Sprawa znanej profesor daleka od zakończenia

Anna Gwozdowska
opublikowano: 21-03-2007, 00:00

Śląski samorząd lekarski zajmuje się sprawą cenionej okulistki, prof. Ariadny Gierek-Łapińskiej. O jej problemach z alkoholem było głośno od dawna, nie tylko na Śląsku.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Okręgowa Rada Lekarska w Katowicach powołała 15 marca br. komisję, która oceni możliwość wykonywania zawodu przez prof. A. Gierek-Łapińską. Okulistka jest dyrektorem Samodzielnego Szpitala Klinicznego nr 5, w którym kieruje również Kliniką Okulistyki. W skład komisji weszło pięciu lekarzy, m.in. dwóch psychiatrów, specjalistów ds. uzależnień. Komisja ma trzy miesiące na orzeczenie w tej sprawie. Komisja może m.in. zwrócić się do ORL o zawieszenie prof. A. Gierek-Łapińskiej w prawach wykonywania zawodu. A sama profesor może się jeszcze odwołać od decyzji OIL o powołaniu komisji do Naczelnej Rady Lekarskiej. Ma na to dwa tygodnie.

W pracy na urlopie

Prof. A. Gierek-Łapińska bagatelizuje zdarzenie, jakim było zatrzymanie jej przez policję na terenie kliniki i poddanie badaniu oceniającemu trzeźwość. 12 marca br. złożyła w tej sprawie pisemne i ustne wyjaśnienia władzom Śląskiej Akademii Medycznej. W jej oświadczeniu czytamy, że kiedy zatrzymała ją policja, była na urlopie i nie podejmowała żadnych czynności medycznych lub administracyjnych. Zapewniła, że nie spożywała w dniu zatrzymania alkoholu, choć przyznała, że piła alkohol poprzedniego dnia na wieczornym spotkaniu towarzyskim.
Profesor wyjaśniła także, że w klinice pojawiła się na chwilę, bo była umówiona ze swoją doktorantką. Dziennikarz, który przeprowadzał z nią tego dnia wywiad, uznał jednak, że trzeba zawiadomić policję, bo lekarka może być nietrzeźwa. Jak poinformowała nas 16 marca Magda Szymańska-Mizera, rzecznik prasowy Miejskiej Komendy Policji w Katowicach, policjanci przeprowadzili trzy badania alkomatem prof. Ariadny Gierek-Łapińskiej. Pierwsze badanie na terenie kliniki wykazało 0,87 promila alkoholu w wydychanym powietrzu, dwa kolejne przeprowadzone na terenie komendy potwierdziły powyżej 0,7 promila. Te dane zostały już wprowadzone do policyjnego protokołu. "Gdybyśmy zatrzymali kierowcę z takim wynikiem badania, to stwierdzilibyśmy, że popełnił przestępstwo jazdy w stanie nietrzeźwym" - twierdzi M. Szymańska-Mizera.

Brak dowodów?

Wywiad z okulistką i jej dziwne zachowanie pokazała telewizja TVN, ale Izabella Koźmińska-Życzkowska, rzeczniczka ŚlAM uważa, że materiał telewizyjny nie jest dla władz uczelni żadnym dowodem. "Czekamy na oficjalny protokół z policji. Dopiero on może być podstawą do podjęcia jakichś kroków" - tłumaczy I. Koźmińska-Życzkowska. Jeśli protokół potwierdzi, że okulistka była pod wpływem alkoholu, rektor ŚlAM może ją odwołać z pełnionego stanowiska i zawiesić w prawach nauczyciela akademickiego. Może również zwrócić się w tej sprawie do rzecznika odpowiedzialności dyscyplinarnej na uczelni.
Maciejowi Hamankiewiczowi, szefowi Śląskiej ORL materiał telewizyjny wystarczył. Przyznaje, że wcześniej nie miał w tej sprawie żadnych konkretnych sygnałów. "W Katowicach było głośno o jej stylu życia, ale przecież izba nie zajmuje się życiem lekarzy po pracy" - tłumaczy dr M. Hamankiewicz. Teraz zapewnia, że prof. A. Gierek-Łapińska zostanie potraktowana tak samo, jak każdy inny lekarz w takiej sytuacji. "Na pewno nie będziemy tego załatwiać po cichu. Nawet gdyby był to jeden przypadek na 15 tys. lekarzy zarejestrowanych w naszej izbie, to i tak uderza on w nasze środowisko i dlatego trzeba się tym zająć" - podkreśla M. Hamankiewicz, choć przyznaje, że czuje się jak samotny kowboj. Opowiada, że w OIL w Katowicach rozdzwoniły się telefony. Ludzie proszą, aby nie szargać imienia "naszej Matki Teresy okulistyki".
Według M. Hamankiewicza, dzieje się tak dlatego, że w Polsce istnieje społeczne przyzwolenie na nadużywanie alkoholu. "Nie liczy się to, że mamy być może do czynienia z człowiekiem chorym, ludzie chcą po prostu bronić w ten sposób honoru ląska - mówi dr M. Hamankiewicz. - Środowisko lekarskie jest takie jak społeczeństwo, dlatego prof. Gierek zrobiła właściwie dobry uczynek, bo ujawnienie jej problemów alkoholowych może zmienić naszą mentalność, w tym lekarzy".
Maciej Hamankiewicz chciałby, żeby alkoholizm przestał być tematem tabu. 24 lutego br., w Katowicach, z inicjatywy śląskiego samorządu lekarskiego odbyła się konferencja o alkoholizmie wśród lekarzy, jedno z pierwszych takich spotkań w Polsce. Przypomniano wtedy, że Kodeks etyki lekarskiej nakazuje lekarzowi reagować, kiedy widzi objawy choroby alkoholowej u kolegi po fachu.

Tajemnica poliszynela

Czy można mówić o przypadku prof. A. Gierek-Łapińskiej? W Pulsie Medycyny z 12 stycznia 2005 r. napisaliśmy, że prof. Ariadna Gierek-Łapińska od lat nie potrafi poradzić sobie z nadużywaniem alkoholu. Nasi rozmówcy zapewniali nas wtedy, że problemy pani profesor są na Śląsku tajemnicą poliszynela. Nasi informatorzy określali stosunki panujące w kierowanej przez nią klinice państwem w państwie, w którym nikt nie ośmiela się jej zwrócić uwagi. Tadeusz Wilczok, były rektor Śląskiej Akademii Medycznej zapewnia jednak, że w ciągu swojej dziewięcioletniej pracy nie otrzymał nigdy żadnego sygnału, żadnej skargi na okulistkę. Dodaje zresztą, że pani profesor nie wychodziła do pacjentów, kiedy wiedziała, że jest pod wpływem alkoholu. Nie piła dużo i miała nad sobą kontrolę.
Prof. T. Wilczok przyznaje jednak, że gdyby poprosiła go wtedy o urlop, jak mówi, dla podratowania zdrowia, zgodziłby się natychmiast. "To trudna sprawa, ale ze względu na olbrzymi dorobek pani profesor, trzeba jej teraz pozwolić odejść" - uważa T. Wilczok.
W 2008 r. prof. A. Gierek skończy 70 lat. To wiek emerytalny dla profesora wyższej uczelni.

Potrzebna pomoc z zewnątrz
Marta Bogulas, lekarz z Ośrodka Terapii Uzależnień w warszawskim Instytucie Psychiatrii i Neurologii twierdzi, że nie zdarza się, aby ktoś uzależniony poradził sobie sam. "Ta choroba tak działa. Pacjent robi wszystko żeby nie widzieć swojego problemu - tłumaczy M. Bogulas. - Im dłużej trwa choroba, tym te mechanizmy są silniejsze". Jej zdaniem, lekarzom jest trudniej. Wykonują stresującą i wyczerpującą emocjonalnie pracę, dlatego są bardziej od innych narażeni na uzależnienie. Z drugiej strony, jak już zachorują, nie potrafią się odnaleźć w roli pacjenta. Rozpoczęcie leczenia utrudnia także, jak mówi M. Bogulas, nie do końca zdrowa solidarność między lekarzami. "Lekarze się wzajemnie kryją. Postrzegam to jako problem" - stwierdza M. Bogulas.
Tymczasem życzliwe otoczenie może uzależnionemu od alkoholu pomóc. Według M. Bogulas, alkoholicy decydują się na leczenie dopiero wtedy, kiedy dostrzegają jak wielkie straty ponoszą z powodu swojej choroby. Rodzina, znajomi mogą chorego, jak mówią psychiatrzy, skonfrontować z faktami. "Jeśli robi to kilka osób, chory nie będzie mógł od tych faktów uciec, wtedy składa mu się konkretną propozycję, co z tym dalej zrobić" - tłumaczy M. Bogulas.


Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Anna Gwozdowska

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.