Szpitale powiatowe grożą wypowiadaniem umów Narodowemu Funduszowi Zdrowia
Sejm wezwał rząd do uregulowania problemów wynikających z ustawy 203 zł. Starostowie stawiają ultimatum: jeśli do końca maja rząd nie załatwi tej sprawy, szpitale powiatowe w całej Polsce wypowiedzą umowy Narodowemu Funduszowi Zdrowia.
Demonstracja siły
czy bezsilności?
Dwa dni przed głosowaniem rezolucji, uczestnicy ogólnopolskiej demonstracji w Warszawie, zorganizowanej przez Związek Powiatów Polskich, domagali się realizacji tzw. ustawy 203 zł oraz renegocjacji kontraktów zawartych z NFZ. W demonstracji uczestniczyło kilka tysięcy osób, pracowników ochrony zdrowia i samorządowców.
Spotkanie delegacji protestujących z wicepremier Izabelą Jarugą-Nowacką, ministrem zdrowia Wojciechem Rudnickim oraz prezesem NFZ Lesławem Abramowiczem - poza ogólnymi deklaracjami woli dialogu - nie przyniosło rezultatów. ?Przedstawiciele rządu zadeklarowali, że sprawa wypłaty podwyżek z tytułu 203 zł będzie załatwiona do końca maja, ale czy tak się stanie, zależeć będzie od tego, czy ten rząd będzie istnieć" - poinformował protestujących Ludwik Węgrzyn, prezes Związku Powiatów Polskich.
Według starostów, same deklaracje już nie wystarczą. I dlatego zagrozili, że jeśli do końca maja rząd nie załatwi po ich myśli tej sprawy, to NFZ otrzyma wypowiedzenie tegorocznych umów od większość szpitali powiatowych.
?Nie ulega najmniejszej wątpliwości, że bez konsekwentnego i wspólnego przez wszystkich dyrektorów szpitali powiatowych wypowiadania kontraktów z NFZ, nie osiągniemy spodziewanych i oczekiwanych od miesięcy rezultatów" - twierdzi L. Węgrzyn.
Do 12 maja umowy z NFZ wypowiedziało 27 placówek. W woj. lubelskim zrobiło to 10 szpitali powiatowych, w woj. świętokrzyskim na taki krok zdecydowało się 16 placówek, w tym pięć wojewódzkich. Umowę, w części dotyczącej specjalistycznych zabiegów ambulatoryjnych, wypowiedział także warszawski szpital ginekologiczno-położniczy św. Zofii.
Zgodnie z zapisami umów, wszystkich świadczeniodawców obowiązuje trzymiesięczny okres wypowiedzenia. Fundusz ma zatem czas do końca lipca, by dojść ze szpitalami do porozumienia. Jego szefowie wierzą, że uzyskanie kompromisu jest możliwe. Jeśli jednak nie dojdzie do tego, fundusz zamierza ogłosić kolejny konkurs, który pozwoli zakontraktować wykonywanie świadczeń zdrowotnych w innych szpitalach.
?Często w powiecie są dwa szpitale. Jeśli jeden nie będzie chciał podjąć się takiej funkcji, to zaoferujemy ten kontrakt drugiemu. Jeśli będzie to jedyny szpital, będziemy kierować pacjentów do szpitali w sąsiednim powiecie. rednie odległości pomiędzy poszczególnymi powiatami wynoszą 20-30 kilometrów, których pokonanie nie stanowi dzisiaj większego problemu" - tłumaczy Lesław Abramowicz.
Tylko zabiegi ratujące życie
Starostowie i dyrektorzy szpitali zapowiedzieli, że po wygaśnięciu wypowiedzenia placówki będą normalnie przyjmować pacjentów i wystawiać rachunki za leczenie, które następnie ma refundować NFZ. Fundusz zastrzega, że jeśli dojdzie do takiej sytuacji, będzie refundował tylko zabiegi ratujące życie. Koszty innych usług świadczonych przez taką placówkę pacjenci będą musieli pokrywać sami.
Z rozmów przeprowadzonych przez Puls Medycyny wynika, że jest mało prawdopodobne, by tak ryzykowną formę protestu zaproponowaną przez powiaty poparły powszechnie szpitale wojewódzkie. ?Nie zamierzam wypowiadać umowy z funduszem. Ostrzegaliśmy dyrektorów szpitali powiatowych, by nie zgadzali się tak szybko na propozycje funduszu i wsparli szpitale wojewódzkie w walce o lepsze kontrakty. Ale oni nas nie słuchali i podpisywali umowy" - powiedział nam otwarcie jeden z szefów placówki wojewódzkiej.
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: Ewa Szarkowska