Zespoły padaczkowe zaburzają wiele aspektów funkcjonowania chorych
W rzadkich zespołach padaczkowych priorytetem jest zmniejszenie liczby napadów przy jednoczesnym ograniczeniu ich wpływu na rozwój dziecka, co jest ze sobą nierozerwalnie związane - mówi prof. Katarzyna Kotulska-Jóźwiak.

Prof. dr hab. n. med. Katarzyna Kotulska-Jóźwiak jest specjalistką w dziedzinie neurologii i neurologii dziecięcej, kierownikiem Kliniki Neurologii i Epileptologii Instytutu „Pomnik - Centrum Zdrowia Dziecka” w Warszawie.
Co kryje się pod określeniem rzadkie zespoły padaczkowe?
Termin ten obejmuje dużą grupę chorób, w rozumieniu dużej liczby różnych jednostek chorobowych, a nie liczby pacjentów, ponieważ każda z nich spełnia kryterium choroby rzadkiej. Są wśród nich takie, opisujące zaledwie kilka przypadków na świecie, i częstsze, jednak w żadnej liczba chorych nie przekracza 1 na 2 tys. osób w populacji.
Zgodnie z nazwą, główną cechą tej dużej grupy chorób jest występowanie napadów padaczkowych. Część z nich definiuje się jako encefalopatie padaczkowo-rozwojowe. Oznacza to, że wskutek napadów padaczkowych, ale równocześnie w wyniku leżącej u podłoża padaczki przyczyny, najczęściej genetycznej, dochodzi do postępującego uszkodzenia mózgu. Objawia się to najczęściej opóźnieniem rozwoju psychoruchowego u dziecka, a w konsekwencji niepełnosprawnością intelektualną, ale też innymi zaburzeniami.
Warto podkreślić, że napady padaczkowe w przebiegu tych chorób mają zwykle charakter złożony, ciężki, są lekooporne. Na dodatek choroby rzadkie są zwykle mniej poznane niż te powszechnie występujące i mniej jest dostępnych opcji leczenia. Wynika to z wielu przyczyn, m.in. z faktu, że przeprowadzanie badań klinicznych nowych leków w przypadku większości chorób rzadkich jest obarczone licznymi trudnościami.
Jednym z rzadkich zespołów padaczkowych jest zespół Dravet. Czym się on charakteryzuje?
Jest to opisana po raz pierwszy w 1978 r. encefalopatia padaczkowo-rozwojowa, uwarunkowana genetycznie. Większość chorych ma mutację w genie SCN1A, który koduje kanał sodowy. Uszkodzenie tego białka powoduje obniżenie progu drgawkowego, co jest przyczyną padaczki. Napady padaczkowe w zespole Dravet wykazują się wysoką lekoopornością i często ciężkim przebiegiem, z wysokim ryzykiem występowania stanu padaczkowego.
Padaczka nie jest jednak jedynym objawem tej choroby. W miarę upływu czasu pojawiają się m.in. zaburzenia ruchowe i opóźnienie rozwoju psychoruchowego. Dodatkowo dla zespołu Dravet charakterystyczne jest zwiększone ryzyko wystąpienia nagłej i niespodziewanej śmierci związanej z padaczką (ang. sudden unexpected death in epileptic patients, SUDEP). Podsumowując, jest to dość jednorodny zespół chorobowy, prowadzący do postępującego uszkodzenia ośrodkowego układu nerwowego.
Bardziej tajemniczy jest zespół Lennoxa-Gastauta.
Choroba ta jest, można powiedzieć, na innym biegunie encefalopatii padaczkowo-rozwojowych. U jej podłoża może leżeć wiele czynników, w tym inne jednostki chorobowe, również te o charakterze genetycznym. Co więcej, może rozwijać się z innych zespołów padaczkowych. Z tego względu jest nieco bardziej problematyczna pod względem diagnostycznym. Nie jest nawet do końca pewne, z jaką częstością ten zespół występuje. Dane w literaturze są bardzo różne, co wynika właśnie z różnorodności czynników etiologicznych, ale i różnego wieku pacjentów. Cechą charakterystyczną zespołu Lennoxa-Gastauta jest natomiast wzorzec napadów padaczkowych, zarówno jeżeli chodzi o ich typ, przebieg, jak i zmiany w badaniu EEG. Dość typowa jest też jego ewolucja w czasie. U pacjentów może również występować SUDEP.
Co łączy zespół Dravet i zespół Lennoxa-Gastauta, poza tym, że obie choroby należą do grupy rzadkich zespołów padaczkowych?
Objawy obydwu zespołów rozpoczynają się w dzieciństwie (nieco wcześniej w zespole Dravet niż zespole Lennoxa-Gastauta) i charakteryzują się ciężkimi, lekoopornymi napadami padaczkowymi, które niekorzystnie wpływają na rozwój dziecka. Żadnej z tych chorób nie potrafimy skutecznie wyleczyć, jednak w obu przypadkach ostatnio pojawiły się nowe opcje terapeutyczne.
Jak wygląda codzienne życie pacjentów z tymi rzadkimi zespołami padaczkowymi oraz ich rodzin?
Częste, ciężkie i długotrwałe napady padaczkowe wymagają zwykle - poza standardową terapią przeciwpadaczkową - wielokrotnego leczenia ratunkowego i hospitalizacji. Do tego dochodzą systematyczne badania kontrolne. Rozwijające się z czasem zaburzenia ruchowe i niepełnosprawność intelektualna sprawiają, że chory potrzebuje wieloprofilowej rehabilitacji, a niekiedy również wsparcia ortopedycznego czy w zakresie żywienia. Można powiedzieć, że prawie każdy aspekt funkcjonowania tych pacjentów jest w jakiś sposób zaburzony, stąd konieczność dostępu do wielu specjalistów i korzystania z różnych świadczeń medycznych, które nie zawsze są w wystarczającym stopniu osiągalne i refundowane.
Jest to również sytuacja ogromnie obciążająca rodziców i opiekunów pacjentów, ponieważ zwykle wymagają oni całodobowej opieki. Zazwyczaj wiąże się to z koniecznością rezygnacji z pracy jednego z opiekunów, co z kolei ma wpływ na status ekonomiczny rodzin. Należy też wspomnieć o ogromnym obciążeniu psychicznym, wynikającym nie tylko ze zmęczenia, ale też świadomości ciągłego zagrożenia stanem padaczkowym i SUDEP.
Trudnością dla tych pacjentów i ich opiekunów jest również przejście spod opieki poradni pediatrycznych do poradni dla dorosłych.
Jak wspomniałam, obydwa te zespoły padaczkowe rozpoczynają się we wczesnym dzieciństwie, ale nie dotyczą tylko dzieci. Wielu pacjentów, zarówno z zespołem Dravet, jak i zespołem Lennoxa-Gastauta, dożywa wieku dorosłego. Tymczasem opieka nad chorymi z encefalopatiami padaczkowo-rozwojowymi w wielu krajach na świecie, w tym w Polsce, koncentruje się przede wszystkim na neurologach dziecięcych.
W wieku 18 lat ci pacjenci przechodzą pod opiekę ośrodków dla dorosłych, gdzie zwykle „gubią się” wśród chorych z innymi schorzeniami neurologicznymi, bardziej powszechnymi w wieku dorosłym. Tym bardziej, że specjalistów w tej dziedzinie neurologii dla populacji dorosłych jest niewielu, a chorzy z rzadkimi zespołami padaczkowymi potrzebują wielospecjalistycznej, skoordynowanej opieki, ponieważ - jak wszystkie encefalopatie padaczkowo-rozwojowe - zarówno zespół Dravet, jak i zespół Lennoxa-Gastauta wpływają na wiele różnych aspektów funkcjonowania człowieka.
W jaki sposób można byłoby zapewnić tej grupie pacjentów opiekę dostosowaną do ich potrzeb?
Idealnie byłoby, gdyby istniały wielospecjalistyczne poradnie dedykowane rzadkim zespołom padaczkowym, w których możliwa byłaby kontynuacja opieki nad pacjentami wkraczającymi w dorosłość. Wydawało się, że takie zadanie mogą spełniać centra chorób rzadkich. Niestety, na razie w tym obszarze nie działają one jeszcze tak, jak zakładaliśmy, co wynika głównie z regulacji finansowych.
Kolejnym problemem jest fakt, że centra chorób rzadkich powstają zwykle przy jednostkach akademickich, a więc instytutach czy szpitalach uniwersyteckich, które są usytuowane w dużych miastach. Wielu pacjentów ma więc utrudniony do nich dostęp ze względu na miejsce zamieszkania. W związku z tym najlepiej byłoby, gdyby centra te pełniły rolę ośrodków koordynujących opiekę, a większość świadczeń, których pacjent wymaga, była dostępna lokalnie. W procesie tym powinni brać udział lekarze rodzinni, pediatrzy czy inni specjaliści, sprawujący na co dzień opiekę nad pacjentem. Mam nadzieję, że Plan dla Chorób Rzadkich, w którego założeniach jest wzmacnianie podobnych systemów opieki nad pacjentami z tymi chorobami, sprawi, że taki model będzie się rozwijał.
A jaki jest najważniejszy cel terapeutyczny w rzadkich zespołach padaczkowych?
Priorytetem jest zmniejszenie liczby napadów padaczkowych przy jednoczesnym ograniczeniu ich wpływu na rozwój dziecka, co jest ze sobą nierozerwalnie związane. Idealnym lekiem byłby taki, który znosiłby napady padaczkowe, a co za tym idzie hamował ich niekorzystny wpływ na postęp choroby, w tym nieodwracalne zmiany w obrębie ośrodkowego układu nerwowego. Niestety, takiego leku jeszcze nie ma.
Przedstawiciele resortu zdrowia podkreślają, że w Polsce jest dostępny szeroki wachlarz terapii przeciwpadaczkowych. Czy są to leki, które odpowiadają na potrzeby pacjentów z rzadkimi zespołami padaczkowymi?
Nie, ale to nie jest tylko problem dostępności refundacyjnej w naszym kraju. Nadrzędny jest ogólny brak wystarczająco skutecznych terapii, chociaż trzeba przyznać, że rośnie liczba zarówno badań klinicznych, jak i rejestracji nowych leków, które są dedykowane rzadkim zespołom padaczkowym. Są już leki, w przypadku których wykazano korzystny wpływ nie tylko na liczbę napadów, ale również na rozwój dziecka czy zmniejszenie ryzyka wystąpienia SUDEP. Mam nadzieję, że liczba tych terapii w Polsce z czasem będzie się zwiększać. Chciałabym jednak podkreślić, że niezwykle istotne jest wczesne rozpoznanie i wdrożenie właściwej terapii. Są takie encefalopatie padaczkowo-rozwojowe, jak stwardnienie guzowate, w których możliwe jest stosowanie leczenia zapobiegającego napadom.
Jakie są obecnie największe niezaspokojone w Polsce potrzeby refundacyjne w tym obszarze?
W przypadku zespołów Dravet i Lennoxa-Gastauta mamy dwa nowe preparaty, które zostały zarejestrowane w ostatnim czasie: kannabidiol oraz fenfluramina. Obydwa te leki w badaniach klinicznych wykazały skuteczność przeciwpadaczkową. Fenfluramina dodatkowo wpływa na zmniejszenie ryzyka przedwczesnej, niespodziewanej śmierci związanej z padaczką. Niestety, ani jeden, ani drugi lek w Polsce nie jest jeszcze refundowany.
PRZECZYTAJ TAKŻE: Eksperci: w neurologii mamy coraz lepsze leki, potrzebna jest reorganizacja systemu
Źródło: Puls Medycyny