Trudne początki outsourcingu w diagnostyce laboratoryjnej
Nikogo już nie dziwi, że szpitale nie mają własnych pralni, kuchni, sprzątaczek, jednak outsourcing diagnostyki laboratoryjnej, czyli świadczeń bezpośrednio powiązanych z pacjentem i procesem jego leczenia, wciąż budzi kontrowersje.
Ci, którzy się na to zdecydowali, są zadowoleni. Specjaliści pozostają sceptyczni.
„Rozwijający się outsourcing badań laboratoryjnych w szpitalach to generalnie niekorzystne zjawisko, czego dowodem mogą być choćby skargi napływające do mnie zarówno od lekarzy, jak i z laboratoriów. Oczywiście, są firmy outsourcingowe, które generują bardzo dobrą jakość badań, ale też są takie, które jej nie zapewniają, a to stanowi zagrożenie dla pacjenta” – mówi prof. Jan Kanty Kulpa, konsultant krajowy w dziedzinie diagnostyki laboratoryjnej. Jego zdaniem, prywatny właściciel niezależnego od szpitala laboratorium kieruje się inną polityką ekonomiczną. Dla zwiększenia zysku może na przykład przesyłać próbki do badań w innym laboratorium, a nieprzestrzeganie warunków transportu próbek może mieć niekorzystny wpływ na jakość wyniku. Dla zapewnienia bezpieczeństwo i skuteczność terapii istotne znaczenie ma też bezpośrednia i dobra współpraca między lekarzami a laboratorium, a, jak wynika ze skarg, przy outsourcingu relacje te czasami różnie się układają”.
Prof. Kulpa uważa, że przynajmniej do czasu stworzenia systemu skutecznej kontroli jakości badań diagnostycznych oraz sankcji za nieprzestrzeganie wymagań łącznie z możliwością zamknięcia laboratorium naruszającego normy, outsourcing w szpitalach powinien być ograniczany.
Outsourcing podwójnie opłacalny
Po raz pierwszy Szpital Wolski w Warszawie próbował zawrzeć umowę na outsourcing diagnostyki laboratoryjnej w 2004 roku. Po paru latach spróbowano ponownie, tym razem z powodzeniem. Oszczędności uzyskane dzięki przerzuceniu diagnostyki na firmę zewnętrzną sięgały pół miliona złotych rocznie. Umowę zawarto na trzy lata (2007-2009), z końcem ub. roku ogłoszono nowy przetarg.
„Zgłosiły się trzy firmy, jedna z nich zaoferowała nam lepsze warunki. W stosunku do poprzedniej umowy obecnie na diagnostykę laboratoryjną wydajemy miesięcznie o około 30 tysięcy złotych mniej, przy jednoczesnym znaczącym wzroście liczby wykonywanych badań, związanym z uruchomieniem SOR” – informuje Barbara Lis-Udrycka, rzecznik Szpitala Wolskiego.
Firma płaci szpitalowi za dzierżawę pomieszczeń i części aparatury kupionej wcześniej dla laboratorium. Dodatkowym zyskiem z umowy z nowym partnerem jest też kolejny remont laboratorium, a właściwie jego przeniesienie w inne miejsce, dzięki czemu można rozbudować SOR i pracownię mammografii. „Nie ma też większych skarg na jakość badań. Zresztą, co miesiąc odbywają się spotkania ordynatorów z kierownikiem laboratorium i wszelkie problemy mogą być na bieżąco rozwiązywane” – podkreśla Barbara Lis-Udrycka.
Gwarancje jakości
Dziecięcy Szpital Kliniczny w Lublinie był pierwszym klinicznym szpitalem w Polsce, który zdecydował się na outsourcing diagnostyki laboratoryjnej. „W 2003 r. stanęliśmy przed wyborem, czy inwestować w zakup nowego sprzętu i przebudowę laboratorium, czy szukać kontrahentów zewnętrznych. Analiza ekonomiczna wykazała, że bardziej opłacalny jest outsourcing diagnostyki laboratoryjnej” – wyjaśnia dr n. med. Jolanta Niewidzioł, zastępca dyrektora szpitala ds. lecznictwa.
Podobnie jak Szpital Wolski, DSK współpracuje już z drugą firmą outsoucingową. A ta zainwestowała w remonty, wyposażyła laboratorium w najnowocześniejszą aparaturę i tym samym umożliwiła dostęp do nowych badań i technologii.
„Firma wdrożyła też laboratoryjny system informatyczny kompatybilny z systemem szpitalnym, co pozwala uzyskiwać wyniki badań w czasie rzeczywistym” – dodaje dr Niewidzioł. I wylicza kolejne korzyści: szpital nie musi prowadzić skomplikowanych przetargów na odczynniki i drobny sprzęt laboratoryjny, unormowano postępowanie dotyczące prowadzonych badań naukowych – badania są odrębnie uzgadniane i opłacane przez osobę zainteresowaną.
Zdaniem Jolanty Niewidzioł, firma daje gwarancje wysokiej jakości badań, potwierdzają to liczne certyfikaty i uczestnictwo laboratorium w programach oceny jakości. „Poza tym prowadzimy stały monitoring ilości wykonywanych badań, a poprzez ankietowanie klinik 4 razy w roku zbieramy informacje o potrzebach, występujących problemach oraz jakości badań. Ocenę błędów przedlaboratoryjnych oraz stałe szkolenia personelu prowadzimy razem z firmą. Opracowywane są wspólne procedury postępowania, np. w przypadku stwierdzenia obecności patogenów alertowych” – mówi wicedyrektor Niewidzioł.
Prof. Grażyna Odrowąż-Sypniewska, wiceprezes Polskiego Towarzystwa Diagnostyki Laboratoryjnej: Szpital uniwersytecki z własnym zapleczem
Outsourcing może dotyczyć laboratoriów w szpitalach, które dysponują mniejszą liczbą łóżek, nie wykonują szerokiego profilu badań i mają niski stopień automatyzacji. Natomiast Zakłady Diagnostyki Laboratoryjnej szpitali uniwersyteckich muszą pozostać ze względu na ich bardzo ważną rolę w kształceniu praktycznym studentów kierunku analityka medyczna, przyszłych diagnostów laboratoryjnych. Te laboratoria są w dużej mierze zautomatyzowane, wiarygodność wyników badań jest wysoka, istnieje możliwość konsultacji uzyskanych wyników bezpośrednio z lekarzami. Outsourcing ma zalety, ale też i szereg wad, do których zaliczyłabym większą dbałość o ilość wykonanych badań a mniejszą o ich jakość i wiarygodność, co jest istotnie związane z niedostateczną lub niewłaściwą kontrolą przestrzegania określonych procedur przedanalitycznych, w tym transportu próbek z odległych miejsc do laboratorium centralnego. Nie znaczy to, iż jestem całkowicie przeciwna temu procesowi. Uważam tylko, że powinien on podlegać rygorystycznym procedurom kontroli.
W outsourcingu diagnostyki laboratoryjnej o umowy z polskimi szpitalami zabiegają praktycznie cztery duże firmy, ale specjaliści przewidują, że oferta będzie się poszerzać w związku z rosnącym zainteresowaniem placówek medycznych takimi usługami. „Konkurencja na rynku producentów i dostawców materiałów potrzebnych w diagnostyce jest większa – takich firm działa w naszym kraju około 30” – informuje Monika Stefańczyk, główny analityk rynku farmaceutycznego w firmie PMR. Według raportu PMR Publications „Rynek diagnostyki laboratoryjnej/in vitro w Polsce 2010”, w ubiegłym roku wartość tego typu usług przekroczyła 1 mld zł. W 2010 r. dynamika wzrostu osłabnie, głównie na skutek większych problemów finansowych NFZ, ale biorąc pod uwagę występowanie szeregu czynników stymulujących rynek (m.in. przekształcenia szpitali, konieczność wprowadzania wyższych standardów jakości, sięganie po fundusze unijne, coraz większa oferta prywatnych ubezpieczeń), PMR prognozuje w ciągu najbliższych trzech lat średnioroczny wzrost rynku diagnostyki laboratoryjnej/in vitro na i tak wysokim poziomie – około 10 proc., do wartości prawie 1,4 mld zł w 2012 r.
A. Największe firmy sieciowe zajmujące się outsourcingiem badań laboratoryjnych to: Diagnostyka, Alab, Synevo i Fryda. Czołówkę goni oparta na czesko-słowackim kapitale Apha Medical (dawniej DD-lab). W niektórych szpitalach działają również małe spółki pracownicze, które przejęły zarządzanie laboratorium macierzystej placówki.
B. Trudno wykazać jakiś podział terytorialny między firmami sieciowymi. Ograniczeniem bywa specyfikacja konkursowa, do której zamawiający niekiedy wpisuje wymóg posiadania już laboratorium w danym mieście (jest to racjonalne – chodzi o back-up na wypadek zdarzeń losowych, awarii itp.).
C. Istnieje tzw. outsourcing zewnętrzny – szpital sam prowadzi laboratorium, ale część wysoko specjalistycznych badań kupuje na rynku. Dzięki temu nie ponosi kosztów związanych ze stworzeniem i utrzymywaniem pracowni, wymagających dużych inwestycji w sprzęt oraz wysokich kompetencji personelu.
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: Jolanta Grzelak-Hodor