Pielęgniarki, którym obiecano wyjazd do pracy do Włoch, czują się oszukane
Do łódzkiej prokuratury na Polesiu wpłynęło już 8 doniesień o popełnieniu przestępstwa od pielęgniarek, które za pośrednictwem firmy ABT Services miały wyjechać do Włoch. Pielęgniarki z Łodzi i okolicznych miast nauczyły się języka włoskiego prawie rok temu, wpłaciły kaucję, spora część z nich zwolniła się z pracy. Prokuratura w Łodzi prowadzi postępowanie przygotowawcze. Firma, która od kilku miesięcy nie jest w stanie określić terminu wyjazdu, wciąż prowadzi nabór - tym razem w innych rejonach Polski.
Miraże wysokich zarobków
W oczekiwaniu na odwlekający się termin wyjazdu, część pielęgniarek zgodziła się podpisać umowę o pracę z łódzką firmą, która gwarantowała im nawet wypłatę pensji. Każda z kobiet miała być zatrudniona nie przez włoskiego pracodawcę, ale właśnie przez ABT Services. Pielęgniarki musiały jednak wcześniej złożyć wypowiedzenia w dotychczasowym miejscu pracy. Teraz bez pracy, pieniędzy (bo firma nie wypłaca im obiecanego wynagrodzenia) i dokumentów (bo ABT Services ma oryginały praw wykonywania zawodu i dyplomów ukończenia szkoły medycznej) czekają z coraz mniejszą nadzieją na to, że wyjazd kiedykolwiek dojdzie do skutku.
"Firma wydaje mi się niewiarygodna i nierzetelna. Nie chcą mi zwrócić ani oryginałów dokumentów, ani kaucji, co więcej straszą mnie, że mam zapłacić karę, ponieważ nie stawiłam się na egzamin językowy, który miał się odbyć we wrześniu ubiegłego roku we Wrocławiu. Ponieważ przystąpiłam już w lipcu do takiego egzaminu w siedzibie firmy w Łodzi i poinformowano mnie, że go zdałam, nie pojechałam do Wrocławia. Koleżanki, które zgłosiły się na ten egzamin i zdały go, także są jeszcze w Polsce. Z tego, co wiem, nikt za pośrednictwem tej firmy nie wyjechał do pracy we Włoszech. Nie wierzę już, by ten wyjazd doszedł kiedykolwiek do skutku, dlatego złożyłam skargę w prokuraturze i czekam" - opowiada Agnieszka P. z Łodzi. Prosi o zachowanie anonimowości, ponieważ jej obecny pracodawca nie wie, że starała się o wyjazd do pracy za granicą. Jest w tej szczęśliwej sytuacji - w przeciwieństwie do innych klientek firmy ABT Services - że nie zwolniła się z pracy. Małgorzata G. ze Zduńskiej Woli miała wyjechać początkowo w maju, potem w lipcu, następnie w październiku ub.r., a ostatni termin podawany przez firmę to luty 2004. Teraz jest już we Włoszech, ale nie dotarła tam za pośrednictwem tej firmy, tylko dzięki pomocy rodziny. Pracy w tym kraju nie może podjąć na własną rękę, ponieważ nie ma dokumentów. Ich oryginałami dysponuje łódzka firma.
"Chciałam odzyskać moje prawo wykonywania zawodu i dyplom ukończenia szkoły. Niestety, nie mogłam, bo firma twierdziła, że zostały już przesłane do Włoch, gdzie są nostryfikowane. Sprawdziłam na miejscu: we włoskim Ministerstwie Zdrowia okazało się, że moich dokumentów tu nie ma" - mówi Małgorzta G. Zamierza w lutym wrócić do kraju, by rozliczyć się z firmą - najprawdopodobniej na drodze sądowej.
We Włoszech też bałagan?
Iwona Schneithauer, prezes firmy ABT Services unika dziennikarzy. Pulsowi Medycyny powiedziała tylko, że przyczyną opóźnień w terminie wyjazdu jest bałagan we włoskim Ministerstwie Zdrowia, spowodowany przez wprowadzany właśnie nowy system komputerowy. Jej zdaniem, pielęgniarki są same sobie winne: "Radziłam im, by pracowały do ostatniego momentu. Jeżeli mówię, że prawdopodobnie będziemy jechać do Włoch za miesiąc, a one zwalniają się z pracy na moje "prawdopodobnie", to znaczy, że nie są przygotowane na dalsze życie. Ja nie zrezygnowałabym z pracy, nie mając wizy w paszporcie" - mówi Iwona Schneithauer.
Pielęgniarki ze swoim problemem zostały same. Łódzki samorząd odcina się od tej sprawy. "Nie mamy żadnej umowy z firmą ABT Services. Koleżanki samodzielnie podejmowały decyzje. Decydując się, wiedziały, że robią to na własną odpowiedzialność i same powinny sprawdzić wiarygodność tej firmy" - mówi Maria Kowalczyk, sekretarz Okręgowej Izby Pielęgniarek i Położnych w Łodzi.
Firma ABT Services nie ma zezwolenia na prowadzenie pośrednictwa pracy za granicą. Ministerstwo Gospodarki, Pracy i Polityki Społecznej może interweniować tylko w przypadku tych pośredników, którym wydało swój certyfikat.
Czego należy unikać zawierając umowę z pośrednikiem oferującym pracę za granicą?
Hubert Berens, radca prawny Zarządu Krajowego Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych we Włocławku:
o -Najważniejsze z punktu formalnoprawnego jest ustalenie, kto jest stroną umowy: czy polska firma pośrednicząca, czy zagraniczny pracodawca. Nie jest korzystne, jeśli pośrednictwo firmy rekrutującej polega na tym, że doprowadza ona do zawarcia umowy pomiędzy osobą fizyczną a zagranicznym pracodawcą, który nie ma w Polsce przedstawicielstwa. W przypadku niewywiązania się zagranicznego organizatora ze zobowiązań pozostaje tryb dochodzenia swoich praw za granicą, co jest kosztowne i praktycznie niewykonalne. Trzeba dążyć do tego, aby stroną umowy działającą z upoważnienia zagranicznego pracodawcy był polski organizator. Od strony formalnej daje to możliwość dochodzenia w Polsce jakichś roszczeń odszkodowawczych od takiej firmy.
o -Zanim podpiszemy umowę, trzeba się jednak upewnić: kto to jest, czy działa legalnie i czy odpowiada majątkiem w razie niewywiązania się ze zobowiązań. Czy jest to osoba fizyczna, czy ma uprawnienia, czy prowadzi działalność gospodarczą w tym zakresie, czy ma zgodę na prowadzenie pośrednictwa pracy za granicą. Wszystkie umowy dotyczące rekrutacji pracowników do pracy za granicą wymagają zgody Ministerstwa Gospodarki, Pracy i Polityki Społecznej (wykaz firm zajmujących się takim pośrednictwem, które uzyskały zezwolenie MGPiPS znajduje się na stronie internetowej: www.praca.gov.pl, link: Pośrednictwo pracy - przyp. red.).
o -Nie ma żadnych przepisów prawnych, które by regulowały, jak konkretnie ma wyglądać taka umowa. Warunki umowy są kształtowane w zależności od woli stron. We własnym interesie należy zadbać, by umowa precyzowała, jaka to jest praca, gdzie i na jakich warunkach będzie wykonywana. Podstawową rzeczą w każdej umowie powinien też być termin wykonania usługi. Jeżeli nie ma oznaczonego terminu, powstaje problem, kiedy można uznać, że umowa została lub nie została wykonana. Organizator wyjazdu może zażądać kaucji czy jakiejś formy zadatku na poczet kosztów, które ponosi. Jest to także sprawa umowna.
o -Umowę zawsze można negocjować. Przed jej podpisaniem jest to tylko projekt, który można zmieniać. Dowodem wiarygodności firmy rekrutującej jest to, czy kopię umowy udostępnia przyszłym pracownikom do wglądu bądź skonsultowania się z prawnikiem. Warto pamiętać, by w umowie znalazł się zapis, że w przypadku sporów stosuje się prawo polskie.
o -Nie należy wydawać oryginałów dokumentów, tylko poświadczony notarialnie odpis. Inne możliwe rozwiązanie: firma dostaje oryginał do wglądu, a w swojej dokumentacji zostawia kserokopię dokumentów.
Pielęgniarki zainteresowane wyjazdem do pracy za granicą mogą konsultować się z Hubertem Berensem, prawnikiem Zarządu Krajowego OZZPiP podczas jego dyżurów we wtorki i czwartki w godz. 9-12 w siedzibie związku przy ul. Dziewieńskiej 17 we Włocławku lub telefonicznie pod nr (54) 413 44 20.
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: Beata Lisowska