Sukces medycyny ratunkowej
Tylko szybka i sprawna akcja ratownicza, a następnie udana operacja zszycia pękniętej wątroby uratowała życie 13-letniemu chłopcu.
Wypadek wydarzył się podczas wycieczki na Polanę Szymoszkową w Zakopanem. Chłopiec potknął się i przewrócił, silnie uderzając o wystające kamienie. Z bólu stracił przytomność. W szpitalu, do którego natychmiast przewiózł go helikopter, okazało się, że ma pękniętą wątrobę i uszkodzoną nerkę.
W ciągu godziny od wypadku chłopiec trafił na stół operacyjny, gdzie zahamowano krwotok i usunięto uszkodzoną nerkę. Po paru godzinach, kiedy krwotok powrócił, przeprowadzono drugą operację - przetoczono dwie objętości krwi i prowizorycznie zabezpieczono krwawienie, tamponując jamę brzuszną. Wtedy nie można było już zrobić nic więcej. Mimo dwóch operacji, stan chorego pogarszał się. Po pięciu dniach od wypadku lekarze z zakopiańskiego szpitala zdecydowali, że chłopca trzeba przewieźć do Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Krakowie. ,Kiedy do nas trafił, jego stan był bardzo ciężki. Był na pograniczu śmierci klinicznej i wątpiliśmy, czy jakakolwiek pomoc będzie jeszcze możliwa" - mówi doc. Adam Bysiek, kierownik Kliniki Chirurgii Dziecięcej.
Lekarze utrzymywali go jednak przy życiu na oddziale intensywnej terapii. Tydzień po wypadku zdecydowali się przeprowadzić kolejną skomplikowaną operację zszycia wątroby. Tego typu operacje, choć same w sobie nie są wyjątkowe, u dzieci przeprowadza się rzadko, bo sporadycznie zdarzają się do niej wskazania. ,Potrzebowaliśmy doby na wyrównanie stanu dziecka. Operowaliśmy, kiedy funkcje życiowe wróciły do w miarę normalnych granic i minęły objawy bezpośredniego zagrożenia życia. Udało nam się doprowadzić do sytuacji, kiedy zabieg można było wykonać jako zaplanowany, przygotować go i wykonać na spokojnie" - mówi doc. A. Bysiek.
Podczas trzygodzinnej operacji lekarze stwierdzili dodatkowo uszkodzenie płuca. Przez następne kilka dni wraz z rodziną pacjenta z niepokojem oczekiwali na wynik operacji. W końcu odetchnęli z ulgą: chłopiec odzyskał przytomność. W ciągu kilku dni, kiedy tylko lekarze nabiorą pewności, że stan płuca na to pozwala, pacjent zostanie odłączony od respiratora. Zdaniem doc. A. Byśka, sukces udało się w tym przypadku osiągnąć dzięki szybkiej i świetnie zorganizowanej akcji ratowniczej. ,To tylko unaocznia nam, jak bardzo potrzebna jest medycyna ratunkowa. Gdyby nie ona, ten chłopiec prawdopodobnie by już nie żył" - podkreśla doc. A. Bysiek.
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: Monika Wysocka