Wysyłkowa sprzedaż leków pod okiem ministra
Konieczność zapewnienia odpowiedniej temperatury w czasie transportu medykamentów i 24-godzinny dyżur farmaceuty w aptece internetowej to rozwiązania, które proponuje minister zdrowia w rozporządzeniu o wysyłkowej sprzedaży leków. E-farmaceuci mówią wprost: to spowoduje, że leki z apteki internetowej podrożeją, a niektóre po prostu znikną z oferty. Może o to właśnie chodzi?
Lek do lodówki
Zapisy o odpowiedniej temperaturze nie podobają się też Sławomirowi Dudkowi, dyrektorowi ds. handlowych Cefarmu Białystok, który prowadzi portal internetowy cefarm24. "Przecież nikt, kto kupuje leki w aptece tradycyjnej, nie przenosi ich do domu w lodówce, z czujnikiem temperatury" - mówi S. Dudek. Jego zdaniem, spełnienie wymogów ministra w zakresie odpowiednich warunków transportu znacznie podniesie ceny sprzedaży wysyłkowej, które są obecnie jej głównym atutem. Przez Internet można obecnie kupić preparaty o 10-15 proc. taniej niż w tradycyjnej aptece. "Nasze społeczeństwo jest biedne i liczy się głównie cena leku, wiele osób z tego powodu leków wcale nie wykupuje" - mówi S. Dudek.
Teraz cefarm24 wysyła do swoich odbiorców leki przez firmę kurierską lub pocztą, w specjalnych kartonach, opakowanych taśmą. Leki są zabezpieczone tak, aby się nie potłukły. Docierają do klienta maksymalnie w kilka dni. Podobnie jest w Aqua Vitae. W tym drugim punkcie można też odbierać leki osobiście w aptece. Taki system sprawdza się od lat i - zdaniem aptekarzy - nie należy go zmieniać.
Dyżur całodobowy
Właściciele internetowych aptek nie chcą też zapisu o 24-godzinnym dyżurze farmaceuty, który w każdej chwili będzie gotowy odpowiadać na pytania pacjentów. "Mamy w naszej aptece specjalną infolinię, która czynna jest do wieczora, potem ma włączoną sekretarkę i proszę mi wierzyć, klienci dzwonią sporadycznie, a nigdy nikt nie dzwonił do nas w środku nocy. Klienci najczęściej porozumiewają się z nami przez e-mail" - mówi Przemysław Sajewski.
"24-godzinna dostępność to kuriozum" - nie ma wątpliwości także Sławomir Dudek. "Aptekom tradycyjnym nie stawia się takich wymogów. Chociaż nie jest dla nas problemem oddelegowanie osoby do obsługi linii, naprawdę nie ma takiej potrzeby. Nikt przez Internet nie kupuje leków ratujących życie i nie dzwoni o 4 rano z problemem" - podkreśla S. Dudek.
Co będzie, jeśli jednak rozporządzenie ministra w niezmienionej formie wejdzie w życie?
"Apteki już działające pewnie się do tych wymogów jakoś dostosują. Problem mogą mieć podmioty, które dopiero chcą wejść na rynek. Trzeba też będzie wyeliminować z e-sprzedaży te produkty, których wysyłka będzie zbyt kosztowna" - uważa Przemysław Sajewski.
S. Dudek twierdzi, że jeśli pomysł ten wejdzie w życie i trzeba będzie transportować preparaty np. w lodówce, ceny leków sprzedawanych przez Internet nie będą tak atrakcyjne jak teraz. "Stracą na tym przede wszystkim pacjenci. Dlatego wierzę w zdrowy rozsądek ministra. Nasi parlamentarzyści otworzyli ten kanał dystrybucji leków nie po to, aby ograniczyć pacjentom dostęp do leków, ale aby go ułatwić. W innych krajach, które dawno już rozwiązały problem sprzedaży internetowej, nikt nie transportuje leków w lodówce. A w sprzedaży wysyłkowej są tylko te leki, które nie wymagają szczególnych warunków przechowywania" - mówi Sławomir Dudek.
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: Urszula Ludwiczak, Białystok