Bez porozumienia w kwestii ostrych dyzurow w Bialymstoku

Urszula Ludwiczak, Białystok
opublikowano: 18-12-2002, 00:00

Białostocki szpital kliniczny nie chce uczestniczyć w ostrych dyżurach ogólnointernistycznych w 2003 roku na dotychczasowych zasadach. Od dyżurowania wzbrania się też szpital MSWiA.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Szpitale mają obowiązek przyjmowania pacjentów o każdej porze dnia i nocy. Aby jednak ułatwić sobie pracę, białostockie placówki ustalają co roku harmonogram dyżurów. Do tej pory szpital kliniczny dyżurował na przemian z wojewódzkim, kilka dyżurów w miesiącu miały też szpital miejski i zakaźny. Gdy na początku grudnia doszło do spotkania dyrektorów tych placówek w celu ustalenia harmonogramu na 2003 rok, szefowie szpitala klinicznego oświadczyli, że nie chcą już pełnić typowych ostrych dyżurów.
Za dużo przewlekle chorych
,Ten sposób dyżurowania nie wykorzystuje w pełni potencjału medycznego i kadrowego naszej placówki - uważa Jerzy Kamiński, dyrektor Samodzielnego Publicznego Szpitala Klinicznego w Białymstoku. - Dyżurowanie ,na ostro" co drugi dzień w zakresie chorób wewnętrznych powoduje nadmierne obłożenie przewlekle chorymi szpitala akademickiego o najwyższym poziomie referencyjnym. Sytuacja ta uniemożliwia leczenie pacjentów wymagających najlepiej wykształconej kadry medycznej i wysokospecjalistycznego sprzętu".
Dyrektor Jerzy Kamiński zapewnia, że placówka nie zamierza uchylać się od leczenia chorych. Wręcz przeciwnie: chce przyjmować tych najciężej chorych, w jedynych w regionie klinikach, m. in. kardiochirurgii, chirurgii naczyń i transplantacji, neurochirurgii. ,Proponujemy też całodobowe, najnowocześniejsze leczenie zawałów i endoskopowe leczenie zagrażających życiu krwawień przewodu pokarmowego" - zapewnia J. Kamiński.
Mundurowi kontra cywile
Aby szpital kliniczny mógł dyżurować w taki sposób, potrzebne jest włączenie do grafiku (chociaż jednym dyżurem w tygodniu) szpitala MSWiA, jedynej placówki w mieście, która do tej pory tego nie robiła.
,Jest to nierealne - uważa Janusz Rainko, dyrektor szpitala MSWiA. - Nie mamy oddziału intensywnej terapii, a do przyjmowania chorych musi być pełne zabezpieczenie medyczne. Nie można robić prowizorki. Jestem zaskoczony, że wychodzi się z taką propozycją".
Dyrektor J. Rainko dodaje, że najprawdopodobniej pod koniec 2003 roku szpital będzie już miał OIOM, wtedy możliwe byłoby włączenie się placówki w grafik dyżurów od 2004 roku.
Nieopłacalne izby przyjęć
,Takie tłumaczenie nie jest żadnym argumentem - uważa Jerzy Kamiński. - OIOM-u nie mają też szpitale wojewódzki, miejski i zakaźny, co nie przeszkadza im w pełnieniu dyżurów. Nie może być tak, że jeden z publicznych szpitali w mieście stawia się w pozycji uprzywilejowanej, nie udostępniając swego potencjału wszystkim potrzebującym".
Wszyscy dyrektorzy szpitali przyznają też, że prowadzenie ostrych dyżurów jest nieopłacalne. Kasa chorych płaci bowiem ryczałtem za działalność izby przyjęć. Tylko ok. 30 proc. takich pacjentów leczone jest dalej na oddziałach szpitalnych.
,W ciągu 10 miesięcy tego roku sama izba przyjęć wygenerowała u nas dług w wysokości 1 miliona zł" - mówi J. Kamiński.
Rozmowy o zmianie grafiku trwają. Jeśli dyrektor MSWiA nie przekona się do włączenia w ostre dyżury, takie świadczenia spadłyby w głównej mierze na szpital wojewódzki. Dyrektor tego zakładu, Bogdan Dziatkiewicz, nie ukrywa, że szpital na pewno nie podoła codziennemu przyjmowaniu wszystkich pacjentów.


Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Urszula Ludwiczak, Białystok

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.