Z konieczności każdy farmaceuta staje się dobrym grafologiem

Edyta Szewerniak-Milewska
opublikowano: 26-11-2003, 00:00

?Pani Basiu, znowu mi nie drukuje" - skarży się rejestratorce lekarz przyjmujący w jednej z prywatnych przychodni. Okazuje się, że w tym przypadku pani Basia też jest bezradna, więc pacjentka odbierze receptę wypisaną ręcznie.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Recepta z drukarki na pewno byłaby czytelna, z kompletem poprawnych danych, co przy blankietach wypełnianych ręcznie niestety nie jest regułą. Na szczęście aptekarze mają swoje sposoby na odcyfrowywanie nawet najbardziej enigmatycznych ?wężyków".
?Tak naprawdę każda recepta jest na swój sposób czytelna - twierdzi Andrzej Wróbel, prezes Pomorsko-Kujawskiej Okręgowej Izby Aptekarskiej w Bydgoszczy. - Trzeba mieć po prostu doświadczenie w czytaniu recept, dlatego każdy aptekarz jest po trochu grafologiem". Zgadza się z nim szef Lubelskiej OIA Krzysztof Przystupa: ?często domyślamy się treści recepty, szukamy podpowiedzi, np. w zapisie dotyczącym dawkowania leku czy w rozmowie z pacjentem".
Inna sprawa, gdy na recepcie brakuje niezbędnych danych albo są one błędnie lub niewyraźnie wpisane. ?Problemem są niedbale przystawione i nieczytelne pieczątki lekarzy, zawierające ich numery statystyczne czy REGON-y ZOZ-ów, w których pracują - dodaje K. Przystupa. - Co możemy, sprawdzamy i uzupełniamy sami, ale nie zawsze się to udaje. W trakcie kontroli fundusz zawsze może taką receptę odrzucić i zablokować nam wypłatę pieniędzy w ramach refundacji".
Przyznaje, że często aptekarze stoją przed dylematem, czy wydać lek, gdy na recepcie brakuje np. wielkości opakowania i dawkowania, czy nie. ?Wydamy lek - źle, nie wydamy - też źle - mówi K. Przystupa. - A co robić, gdy przychodzi pacjent starszy, zniedołężniały, przecież nie można go odesłać z powrotem do lekarza".
Taka tradycja
Dlaczego lekarze nie zawsze przykładają się do starannego wypełnienia recepty? ?Sam się kiedyś zastanawiałem, dlaczego na recepcie piszę mniej czytelnie, niż np. gdy przygotowuję jakieś pismo - przyznaje Marek Jodłowski, przewodniczący więtokrzyskiej Izby Lekarskiej w Kielcach. - Chyba dlatego, że wypisanie recepty jest po prostu czynnością mechaniczną i tak często powtarzaną, że lekarzom szkoda na to czasu. Stąd skracanie nazwy leków, pisanie wężykiem itd.".
Zapewnia, że nie jest to przejaw lekceważenia farmaceutów czy pacjentów, ale co najwyżej niedocenianie tej czynności w porównaniu z całym procesem diagnozowania czy samego decydowania o doborze leków. ?Brakuje nam czasu na staranną kaligrafię. To się dzieje chyba podświadomie" - tłumaczy M. Jodłowski.
Wtóruje mu pediatra Leszek Pudełko z Katowic. ?To kwestia naleciałości, przecież od zawsze wiadomo, że lekarz tak właśnie pisze. Ale z własnego doświadczenia wiem, że tak naprawdę chodzi o brak czasu. Sam nigdy nie miałem go tyle, żeby móc spokojnie wypisać receptę" - tłumaczy.
Nadzór nad zleceniami
Jedyną szansą na zmianę przyzwyczajeń jest powszechne wprowadzenie i stosowanie programów komputerowych umożliwiających wypisywanie i drukowanie recept. To wykluczyłoby problemy z nieczytelnością recept oraz brakiem na nich koniecznych danych. Część z nich wpisywana jest automatycznie, a bez kompletu tych, które trzeba uzupełnić, recepta się nie wydrukuje. Potem trzeba tylko prawidłowo przystawić pieczątki: lekarza i ZOZ-u.
?Z takiego rozwiązania korzystają przede wszystkim praktyki niepubliczne. Na naszym terenie prawie połowa z nich" - szacuje M. Jodłowski. W Warszawie recepty komputerowe dostają teraz np. pacjenci Centrum Medycznego LIM, a wkrótce także innych prywatnych centrów medycznych. ?Właśnie zmieniamy cały system komputerowy, obejmujący również m.in. dokumentację medyczną pacjentów, i chcemy, żeby była w nim także opcja komputerowego wypisywania recept - mówi Piotr Pniewski, dyrektor ds. medycznych Centrum Medycznego Damiana. - Zmiany wprowadzimy w pierwszym kwartale przyszłego roku". Dłużej, bo około półtora roku poczekają na takie recepty pacjenci Lux Medu. ?Przy okazji zmiany systemu komputerowego wprowadzimy komputerowe wypisywanie recept. Będziemy mieli wgląd w to, co który lekarz wypisuje i czy w danej jednostce chorobowej na pewno leczy według przyjętych procedur. Pozwoli nam to też nakłaniać naszych lekarzy do wypisywania tańszych leków" - mówi Joanna Perkowicz, lekarz naczelny Lux Medu.
Jeszcze mało
Lekarze zdają sobie sprawę, że komputerowo drukowane recepty to coraz bliższa przyszłość. ?Liczba leków i podobieństwo ich nazw może powodować pomyłki - uważa M. Jodłowski. - Komputer to nasza przyszłość, bo pozwala się pozbyć całego papierkowego balastu. Prowadzimy już przecież komputerową rejestrację i karty pacjentów, naturalnym postępem są więc komputerowe recepty. Dla obu stron to wygodniejsze rozwiązanie: lekarz jest pewny poprawności nazwy i dawki leku, a farmaceuta ma pewność prawidłowego odczytania danych".
Chociaż wszyscy zgadzają się, że komputerowe recepty to najlepsze rozwiązanie, jednak w polskich aptekach stanowią one jeszcze rzadkość. ?Na naszym terenie to najwyżej 1-3 proc. wszystkich recept" - uważa A. Wróbel. Także w warszawskich aptekach takie druki trafiają się sporadycznie.

Drogo, ale poprawnie
Przedstawiciele placówek planujących wprowadzenie komputerowego wypisywania recept jako nowego elementu systemu nie chcieli nam ujawnić kosztów tej operacji. Na pewno nie należy ona do najtańszych. Do tego dochodzą jeszcze problemy z organizacją tego procesu, czyli wyposażeniem każdego gabinetu lekarskiego w komputer i efektywnym przeszkoleniem personelu, co napotyka na opór w środowisku.
?U zaprzyjaźnionych lekarzy widzę, że podchodzą do komputera jak do jeża i nie wiem, czy da się to zmienić. Z drugiej strony teraz diagnoza zajmuje im często dwie minuty, a wypisanie recept i wpisanie danych do dokumentów dziesięć - uważa Krzysztof Przystupa. - Nie wiem, czy w inny sposób można jakoś ?sporządkować" lekarzy. Najlepszym przykładem niefrasobliwości jest przypadek pani doktor, która dopiero po naszych interwencjach, że przecież wystawia nieważne recepty, stwierdziła, że postara się poprawić błędnie wpisany na pieczątce swój numer statystyczny".

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Edyta Szewerniak-Milewska

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.