Szpitale niepubliczne lepiej reprezentowane

Beata Lisowska
opublikowano: 18-12-2002, 00:00

W Gdyni 7 grudnia powstało Ogólnopolskie Stowarzyszenie Szpitali Niepublicznych. Z jednym z inicjatorów lobby prywatnych klinik w Polsce i prezesem stowarzyszenia dr. Andrzejem Sokołowskim rozmawia Beata Lisowska.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna


- Jak doszło do utworzenia Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Szpitali Niepublicznych?
- Inicjatorem tego przedsięwzięcia jest Clinica Medica z Gdyni, z którą na co dzień współpracuję. Grupę inicjatywną tworzy 15 prywatnych szpitali. Łączy je to, że wszystkie znalazły się w czołówce dwóch rankingów prasowych najlepszych placówek w Polsce. I to był bezpośredni impuls do nawiązania współpracy.
Na spotkaniu właścicieli i dyrektorów 7 grudnia okazało się, że uruchomiliśmy pewien ciąg zdarzeń, które większość kolegów akceptuje. Kilku dyrektorów szpitali nie miało ze sobą odpowiednich dokumentów, zadeklarowało jednak chęć wstąpienia do powołanej przez nas formacji w późniejszym terminie, już nie na zasadzie członków założycieli, lecz jako członkowie zwyczajni. Jesteśmy z nimi w kontakcie. Zgłaszają się też następni chętni. Ponieważ nikt nie wie, ile jest prywatnych szpitali w Polsce, do końca nie wiadomo także, ilu członków może docelowo liczyć stowarzyszenie.

- Dotychczas prywatne szpitale działały w pojedynkę. Co skłoniło dyrektorów do podjęcia współpracy?
- Dyrektorzy są tak zaabsorbowani utrzymaniem swoich jednostek przy życiu i zapewnieniem im chociaż niewielkiego rozwoju, że tak naprawdę nie mają wpływu na kształtowanie polityki wobec prywatnych szpitali, np. na ich pozycję w przyszłym systemie ochrony zdrowia. Dyrektorzy nie mają dostępu do informacji strategicznych dotyczących sektora szpitali niepublicznych, które można uzyskać w Ministerstwie Zdrowia i Urzędzie Nadzoru Ubezpieczeń Zdrowotnych.
Bezpośrednim impulsem do powołania stowarzyszenia były niepokojące sygnały pojawiające się w prasie lokalnej w kilku regionach Polski, że jednym z pomysłów menedżerów na ratowanie budżetów kas chorych jest wycofywanie się z kontraktów zawartych z prywatnymi klinikami lub ich zmniejszanie. To spowodowało, że prywatne szpitale postanowiły działać wspólnie.

- Dlaczego środowisko niepublicznych zakładów opieki zdrowotnej jest tak rozdrobnione i dotychczas nie udało mu się stworzyć jednej, silnej reprezentacji swoich interesów?
- Tak naprawdę interesy placówek ambulatoryjnych i szpitali prywatnych są różne. Szpital ma budynek, własny sprzęt, etatowych lekarzy i walczy o kontrakt. Niepubliczna przychodnia, która nie ma własnego majątku, bo wydzierżawiono jej budynek za przysłowiową złotówkę, nie ponosi kosztów budowy, leasingu sprzętu, nie zaciąga kredytów, ma zupełnie inną filozofię działania i kieruje się zupełnie inną ekonomią. Nasze interesy, tj. reprezentantów prywatnych szpitali w Polsce, muszą być wyrażane w sposób jasny i przekazywane zainteresowanym z uwzględnieniem tej odrębności.
Do tej pory nikt z decydentów z nami nie rozmawiał, nie zwracał się do nas o opinie czy ewentualną ocenę nowego systemu. Chcemy ich powiadomić, że jesteśmy gotowi do współpracy i do opiniowania dokumentów. Jest już pierwszy pozytywny sygnał. Ogólnopolskie Stowarzyszenie Szpitali Niepublicznych dostało zaproszenie na rozmowy do Ministerstwa Zdrowia i Urzędu Nadzoru Ubezpieczeń Zdrowotnych.


Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Beata Lisowska

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.