RUM: rejestr, którego nie ma

Anna Gwozdowska
opublikowano: 01-03-2006, 00:00

17 lutego premier Kazimierz Marcinkiewicz zapowiedział w Sejmie, że rozpoczyna się testowanie pilotażowego Rejestru Usług Medycznych dla 100 tys. ubezpieczonych w Wielkopolsce. RUM ma wyeliminować nadużycia w ochronie zdrowia i przynieść płatnikowi oszczędności. Nadal nie wiadomo jednak, kiedy i w jakim kształcie zostanie upowszechniony w całej Polsce. Brak też odpowiedzi na pytanie, dlaczego rząd zignorował największy jak dotąd ?pilotaż" przeprowadzany od pięciu lat na populacji 5 mln ubezpieczonych na Śląsku.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Daniel Miklasiński, ordynator Oddziału Chirurgii Dziecięcej w Centrum Pediatrii im. Jana Pawła II w Sosnowcu, w swojej codziennej pracy w szpitalu właściwie nie używa wprowadzonego pięć lat temu na ląsku elektronicznego systemu START, a mimo to uważa, że trudno byłoby się już bez niego obejść.

Jak to działa na Śląsku?

Wejście do systemu, który w ciągu pięciu lat działania zarejestrował na Śląsku około 5 mln zdarzeń medycznych i komunikuje świadczeniodawców, w tym apteki - z płatnikiem, odbywa się za pomocą specjalnej karty pamięciowej. Są w nią wyposażeni wszyscy lązacy. Logowanie pacjenta do systemu następuje tylko w recepcji. Tam na elektronicznym koncie pacjenta zapisywane są informacje związane z wizytą lub pobytem w szpitalu. Raz w tygodniu szpital przesyła ląskiemu Oddziałowi NFZ raporty o wszystkich zdarzeniach medycznych. D. Miklasiński przyznaje, że na razie START ułatwia pracę administracji jego szpitala i umożliwia skuteczną kontrolę płatnikowi. Dostęp do informacji o procesie leczenia i kosztach refundacji mają także pacjenci, jak na razie tylko w jednym tzw. kiosku internetowym uruchomionym w ląskim Oddziale NFZ. W przyszłości D. Miklasiński liczy na więcej. ?System byłby pomocny mnie, lekarzowi, gdybym w trakcie wizyty miał dostęp do elektronicznej informacji na temat historii choroby pacjenta, leków, które zażywa - tłumaczy D. Miklasiński. - To wymagałoby oczywiście zamontowania komputerów i czytników kart w każdym gabinecie lekarskim. Trudno to sobie wyobrazić w całej Polsce".
Taka możliwość już jednak istnieje, ale tylko w nielicznych placówkach na ląsku, gdzie ComputerLand, autor systemu START, na próbę wprowadził dla lekarzy dostęp on-line do informacji zawartych w systemie. ?Powszechne wdrożenie dostępu on-line zależy tylko od decyzji NFZ" - deklaruje Michał Borowiecki, dyrektor generalny sektora zdrowia w firmie ComputerLand.

Głód informacji szefa funduszu zdrowia

O takim systemie, w którym dostęp do informacji odbywa się w czasie rzeczywistym, marzy także prezes Narodowego Funduszu Zdrowia Jerzy Miller. To jemu minister zdrowia Zbigniew Religa powierzył zadanie budowy RUM-u. Zręby takiego systemu powstaną w Wielkopolsce, mimo że jeszcze na początku ubiegłego roku J. Miller twierdził, że będzie wprowadzał elektroniczne karty ubezpieczeniowe wzorowane na rozwiązaniu śląskim (chodziło też o pilotaż, ale w dwóch województwach, patrz Puls Medycyny nr 5/2005). Dziś prezes NFZ mówi, że START jest już za mało nowoczesny.
Testowanie wielkopolskiego systemu ma trwać do końca 2006 roku, kiedy to - jak mówi J. Miller - może zapaść decyzja o jego upowszechnieniu w całej Polsce. O konkretach, np. kiedy rozpoczną się przetargi związane z wyborem wykonawcy ogólnopolskiego systemu, nie ma na razie mowy.
Koszty całego przedsięwzięcia mają zostać sfinansowane z budżetu NFZ na eksploatację systemu informatycznego. ?Pod koniec 2006 r. odpowiemy na pytanie, czy jesteśmy gotowi do kompletnego upowszechnienia tego systemu. To będzie czas na ogłaszanie przetargów" - tłumaczył J. Miller na konferencji prasowej 20 lutego br.
Zygmunt Kamiński, prezes Kamsoftu, przedstawił w siedzibie NFZ główne założenia wielkopolskiego pilotażu. Mówił, że pracuje nad rozwiązaniem, które w ciągu 2-3 lat umożliwi kierowanie systemem ochrony zdrowia w czasie rzeczywistym. Zapowiedział m.in., że stworzony w Wielkopolsce system umożliwi bieżącą kontrolę leków przepisywanych przez lekarzy i zażywanych przez pacjenta, a sami lekarze będą wiedzieć z systemu, co działo się z pacjentem przed wizytą u nich. Jednocześnie lekarze będą mieć na bieżąco dostęp do bazy danych zarejestrowanych w Polsce leków. W Wielkopolsce ma być także testowane nowe narzędzie identyfikacji ubezpieczonego - karta procesorowa z zakodowaną charakterystyką linii papilarnych.
Problem w tym, że tak opisywany system na razie nie istnieje. Z. Kamiński nie zgodził się na kontakt naszej redakcji z lekarzami, którzy podobno na ochotnika zgłosili się do wielkopolskiego pilotażu. ?Nie chcę spalić tematu, a sami lekarze też nie są zbyt otwarci, aby mówić o sobie - przyznał Z. Kamiński. - Może to nastąpi, jak wykreuje się ostateczna wersja pilotażu, bo zmiany mogą się pojawić".
Na razie w Wielkopolsce działa system komunikujący NFZ ze szpitalami, do którego oprogramowanie dostarczyło konsorcjum Kamsoft-Spin, a także system monitoringu aptek, który ma umożliwiać wykrywanie fałszywych recept. ?Drugi krok to podłączenie lekarzy. Będziemy ich edukowali w tej sprawie" - zapowiada mgliście Z. Kamiński.

Wystarczyłby lifting?

D. Miklasiński z Sosnowca ze zdziwieniem śledzi poczynania NFZ. ?Na ląsku jesteśmy przekonani, że tworzenie jakichś programów pilotażowych, obejmujących 100 tys. osób, podczas gdy START przetestowano na 4 mln osób, to wyrzucanie publicznych pieniędzy" - argumentuje D. Miklasiński. Informatycy dodają, że przewaga START-u nad pilotażem z Wielkopolski jest prosta. ?START ma testowany już kilka lat model operacyjny i wiadomo, jak go wdrożyć" - mówi konsultant znanej międzynarodowej firmy komputerowej. Zresztą sam J. Miller, któremu w grudniu 2005 r. prezentowano sposoby unowocześnienia START-u, przyznaje, że o tym wie. ?Czy da się system START uwspółcześnić? Oczywiście, że tak" - mówi J. Miller.
Krzysztof Groyecki, pełnomocnik ComputerLandu ds. służby zdrowia tłumaczy, że START jest przygotowany na wprowadzenie zmian, które uczyniłyby zeń system działający w czasie rzeczywistym, czyli taki, jaki ma dopiero powstać w Wielkopolsce. ?START może też pracować na kartach procesorowych, choć nadal wykorzystujemy kartę pamięciową. Jesteśmy również technicznie przygotowani do wprowadzenia kiosków internetowych dla ubezpieczonych w delegaturach NFZ" - tłumaczy K. Groyecki i przyznaje, iż wadą START-u jest to, że dane wpisywane są do systemu w rejestracji przychodni. ?Gdyby zdecydowano się umieścić komputery i czytniki w gabinetach lekarskich, użytkownicy systemu zyskaliby dostęp do informacji w czasie rzeczywistym. Problem leży więc nie w technologii, ale w organizacji" - uważa K. Groyecki.
Podobnie rzecz się ma w przypadku recept. Już w tej chwili START konfrontuje recepty wypisane ze zrealizowanymi, a także odnotowuje niewykorzystane. System jest przygotowany na to, aby lekarze dowiadywali się o tym w trybie on-line. Jak podkreślali nasi rozmówcy, zmiany są możliwe, ale decyzję musi podjąć właściciel licencji START-u, czyli Narodowy Fundusz Zdrowia.


Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Anna Gwozdowska

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.