4 sierpnia w Szpitalu Powiatowym w Białogardzie (zachodniopomorskie) zmarła lekarka anestezjolog, pełniąca dyżur już czwartą dobę. Placówka jest od stycznia 2016 r. dzierżawiona przez spółkę Centrum Dializa z Sosnowca. Obecnie NFZ kontroluje szpitale w województwie zachodniopomorskim, śląskim i świętokrzyskim, należące do tej spółki. Biuro prasowe centrali NFZ informuje, że sprawdzana jest realizacja kontraktu.
Wiesław Haik, szef związku zawodowego Solidarność w białogardzkim szpitalu, wyjaśniał, że dzierżawa placówki spowodowała, iż odeszło z niej ponad 100 osób, co spowodowało problemy kadrowe. Zmarła lekarka została przesunięta z innego szpitala, również należącego do grupy Centrum Dializa.
Między pracownikami, związkiem a inwestorem atmosfera była napięta od dłuższego czasu. Inwestor nie uznawał związku, który w efekcie poszedł do sądu i to nie jeden raz. Łącznie przeciw spółce jest prowadzonych siedem spraw.
Problem ponadnormatywnej pracy lekarzy jest znany od dawna. Eksperci sektora ochrony zdrowia uważają, że nie ma łatwego sposobu rozwiązania tej kwestii. Jarosław Fedorowski, prezes Polskiej Federacji Szpitali, twierdzi, że nie bez znaczenia są też wysokie wymagania stawiane placówkom medycznym.
„Uważam, że można by je zmniejszyć, bez szkody dla placówki i pacjentów. Same placówki mają też bardzo ograniczone możliwości kontroli swoich lekarzy, szczególnie tych pracujących na umowach cywilnoprawnych” — uważa Jarosław Fedorowski.
Długa historia
Zaczęło się od stacji dializ
Spółka Centrum Dializa powstała kilkanaście lat temu w Sosnowcu. Swoją działalność zaczęła od stacji dializ, których obecnie ma w grupie kilkadziesiąt. Spółka prowadzi szpitale między innymi w Pszczynie, Łasku i Białogardzie. Interesuje się przede wszystkim szpitalami powiatowymi. W 2013 r. stacje dializ należące do spółki generowały 90 mln zł przychodów, trzy szpitale 20 mln zł. Na horyzoncie spółki zbierają się kolejne czarne chmury — obniżka wycen świadczeń medycznych stacji dializ oraz reforma finansowania szpitali, która nie wiadomo jak wpłynie na lecznice dzierżawione przez inwestora.
Zdaniem eksperta: Niedobory kadrowe wymuszają pracę ponad miarę
Jakub Szulc, ekspert sektora ochrony zdrowia w EY:
Pełny monitoring czasu pracy lekarzy jest dzisiaj ograniczony. Co do zasady są regulacje, ale obejmują one jedynie pracę na etacie. Umowy cywilnoprawne są poza ich zasięgiem. Problemem jest również świadomość lekarzy — praca trzy dni pod rząd to zwykły brak odpowiedzialności. Niestety, nie ma prostego rozwiązania tego problemu. O ile można popracować nad świadomością lekarzy, nad kolejnymi przepisami, o tyle wprowadzenie rzeczywistych zmian może nie być możliwe ze względu na ograniczoną liczbę lekarzy. W Polsce na tysiąc mieszkańców przypada 2,2 lekarzy, średnia w Europie wynosi 3. Niedobory kadrowe są jedną z przyczyn dlaczego dzisiaj lekarze pracują tak dużo. Można by się zastanowić nad zmniejszeniem liczby szpitali — w przeliczeniu na 100 tysięcy mieszkańców jest w Polsce 660 łóżek, a np. w Anglii jest ich 280. Jednak który samorządowiec zdecyduje się na zamknięcie oddziału, tym bardziej całego szpitala?