Zemsta czy środowiskowe anse?
Prokuratura Rejonowa w Krotoszynie (woj. wielkopolskie) prowadzi sprawę skreślenia jednej z tutejszych lekarek z listy członków Kępińskiej Organizacji Medycznej. Powodem rozpoczęcia prokuratorskich działań była publikacja prasowa.
Całą sprawę opisał tygodnik Twój Puls Tygodnia (ukazujący się w kilku miejscowościach południowej Polski) w artykule pt. ,Lekarska zemsta". W związku z treścią artykułu Prokuratura Okręgowa w Kaliszu nakazała Prokuraturze Rejonowej w Kępnie, by zajęła się sprawą. Ta rozpoczęła działania, jednak w wyniku ujawnienia powiązań rodzinnych jednego z prokuratorów z osobą zaangażowaną w sprawę, dokumenty wróciły do Kalisza z prośbą o wyłączenie kępińskiej prokuratury z dalszych prac. W końcu lutego materiały przekazano do Prokuratury Rejonowej w Krotoszynie, gdzie obecnie trwa zbieranie niezbędnej dokumentacji.
"W związku z opublikowanym artykułem wszczęliśmy postępowanie z urzędu i badamy legalność opisanych w nim działań" - mówi prokurator Janusz Walczak z kaliskiej prokuratury okręgowej.
Zaznacza, że jest to postępowanie pozakarne, którego celem jest sprawdzenie, czy skreślenie lekarki z listy członków Kępińskiej Organizacji Medycznej było zgodne z prawem. ,Jeśli okaże się, że nie, to możemy doprowadzić do wszczęcia postępowania administracyjnego lub cywilnego. Wszystko zależy od tego, w jaki sposób została powołana KOM, tzn. czy podstawą była umowa cywilna, czy działania administracyjne. Dlatego musimy zgromadzić niezbędne dokumenty" - tłumaczy Janusz Walczak.
Poza kwestiami formalnymi i sprawdzeniem legalności działania lekarzy, urzędowe postępowanie prokuratury nie przyniesie raczej wymiernych efektów. Kępińska Organizacja Medyczna została powołana w celu zapewnienia nocnej pomocy lekarskiej pacjentom lekarzy, którzy byli w niej zrzeszeni i rotacyjnie pełnili dyżury. "KOM nie ma teraz racji bytu, bo zgodnie z porozumieniem podpisanym przez ministra zdrowia z lekarzami, zostaliśmy zwolnieni z obowiązku zapewnienia pacjentom nocnej opieki - mówi Maria Kasprzyk-Smardz, była członkini KOM, zastępca kierownika NZOZ-u Medra w Kępnie. - Organizacja powstała po to, żebyśmy nie musieli pracować 24 godziny na dobę. Najbardziej ułatwialiśmy pracę lekarzom praktykującym samodzielnie i na wsi, ale teraz nie ma już takiej konieczności".
Wiesława Braun twierdzi, że nie przywiązuje specjalnej wagi do działań kolegów po fachu, żałuje jednak, że KOM zlikwidowano. ,Moglibyśmy podpisać z funduszem umowy na opiekę całodobową, na czym skorzystaliby przede wszystkim pacjenci. Sama nie jestem zainteresowana, bo nie dam rady" - mówi.
Nie ocenia postawy innych lekarzy, ale też nie szuka z nimi kontaktów, zajęta pracą, robieniem ,dwójki" z pediatrii i doktoratu. Przypuszcza, że podpisanie przez nią kontraktu z NFZ było tylko pretekstem do wykluczenia jej z kręgu kolegów. "Bo dlaczego, skoro jestem jedynym specjalistą medycyny rodzinnej w powiecie, nie zaproszono mnie do zakładanego właśnie w Kępnie Kolegium Lekarzy Rodzinnych?" - pyta.
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: Edyta Szewerniak-Milewska