Podwyżki składek OC dla szpitali

Anna Gwozdowska
opublikowano: 29-06-2005, 00:00

Towarzystwa ubezpieczeniowe drastycznie podwyższają szpitalom składki na ubezpieczenia OC, broniąc się w ten sposób przed falą pozwów o odszkodowania. Zaporowe ceny to wstęp do stopniowego wycofywania się z rynku. Już teraz w portfelu ubezpieczeniowym niektórych towarzystw pozostało jedynie kilka szpitali.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Ryszard Stankiewicz, dyrektor Szpitala Wojskowego z Poznania, jest dumny z tego, że od 7 lat nie miał żadnej sprawy o odszkodowanie za błędy lekarskie. Przyznaje jednak, że nie uchroni go to przed podwyżką składki na ubezpieczenie. "To ostatni rok ulgowych ubezpieczeń. Ze względu na zwiększające się ryzyko mój ubezpieczyciel zapowiada na przyszły rok olbrzymią podwyżkę" - mówi R. Stankiewicz.
Roczna składka OC poznańskiego szpitala może wynieść nawet kilkaset tysięcy zł. "Pacjenci zakładają coraz więcej spraw o odszkodowanie" - wyjaśnia R. Stankiewicz. A kilka wypłaconych odszkodowań uruchamia lawinę podwyżek, którymi ubezpieczyciele bronią się przed zwiększonym ryzykiem.

Pacjenci dochodzą swego

W warszawskiej kancelarii adwokackiej Andrzej Puławski & Partnerzy dowiedzieliśmy się, że zainteresowanie pacjentów sprawami o odszkodowania za błędy lekarskie rzeczywiście się zwiększa. Również Rafał Holanowski, prezes zarządu Supra Brokers z Wrocławia, broker ubezpieczeniowy i doradca w zakresie zarządzania jakością i likwidowania szkód w szpitalach mówi, że jego kancelaria w ciągu ostatnich dwóch lat przyjęła aż 350 roszczeń. "To o wiele więcej niż kilka lat temu" - przyznaje R. Holanowski.
Jeszcze na początku 2002 roku ceny składek były śmiesznie niskie. R. Holanowski wspomina, że szpital z obrotami 30 mln zł rocznie ubezpieczał się na 1 mln zł i płacił roczną składkę w wysokości 14 tys. zł. "To były jednak stawki dumpingowe, do których dostosowywali się, chcąc nie chcąc, inni ubezpieczyciele, a co gorsza przyzwyczaiły się do nich szpitale" - tłumaczy R. Holanowski. Ale wypłata kilku odszkodowań o wartości 300 tys. zł, przy składce w wysokości 14 tys. zł szybko otrzeźwiła towarzystwa ubezpieczeniowe. Obecnie jeśli szpital zdecyduje się np. na sumę gwarancyjną o wartości 1 mln zł, a jest "szkodowy", bo w ciągu 3-4 lat zanotował trzy lub cztery duże roszczenia, to składka będzie wynosić 200 tys. zł i więcej.
"Praktycznie wszystkie firmy ubezpieczeniowe, m.in. Warta, Cigna STU czy Hestia, wycofują się z rynku ubezpieczeń szpitalnych. Dojdzie do tego, że na rynku pozostanie PZU i będzie dyktować ceny" - obawia się R. Holanowski. Michał Furmanek z działu marketingu Cigny STU SA jest bardziej ostrożny w ocenie sytuacji na rynku, ale przyznaje, że w portfelu jego firmy jest jedynie kilka publicznych ZOZ-ów i to przeważnie tych "bezszkodowych", które firma ubezpiecza już od dawna. "Nowe podmioty nie decydują się na zakup polisy z uwagi na wysokie, nawet bardzo wysokie składki" - dodaje M. Furmanek.
Towarzystwa ubezpieczeniowe nie przewidują szybkiej poprawy sytuacji i spodziewają się dalszego wzrostu liczby i wartości wypłacanych odszkodowań. "Większość szpitali nie jest w stanie wprowadzić rozwiązań istotnie zmniejszających ryzyko powstania szkody" - uważa Dariusz Melaniuk z Biura Ubezpieczeń Gospodarczych TUiR Warta SA.

Lepsza ugoda niż sąd

Według R. Holanowskiego, klucz do powstrzymania lawiny podwyżek leży w rękach zarządów szpitali. Zazwyczaj zarówno kancelarie prawne reprezentujące pacjentów, jak i ubezpieczyciele dążą do ugód ze szpitalami. Jednak nawet w przypadkach ewidentnej winy, szpitale nie chcą się przyznawać do błędu, a sprawa ląduje w końcu w sądzie. Dla ubezpieczycieli to najgorszy z możliwych scenariuszy.
"Procesy ciągną się nawet 5 lat. W tym czasie firma ubezpieczeniowa musi utworzyć rezerwę na wypadek, gdyby przegrała sprawę w sądzie, a pieniądze tak zamrożone nie zarabiają" - tłumaczy R. Holanowski. Jego zdaniem, dyrektorzy po prostu ignorują przypadki zgłaszania roszczeń, tymczasem mogliby się szybko pozbyć kłopotów, bo duża część zgłoszeń to również próby wyłudzenia odszkodowań. "Dlatego prawnicy w szpitalach powinni od razu rozpoczynać z pacjentami twarde negocjacje - tłumaczy R. Holanowski. - Tymczasem szpitale nie robią nic, przyjmują zgłoszenie, wkładają je do szuflady i o sprawie zapominają do momentu, kiedy znajdzie się w sądzie".

Gdzie ta szkoda?

Zdarza się, że szpitale zawiadamiają swoich ubezpieczycieli o roszczeniu dopiero po kilku miesiącach, mimo że warunki umowy nakładają na nich termin siedmiodniowy. W dodatku wiele szpitali w ogóle nie prowadzi rejestru szkód w swoich placówkach.
Ministerstwo Zdrowia również nie dysponuje takimi danymi. Biuro prasowe resortu tłumaczy, że na ul. Miodową docierają tylko raporty z Naczelnej Izby Lekarskiej, oparte na sprawozdaniach okręgowych sądów lekarskich, a te nie pokrywają się z liczbą spraw zakładanych przez pacjentów przeciwko szpitalom.
"Są szpitale "szkodowe", ale nikt tego nie monitoruje, ponieważ do niedawna nie był to problem - alarmuje R. Holanowski. - Trzeba śledzić takie przypadki, inaczej szpitale pójdą z torbami, bo sądy są coraz bardziej odważne".

W sądach lekarskich nie ma tłoku
Dla Pulsu Medycyny komentuje Zbigniew Czernicki, naczelny rzecznik odpowiedzialności zawodowej:
Izby Lekarskie w ogóle nie zajmują się odszkodowaniami, choć jeśli sąd lekarski uzna czyjąś winę, łatwiej jest starać się o odszkodowanie, ale to jest sprawa między szpitalem i pacjentem.
Obserwuję pewien wzrost liczby spraw, które przechodzą przez ręce rzeczników, ale nie lawinowy. Mamy około 2-2,5 tys. spraw rocznie. 15-18 proc. skarg kończy się sporządzeniem wniosku o ukaranie i jest kierowane do sądów lekarskich, a te w 50 proc. przypadków wydają wyroki skazujące. Do stosowanych kar należą m.in. upomnienia, a niezmiernie rzadko odebranie prawa wykonywania zawodu. Większość spraw, które trafiają do rzecznika, zostaje umorzona lub oddalona.


Prawo w medycynie
Newsletter przygotowywany przez radcę prawnego specjalizującego się w zagadnieniach prawa medycznego
ZAPISZ MNIE
×
Prawo w medycynie
Wysyłany raz w miesiącu
Newsletter przygotowywany przez radcę prawnego specjalizującego się w zagadnieniach prawa medycznego
ZAPISZ MNIE
Administratorem Twoich danych jest Bonnier Healthcare Polska.

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Anna Gwozdowska

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.