Finansowanie psychiatrii dziecięcej wzrosło do ponad miliarda złotych. Pięta achillesowa to placówki II poziomu
Przez trzy lata nakłady na psychiatrię dzieci i młodzieży wzrosły nawet czterokrotnie z 250 mln do ponad miliarda złotych w bieżącym roku. Pierwszy raz w historii psychiatria dziecięca „spina się” finansowo - mówi prof. Małgorzata Janas-Kozik, podsumowując zmiany w psychiatrii wieku rozwojowego.

Równolegle do pilotażu modelu środowiskowego w psychiatrii osób dorosłych trwa reforma systemu opieki psychiatrycznej dla populacji wieku rozwojowego. W przeciwieństwie do zmian w systemie dla pacjentów dorosłych, reforma opieki dla dzieci i młodzieży od początku miała w założeniu charakter kompleksowy: obejmowała obszar całego kraju i wszystkie poziomy referencyjne.
Nakłady na psychiatrię dziecięcą wzrosły do ponad miliarda złotych
- Jednym z głównych założeń reformy była deinstytucjonalizacja, co w mojej ocenie udało się zrealizować ok. w 50 proc. Naszym celem było odwrócenie piramidy świadczeń w psychiatrii dziecięco-młodzieżowej. (…) Dlaczego deinstytucjonalizacja nie udała się w 100 procentach? Moim zdaniem to w dużej mierze odpowiedzialność samych psychiatrów, ponieważ nadal nie zmieniło się do końca nasze podejście dotyczące tego, gdzie powinien być w pierwszym kroku kierowany pacjent w kryzysie psychicznym. Trudno wymagać od rodzica, nauczyciela czy pedagoga szkolnego takiej wiedzy, jeśli psychiatra nie potrafi właściwe pokierować dziecka. Dlatego nadal często zdarza się, że pacjent pierwszorazowy trafia w pierwszej kolejności do placówek II poziomu, czyli poradni zdrowia psychicznego, szczególnie tych, gdzie działają całodobowe izby przyjęć – oceniła prof. dr hab. n. med. Małgorzata Janas-Kozik, kierownik Katedry i Oddziału Klinicznego Psychiatrii i Psychoterapii Wieku Rozwojowego Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach, pełnomocnik ministra zdrowia ds. reformy psychiatrii dzieci i młodzieży.
Przypomniała, że w placówkach I poziomu nie istnieje możliwość realizacji konsultacji psychiatrycznej, ale też w 60 proc. przypadków, które się tam zgłaszają, nie ma takiej potrzeby. Dzięki zmianom w systemie kształcenia w ostatnim czasie system opieki dla dzieci i młodzieży zasiliła spora liczba psychoterapeutów środowiskowych.
- Czasami zdarza się, że z powodu obaw o potencjalne zagrożenie, psychoterapeuci kierują pacjentów do placówek II poziomu nieco na wyrost – przyznała prof. Janas-Kozik.
Jak dodała, na wyższych stopniach referencyjności reforma opierała się na zmianach organizacyjnych i ewentualnym dostosowaniu już działających struktur do nowego modelu opieki. Dotyczyło to przede wszystkim oddziałów całodobowych.
- Każdy oddział całodobowy jest na wagę złota, żaden z nich nie został zamknięty. (…) W tej chwili działa ich na terenie kraju 35, udało nam się uzupełnić dotychczasowe luki w zakresie dostępności, które obserwowaliśmy jeszcze do niedawna w regionie północno-wschodniej Polski. (…) Wzrasta liczba świadczeń środowiskowych. Na podstawie danych NFZ wiemy, że w okresie pandemii 450 tysięcy rodzin znalazło pomoc w placówkach I poziomu, których wówczas w Polsce było 139. (…) Kolejnym założeniem reformy było stworzenie ogólnopolskiego, kompleksowego systemu zapewniającego wsparcie i wyrównanie różnic między regionami kraju. W sposób ewolucyjny udaje nam się ten cel realizować – wskazała prof. Janas-Kozik.
Ekspertka przypomniała też, że jednym z założeń reformy jest stała ewaluacja jej efektów oraz weryfikacja działalności placówek. Efektem tego była trudna sytuacja części ośrodków I poziomu, które w pandemii nie zdołały z różnych przyczyn zrealizować wystarczającej liczby świadczeń opieki środowiskowej i musiały w związku z tym zwrócić część środków do NFZ. Sytuację udało się jednak stopniowo unormować. Efektem ewaluacji było również umożliwienie funkcjonowania placówkom I poziomu działania w dwóch wariantach. Ośrodki zlokalizowane w mniejszych miejscowościach miały bowiem problem z zapewnieniem wystarczających zasobów kadrowych.
- Przez trzy lata nakłady na psychiatrię dzieci i młodzieży wzrosły nawet czterokrotnie z 250 mln do ponad miliarda złotych w bieżącym roku. (…) Pierwszy raz w historii psychiatria dziecięca „spina się” finansowo. Dotychczas oddziały psychiatrii dziecięcej zawsze przyczyniały się do zadłużania się placówki, w strukturach której funkcjonowały – dodała prof. Janas-Kozik.
PRZECZYTAJ TAKŻE: Koniec z bylejakością w psychiatrii? Czego potrzeba, by model środowiskowy stał się wreszcie faktem
1000 nowych specjalistów w systemie
W systemie funkcjonują już placówki III poziomu referencyjnego. Największe jak dotąd trudności dotyczą wzmocnienia sieci placówek II poziomu.
- Są to centra zdrowia psychicznego, gdzie działa albo poradnia zdrowia psychicznego dla dzieci i młodzieży lub poradnia oraz oddział dzienny. Największą trudnością w tym zakresie nie jest zapewnienie kadry, ale zbudowanie dobrej współpracy z systemem edukacji – powiedziała prof. Janas-Kozik, dodając, że młody pacjent przebywający przez kilka tygodni w oddziale, nie może być pozbawiony w tym czasie dostępu do edukacji.
Prof. Janas-Kozik dodała, że wielki sukcesem reformy jest wprowadzenie do systemu około 1000 specjalistów z zakresu terapii środowiskowej dzieci i młodzieży, psychoterapii dzieci i młodzieży oraz psychologów klinicznych dzieci i młodzieży. Szkolenie dzięki wsparciu ze środków unijnych realizowało 6 ośrodków w kraju.
PRZECZYTAJ TAKŻE: Szpital to ostateczność, czyli jak powoli zmienia się polska psychiatria
Źródło: Puls Medycyny