Zmiana ustawy o ZOZ-ach: fuzje ostatniej szansy
Rządowa nowelizacja ustawy o zakładach opieki zdrowotnej, nad którą pracuje obecnie sejmowa Komisja Zdrowia, ma ułatwić przeprowadzanie fuzji publicznych szpitali. Łączenie placówek przyniesie systemowi ochrony zdrowia spore oszczędności.
"Nie mogłem doprowadzić do formalnego połączenia, bo musiałaby nastąpić likwidacja zadłużonych placówek, a tym samym obciążenie organu założycielskiego ich należnościami, a na to urzędu marszałkowskiego nie było stać - tłumaczy R. Szełemej. - W większości regionów w Polsce, szczególnie w Zachodniopomorskiem i na Dolnym Śląsku, gdzie zadłużenie jest największe, samorządów nie stać na likwidację szpitali, bez której fuzja jest niemożliwa. Mamy do czynienia z błędnym kołem". Projekt nowelizacji proponowany przez rząd ma to zmienić.
Uprościć przepisy
Zgodnie z zapisami projektu nowelizacji ustawy o zakładach opieki zdrowotnej, publiczne ZOZ-y, które mają jeden organ założycielski, będą mogły się łączyć bez konieczności likwidacji. Zwolennicy fuzji szpitali będą zadowoleni, jednak według posłów nie wszystkie zmiany zapisane w nowelizacji ustawy są dostatecznie jasne. "Z nowelizacji nie wynika np. to, w jaki sposób jeden szpital przejmuje drugi i kto potem przejmuje ewentualny dług jednego z nich" - uważa Krzysztof Grzegorek z Platformy Obywatelskiej.
W art. 43h ust. 2 projektu nowelizacji jest mowa o tym, że ZOZ-y, które nie mają tego samego organu założycielskiego, mogą się łączyć w drodze porozumienia, w ramach którego wskazuje się podmiot przejmujący ewentualne zobowiązania. Według Marka Nowaka, dyrektora szpitala w Grudziądzu, ten zapis trzeba zmienić. "Taki zapis grozi wieczną wojną między dwoma różnymi organami założycielskimi - uważa M. Nowak. - Dlatego w nowelizacji trzeba dokładnie wskazać i opisać podmiot przejmujący zobowiązania".
Z M. Nowakiem nie zgadza się R. Szełemej. "Co z tego, że obie strony doszły do porozumienia w sprawie korzyści z konsolidacji, jeśli nie potrafią porozumieć się w sprawie zobowiązań. Przecież to jest właśnie esencja ewentualnego porozumienia" - uważa R. Szełemej.
Według M. Nowaka, projekt nowelizacji budzi także inne wątpliwości, odnosi się bowiem tylko do fuzji, czyli równoprawnego łączenia podmiotów, i zakłada powstanie nowego podmiotu, a nie zawiera zapisów regulujących sytuacje, kiedy duży podmiot przejmuje mniejszy. "Czy kiedy łączą się dwa banki, to trzeba najpierw oba zlikwidować i utworzyć zupełnie nowy, trzeci?" - zastanawia się M. Nowak.
Dyrektor M. Nowak zwraca również uwagę na to, że tworzenie nowego podmiotu w wyniku połączenia dwóch placówek, grozi konsekwencjami finansowymi. "Zgodnie z rozporządzeniem ministra zdrowia z 2005 r., nowo powstały zakład musi z dniem powstania spełnić wymagania techniczne i sanitarne" - tłumaczy M. Nowak.
Łączyć, nie zamykać
Nasi rozmówcy liczą na to, że posłowie zajmą się wszystkimi niejasnościami w projekcie. Na razie nie wiadomo, kiedy ustawa mogłaby wejść w życie.
K. Grzegorek z PO uważa, że zmiany ułatwiające łączenie szpitali powinny zostać wprowadzone jak najszybciej, niezależnie od tego, czy ministrowi zdrowia Zbigniewowi Relidze uda się do końca 2006 roku stworzyć od dawna zapowiadaną sieć publicznych szpitali. Powstanie takiej sieci będzie się wiązało z zamknięciem niektórych placówek, co będzie decyzją niezwykle niepopularną. Dlatego także według dyrektora R. Szełemeja z Wałbrzycha fuzje publicznych placówek mogą w międzyczasie być łatwiejsze do przeprowadzenia. "Czasami z powodu trudności we wprowadzaniu radykalnych zmian lepiej prowadzić proces oczyszczania struktury ochrony zdrowia metodą ewolucyjną, właśnie przez łączenie placówek" - argumentuje R. Szełemej. Tym bardziej, że na efekty nie trzeba długo czekać. Przez połączenie Regionalnego Szpitala Specjalistycznego w Grudziądzu ze Szpitalem Powiatowym w Brodnicy dyrektorowi Markowi Nowakowi, zarządzającemu obiema placówkami, udało się osiągnąć konkretne oszczędności. W brodnickim szpitalu zlikwidowano aptekę i księgowość, ograniczono o około 60 liczbę łóżek. Efekt? Szpital w Brodnicy przestał przynosić straty, a szpital w Grudziądzu zyskał większą część miejscowego rynku świadczeń zdrowotnych.
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: Anna Gwozdowska