Uzależnienia a pandemia COVID-19. Spożycie jakich substancji psychoaktywnych wzrosło?
Spadło zainteresowanie np. kokainą - bo to substancja preferowana na spotkaniach towarzyskich. Natomiast wyraźnie wzrosło użycie np. konopi indyjskich, nowych benzodiazepin i alkoholu - wynika z badań prowadzonych wśród kanadyjskich nastolatków.

Wiele mówi się o długofalowych skutkach pandemii COVID-19 dla dobrostanu psychicznego. Eksperci alarmowali od samego jej początku, że kryzys zdrowotny, z jakim mamy do czynienia, może przyczynić się do wzrostu problemu uzależnień od substancji psychoaktywnych. Co na ten temat mówią badania?
PRZECZYTAJ TAKŻE: Pandemia COVID-19 zwiększy liczbę osób uzależnionych
Mniej osób sięga po kokainę, więcej po alkohol i “trawę”
Z badań nt. zmian w używaniu substancji przez kanadyjskich nastolatków po rozpoczęciu pandemii COVID-19, opublikowanych na łamach „Journal of Adolescent Health”, wynika, że w przypadku większości substancji odsetek użytkowników zmniejszył się. Niestety jak wykazano, częstotliwość sięgania po alkohol i konopie indyjskie zwiększyła się. Ten stan rzeczy wynikać może z tego, że substancje takie jak MDMA lub kokaina, których popularność nieco spadła, są zazwyczaj zażywane w sytuacjach społecznych - a liczba tych w warunkach pandemii zmalała.
– Spadło zainteresowanie nimi - bo są to substancje preferowane na spotkaniach towarzyskich, w miejscach takich jak dyskoteki - a te w pandemii nie działały. Natomiast wyraźnie wzrosło użycie innych substancji, np. konopi indyjskich, nowych benzodiazepin i alkoholu - wyjaśnił psycholog, dr Marcin Szulc, profesor UG.
Nie oznacza to jednak, że pandemia znacząco utrudniła młodym ludziom sięganie po alkohol i narkotyki.
Aż połowa nastolatków odurza się samotnie
– Badania pokazują, że największy odsetek nastolatków używał narkotyków/substancji samotnie - dotyczyło to prawie 50 procent użytkowników - poinformował ekspert.
Co więcej, prawie 32 proc. badanej kanadyjskiej młodzieży używało substancji za pośrednictwem komunikatorów zdalnych. Ponadto zakaz spotykania się i zalecenie ograniczenia kontaktów społecznych w dużej mierze nie był przez młodych przestrzegany. Z jednej strony zwiększało to ryzyko transmisji SARS-CoV-2, ale też sprzyjało zażywaniu substancji psychoaktywnych.
– Spotykali się głównie nastolatkowie, mający niską pozycję w klasie. Na wezwanie liderów, którzy proponowali nielegalne spotkanie - właśnie ci odpowiadali pierwsi. Wierzyli, że jeśli inni koledzy się nie zgłoszą, a oni - tak, to w ten sposób pokażą odwagę; dowiodą, że potrafią łamać przepisy pandemiczne, że się nie boją. Widzieli w tym szansę dla siebie, okazję do poprawy swojej pozycji w grupie - wskazał prof. Szulc.
Pandemia zmieniła kanały dotarcia do substancji oraz wpłynęła na wzrost ich ceny. W efekcie kolejnych ograniczeń dotyczących przemieszczania się dealerzy zaczęli skuteczniej "obsługiwać" m.in. media społecznościowe i stosować usługi dostaw paczkowych, domowych. Wzrosło przez to ryzyko - a także cena narkotyków.
Jak pomagać osobom uzależnionym, systemowo i indywidualnie?
Jak powinni reagować rodzice podejrzewający, że ich dziecko eksperymentuje z narkotykami? Prof. Szulc podkreśla, że najlepszą profilaktyką jest "budowanie bezpiecznej relacji z dzieckiem, bycie pozytywnym dorosłym".
Ekspert dodał, że rodzice - widząc niepokojące objawy - chcą często wykonywać testy narkotykowe. Zastrzegł, że choć mają do tego prawo, nie jest to najlepszy pomysł.
– Na każde działanie, każdy system - znajdzie się antysystem, a na każdą naszą kontrolę znajdzie się sposób jej obejścia. Samą kontrolą daleko nie ujedziemy. Właściwie w takim przypadku to droga donikąd, bo jak ma wyglądać dalszy scenariusz, jeśli test wyjdzie pozytywny? A jeśli wyjdzie negatywny - bo nie mam dowodów, ale podejrzewam, że bierze narkotyki - to jaką informację daję dziecku? “I tak Ci nie ufam!”. I nasze relacje stają się coraz słabsze. Tymczasem okres dorastania jest czasem szczególnym, podczas którego dziecko testuje rzeczywistość i nierzadko rodzicielską cierpliwość, która - choć bywa niezmierzona - jest jednak zasobem wyczerpywalnym. Nastolatkowie w tym okresie popełniają błędy i podejmują niewłaściwe z naszej perspektywy decyzje, bo najogólniej mówiąc tak rozwija się ich mózg. To, że tak się dzieje, nie powinno jednak zniechęcać do podejmowania działań profilaktycznych - wskazał ekspert.
Zdaniem prof. Szulca, kluczem do efektywnego przeciwdziałania uzależnieniom w tej populacji wiekowej jest skuteczna - oparta o metody o dowiedzionej skuteczności - profilaktyka oraz zmiany obecnego modelu o charakterze systemowym. Chodzi o takie projektowanie działań, które opiera się na dowodach naukowych, profesjonalnej diagnozie i rzetelnej ewaluacji. To wykorzystanie badań naukowych do ustalenia najskuteczniejszych i najbardziej precyzyjnych form oddziaływania, które przynoszą spodziewany skutek.
– Chodzi o to, aby wdrażać takie interwencje, których skuteczność została potwierdzona badaniami. Czasem działania oparte na dobrych intencjach jedynie wydają nam się skuteczne a wręcz zdarza się, że są szkodliwe - wyjaśnił ekspert.
Skuteczna profilaktyka, czyli jaka?
Działania powinny obejmować też zmniejszenie dostępności alkoholu dla młodzieży, edukację rodziców i nauczycieli (np. w zakresie właśnie budowania dobrych relacji z dzieckiem) i uwalnianiu szkoły od "relacji folwarcznej".
Na poziomie samorządowym, np. gminnym, można też wprowadzać niewielkie ograniczenia w dostępie do alkoholu.
– Nie chodzi o prohibicję, ale o ograniczenie dostępu. Wbrew pozorom to przynosi efekt - zaznaczył. Jako przykład podał Olsztyn, który jako jedyne miasto w Polsce zdecydował się na wprowadzenie ograniczeń w sprzedaży alkoholu od 22.00 do 6.00 rano.
– Obecnie rejestruje się tam 40-procentowy spadek problemów z zakłócaniem porządku publicznego związanego z używaniem alkoholu. Są na to twarde dane policyjne - zwrócił uwagę prof. Szulc.
Z raportu NIK z 2019 r., w którym dokonano analizy działań profilaktycznych wynika, że większość pieniędzy na profilaktykę jest przeznaczana na różne festyny, czyli na działania, które „mogą być miłe i pożyteczne, ale niekoniecznie związane są z profilaktyką”.
Dodał, że gminy często wydają pieniądze np. na skyte-parki, które są "bardzo pożyteczne i stanowią kapitalną rozrywkę, nie tylko dla młodzieży, ale z profilaktyką nie mają wiele wspólnego".
Gminy wskazują też na wysoki koszt programów profilaktycznych opartych na dowodach, a ich niechęć do wydawania środków na działania profilaktyczne może wynikać z tego, że nie zawsze można prosto wykazać, co się w profilaktyce udało.
– Policja może np. podać statystyki zatrzymanych pijanych kierowców - ale już trudniej dowiedzieć się, ilu kierowców pod wpływem działań profilaktycznych zrezygnowało z prowadzenia pojazdu po alkoholu - argumentuje naukowiec.
Jego zdaniem na profilaktykę "należy patrzeć holistycznie; nie chodzi o przeciwdziałanie używaniu konkretnych środków, ale o pracę nad wybraniem przez dziecko zdrowego stylu życia.
– Profilaktyka to przyszłość. Pod warunkiem, że będzie to profilaktyka dobrze zaprojektowana, czyli oparta na dowodach i realizowana przez specjalistów - dodał.
Działania profilaktyczne przynoszą efekty dopiero po dłuższym czasie, stąd wynika fakt, że decydenci niechętnie przekazują na nie pieniądze. Mimo to, zdaniem prof. Szulca, jest to najskuteczniejsza metoda przeciwdziałania uzależnieniom - warta każdej inwestycji.
PRZECZYTAJ TAKŻE: “Oblicza Medycyny”. Uzależnienie i współistniejące zaburzenia psychiczne – niebezpieczny duet i wyzwanie kliniczne
Reformę leczenia uzależnień trzeba skorelować z procesem modernizacji psychiatrii
Źródło: Puls Medycyny