Wykrywanie zakażeń HIV u kobiet w ciąży
Bazując na oficjalnej, niezbyt wiarygodnej statystyce, w Polsce jest około 10 tysięcy osób zakażonych wirusem upośledzenia odporności (HIV), w tym 46 dzieci. Zagrożenie jednak rośnie. I choć świadomość obecności wirusa w organizmie ciężarnej kobiety pozwala prawie do zera zredukować zagrożenie dla jej dziecka, w Polsce nawet w tym kierunku praktycznie nic się nie robi. Realizowany przez Narodowy Fundusz Zdrowia program profilaktyczny badań przesiewowych w kierunku zakażenia HIV u kobiet ciężarnych nie cieszy się niczyim zainteresowaniem.
Tymczasem NFZ przeznaczył w tym roku na te badania ponad 1,4 mln złotych.
Ryzyko zakażenia dziecka przez matkę nieświadomą tego, że jest zakażona HIV, wynosi ok. 50 procent. Przy stosowaniu odpowiedniej profilaktyki (leki antyretrowirusowe u matki i dziecka, planowe cięcie cesarskie, unikanie karmienia piersią), spada do ok. 1 proc., a w praktyce właściwie do zera.
"Jest tylko jeden warunek - trzeba wiedzieć, że matka jest zakażona" - podkreśla prof. Tomasz Niemiec.
Fikcyjna profilaktyka
Program badań przesiewowych u kobiet w ciąży został przez NFZ uruchomiony w ub. roku pilotażowo w trzech województwach. Zakontraktowano badania za kwotę 199 tys. zł. Wykorzystano tylko 22 tys. zł. Przebadano tylko 317 kobiet, podczas gdy w całym kraju było ponad 370 tysięcy porodów. W tym roku lepiej nie będzie.
"Program jest za mało rozpropagowany, lekarze o nim nie wiedzą, jednocześnie postawiono bariery, od których w innych krajach się odchodzi. Jeżeli na przykład na badanie w kierunku kiły czy wirusowego zapalenia wątroby typu B wystarczy świadoma zgoda ustna, to może w przypadku HIV też można zrezygnować z pisemnej zgody na test. Skoro w innych krajach się to sprawdziło i po rezygnacji ze specjalnych ankiet liczba badań znacznie wzrosła, my też mogliśmy pójść w tym kierunku. Skierowałem taką sugestię do Ministerstwa Zdrowia, lecz na razie nie ma żadnego odzewu. A przecież jakieś przyczyny braku realizacji tego programu muszą być" - twierdzi prof. T. Niemiec.
Zmuszana do podpisywania dokumentów kobieta czuje się podejrzewana o zachowania ryzykowne i zakażenie HIV, i podchodzi do tego zupełnie inaczej niż do innych testów. Sytuacja lekarza, który proponując test w kierunku HIV musi zadać mnóstwo kłopotliwych pytań, także jest wysoce niekomfortowa. I koło się zamyka. Efekt jest taki, że np. w Małopolsce finansowane przez NFZ testy w kierunku HIV wykonuje tylko sześć pracowni i gabinetów, w tym ani jedna placówka w Krakowie. A program mogłoby realizować kilkaset ośrodków w tym regionie.
"Nie mam oporów, gdy w swoim prywatnym gabinecie sugeruję pacjentce planującej ciążę czy już w ciąży wykonanie testu w kierunku HIV - prywatnie, odpłatnego. Ale nie będę wypełniać żadnych żenujących i mnie, i pacjentkę ankiet, bawić się w tę całą fikcję z "poradnictwem okołotestowym" i jeszcze żądać pisemnej zgody na test. To mi po prostu nie pasuje" - wyznał nam jeden z krakowskich ginekologów.
Prosta recepta
Badania prowadzone wcześniej w Instytucie Matki i Dziecka wykazały, że w Polsce częstość zakażeń HIV u kobiet ciężarnych wynosi ok. 0,6 na tysiąc kobiet. Dzięki postępowi medycyny możliwa jest ochrona dziecka przed odmatczynym zakażeniem. Metody są znane:
- testowanie kobiet w ciąży,
- leczenie antyretrowirusowe (ART) u matki,
- cesarskie cięcie,
- ART u dziecka,
- sztuczne karmienie.
Jednak podstawą jest i zawsze będzie testowanie.
"Krajowe rekomendacje w zakresie wykonywania badań przesiewowych w kierunku wykrycia bezobjawowych zakażeń HIV u kobiet ciężarnych są różne w różnych krajach UE i na świecie. Z 23 europejskich krajów 18 ma wdrożoną krajową strategię badań przesiewowych w kierunku HIV u ciężarnych. W 16 z nich oferuje się badania wszystkim ciężarnym, w dwóch - Danii i Malcie - tylko wybranej populacji, z grup zwiększonego ryzyka. Ustalone w 2002 roku rekomendacje CDC (amerykańskie Centrum Kontroli Chorób) zalecają rutynowy skryning wszystkich ciężarnych w pierwszym trymestrze. Następnie szybki test w czasie porodu dla kobiet o nieznanym statusie serologicznym i rutynowy test dla noworodków urodzonych z matek o nieznanym statusie. W Polsce natomiast nie ma żadnej krajowej strategii takich badań. Towarzystwa naukowe dają różne zalecenia, Ministerstwo Zdrowia milczy. Kolejnym naszym problemem jest brak współpracy między lekarzami chorób zakaźnych, pediatrami i położnikami. Na przykład w USA leczenie antyretrowirusowe u kobiet ciężarnych prowadzi lekarz położnik, a często położna. U nas - specjalista chorób zakaźnych, co często odwleka czas rozpoczęcia terapii i tym samym osłabia jej skuteczność. Wróćmy jednak do punktu wyjścia - dopóki nie będziemy wiedzieć o zagrożeniu, nie zrobimy nic. Tę sytuację trzeba jak najszybciej zmienić" - apeluje prof. Tomasz Niemiec.
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: Jolanta Hodor, Kraków