterapeutów, czyli zdobywanie wiedzy w psychologicznych metodach leczenia opartych na danych naukowych odbywa się w uczelni kształcącej psychologów (z najwyższą w systemie państwowym kategorią A) i prowadzącej badania nad psychoterapią. Uniwersytet Medyczny w Łodzi prowadzi studia podyplomowe z psychoterapii akredytowane przez Sekcję Psychoterapii Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego, a ich kierownikiem jest konsultant krajowy w dziedzinie psychiatrii profesor Piotr Gałecki - i nic w tym dziwnego. W psychoterapii, podobnie jak w medycynie, badania nad skutecznością metod leczenia służą pacjentom, a nie “czystej nauce zamiast pomagania pacjentom”, jak czasem mylnie się sugeruje.
PTTPB z grupą organizacji psychoterapeutycznych i psychologicznych zwróciło się do MZ z wnioskiem o odwołanie Renaty Mizerskiej z funkcji konsultanta krajowego w dziedzinie psychoterapii. Jakie były powody tego działania?
Powodów było kilka i opisaliśmy je we wniosku do minister zdrowia podpisanym przez organizacje i ekspertów z wieloletnim doświadczeniem badawczym, dydaktycznym i organizacyjnym. Chciałabym zaznaczyć, że nie należy mylić wniosku z oddolną petycją w internecie czy ogólną dyskusją w internecie, która rządzi się specyfiką mediów społecznościowych.
Po pierwsze, tryb powołania - co prawda minister ma prawo według ustawy powoływać konsultanta, ale tryb nie zapewniał transparentności kryteriów i reprezentatywności stowarzyszenia PRP w środowisku psychoterapeutów, zwłaszcza w odniesieniu do opieki zdrowotnej.
I warto tu też podkreślić dwa aspekty – jeden to praca nad ustawą o zawodzie psychoterapeuty, w której PRP pełni aktywną rolę, z którą można dyskutować, ale ją bardzo doceniamy, a drugi to specjalizacja, jaką jest psychoterapia w medycynie. Właśnie w tej dziedzinie została powołana pani Renata Mizerska. A jest to dziedzina, wbrew temu co mówi sama konsultant – nie całkiem nowy zawód bez tradycji, a obszar nauki i praktyki, w której istnieją w Polsce eksperci z dorobkiem naukowym, system kształcenia i badania, o których mówiliśmy wcześniej. W medycynie badania są kwestią podstawową - ich liczba, wyniki i formułowanie na ich podstawie wniosków dla systemu opieki zdrowotnej.
Głównymi powodami był więc brak formalnego dorobku naukowego i doświadczenia w kierowaniu pracami klinicznymi i badawczymi, niezbędny na stanowisku Konsultanta Krajowego, który jest m.in. odpowiedzialny za przygotowanie programu specjalizacji w Centrum Medycznym Kształcenia Podyplomowego (CMKP), oraz tryb – w tym wybór przez odchodzącego ministra Piotra Brombera w ostatnich godzinach urzędowania bez uwzględnienia opinii środowiska - co podnosi nie tylko PTTPB, ale również Sekcja Psychoterapii Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego wraz z innymi członkami grupy roboczej.
Jak środowisko psychoterapeutów wyjaśni pacjentom, politykom i decydentom – od których również zależą losy ustawy o zawodzie – co jest tak naprawdę głównym powodem tego konfliktu? Z boku, dla osoby niebędącej częścią środowiska, wygląda to tak, jakby równie ważnym, co jakość i dostępność psychoterapii powodem była kontrola nad rynkiem psychoterapii (zarówno usług dla pacjentów, jak i szkoleń). Czy właśnie to leży u podłoża tej różnicy zdań?
Właśnie, w sformułowaniu “środowisko psychoterapeutów” kryje się problem. Z przykrością należy powiedzieć, że przy słabym zdefiniowaniu i określeniu tego, czym jest “środowisko” motywacje są różne i obejmują także wspomnianą w pytaniu kontrolę nad rynkiem psychoterapii z jednej strony, a z drugiej zwykłe obawy o utratę źródeł zarobkowania.
Dlatego oczekujemy od decydentów i polityków rzeczy niepopularnej - włożenia wysiłku w zrozumienie złożoności zjawisk i zadziałania w sposób zapewniający bezpieczeństwo pacjentom, przede wszystkim w obszarze opieki zdrowotnej, czyli tam, gdzie ma działać powołana specjalizacja. Dlatego wyrażamy jako PTTPB ubolewanie, nie dostrzegając woli zrozumienia i wprowadzenia rozwiązań w sposób kompetentny i transparentny, jak to się stało w przypadku ostatniej decyzji ustępującej minister zdrowia poprzedniej kadencji.
A różnice zdań w tym środowisku dotyczą rozumienia psychoterapii na kontinuum od metody rozwoju osobistego do metody leczenia, z czego wynika rozumienie roli i stanu badań naukowych dających podstawowe informacje o skuteczności i bezpieczeństwie metody w tej dziedzinie i tradycji kształcenia. Na to nakłada się absolutny deficyt kadr oraz zwykłe obawy wielu psychoterapeutów przed rewolucją w życiu zawodowym. Gdybyśmy dane z dobrych badań epidemiologicznych takich jak EZOP traktowali poważnie w Polsce, brakuje kilkunastu tysięcy psychoterapeutów potrafiących zastosować metody bezpieczne (a zatem o określonej skuteczności) - to, o co apelujemy, to o stworzenie warunków minimum (ustawa i minima szkoleniowe) i oczekiwanych (wdrażanie metod zgodnych z aktualnym stanem wiedzy i zaleceniami). Podkreślamy - nie deprecjonujemy żadnego z podejść psychoterapeutycznych, dostrzegamy ich walory w wielu aspektach i pacjent powinien mieć swobodę świadomego wyboru. Apelujemy jedynie o wyciąganie wniosków z aktualnego stanu wiedzy, czyli na przykład relatywnych różnic w liczbie i jakości badań, wyników z nich płynących i zastosowania tej wiedzy zwłaszcza w ramach środków publicznych i polityki zdrowotnej.
Co do pacjentów - wierzymy, że jako pacjenci, bo niemal każdy z nas na jakimś etapie życia ma szansę stać się pacjentem wymagającym pomocy w pokonaniu depresji, zaburzenia lękowego, jesteśmy inteligentni, choć często przytłoczeni. Mamy wrażenie, że jako terapeuci działający w PTTPB wyjaśniamy - działając na rzecz pacjentów od 25 lat – w publikacjach i badaniach, w webinarach i przez terapie prowadzone przez psychoterapeutów - wskazania, założenia, podobieństwa i różnice, ostateczną decyzję pozostawiając pacjentowi. Pacjenci doskonale rozumieją rzetelnie przedstawiane informacje – a to wyzwanie dla reprezentantów środowiska i mediów.
PRZECZYTAJ TAKŻE: Psychoterapeuci toczą spór. Renata Mizerska: pojawiło się wiele nieprawdziwych informacji, ale wierzę, że zjednoczy nas praca nad ustawą
Źródło: Puls Medycyny