Spór wokół zezwoleń na kształcenie podyplomowe pielęgniarek
Kształcenie podyplomowe pielęgniarek i położnych rozpoczęte przed wejściem w życie nowelizacji ustawy o ich zawodach, czyli 12 lipca br., będzie prowadzone - do czasu jego zakończenia - na dotychczasowych zasadach.
Początkowo miało już w ogóle nie być innych form kształcenia podyplomowego dla pielęgniarek i położnych niż specjalizacje (czyli kursów kwalifikacyjnych, doszkalających i specjalistycznych), ale nie zgodził się na to samorząd. ?Dwuletnia specjalizacja nie może być podstawową drogą podnoszenia kwalifikacji - uważa Hanna Gutowska, przewodnicząca Warszawskiej Izby Pielęgniarek i Położnych. - Pielęgniarki powinny podnosić swoje kwalifikacje przede wszystkim w krótkich (kilkumiesięcznych) formach kształcenia, aktualizujących ich wiedzę na bieżąco. Kończenie szkoły pielęgniarskiej i potem 2-letniej specjalizacji, której program w znacznej mierze pokrywa się z programem kształcenia zawodowego jest marnowaniem pieniędzy".
Do wydania 27 mln zł
A pieniądze nie są małe. ?Każda izba okręgowa przeznacza co najmniej 1/3 budżetu na kształcenie podyplomowe - mówi Maria Cichońska-Marczak, sekretarz Naczelnej Rady PiP. - W skali kraju to poważne pieniądze, ok. 27 mln złotych". ?Do tego jeszcze dochodzą przewidziane na ten rok w budżecie państwa 4 mln złotych na specjalizacje (tylko ta forma dokształcania może być finansowana z budżetu - przyp. red.) - dodaje H. Gutowska. - Gdyby zlikwidowano inne formy uzupełniania wiedzy, szkoły medyczne i instytuty otrzymałyby potężny zastrzyk gotówki".
Sedno tkwi w tym, że medyczne szkoły wyższe, szkoły prowadzące działalność dydaktyczną i badawczą w dziedzinie nauk medycznych i medyczne jednostki badawczo-rozwojowe są uprawnione do organizowania kształcenia podyplomowego na podstawie odrębnych przepisów i nie potrzebują na to specjalnego zezwolenia okręgowej rady pielęgniarek i położnych, właściwej dla miejsca prowadzenia kształcenia.
Problem z zezwoleniami
Nowelizacja ustawy o zawodach pielęgniarki i położnej wymaga wydania nowych rozporządzeń, m.in. precyzujących zasady przyznawania organizatorom zezwoleń na prowadzenie danego rodzaju i trybu kształcenia podyplomowego. W kwestii zezwoleń już przyznanych (według dotychczasowych przepisów), których termin ważności jeszcze nie minął, mamy do czynienia z zasadniczą różnicą zdań między Ministerstwem Zdrowia i samorządem.
?Centrum Kształcenia Podyplomowego Pielęgniarek i Położnych na podstawie stanowiska Ministerstwa Zdrowia wydało w sierpniu komunikat, że przestaje opiniować programy kształcenia, a organizatorzy kursów muszą ubiegać się o nowe zezwolenia" - mówi M. Cichońska-Marczak. ?Zezwolenia wydane przed nowelizacją przepisów, według naszej interpretacji, konsultowanej z departamentem prawnym, wygasły" - mówi Roman Danielewicz, p.o. dyrektora resortowego Departamentu Nauki i Szkolnictwa Wyższego.
Na początku września sytuacja nieco się zmieniła. W sprawie zezwoleń resort wprawdzie nie zmienił zdania, ale w Internecie na stronach CKPPiP pojawiło się - w ślad za komunikatem resortu - zawiadomienie o wznowieniu przyjmowania wniosków o udzielenie zezwoleń na prowadzenie kształcenia podyplomowego, ale tylko w zakresie kursów specjalistycznych i dokształcających.
?To nie załatwia sprawy - uważa M. Cichońska-Marczak. - Unieważnienie zezwoleń wydanych na postawie poprzednich przepisów, np. na okres 3-4 lat, jest niezgodne z prawem. Motyw takiego postępowania jest jasny - jeżeli nie wydaje się nowych zezwoleń i nowe edycje szkoleń według MZ i CKPPiP są bezprawne - wszystkie pieniądze na kształcenie dostaną jednostki podległe resortowi".
Naczelna Rada Pielęgniarek i Położnych 10 września wydała stanowisko w sprawie utrzymania w mocy zezwoleń na prowadzenie kształcenia podyplomowego. ?Zezwolenie wydane na podstawie art. 10 ust. 3 ustawy o zawodach pielęgniarki i położnej przed jej nowelizacją mają moc obowiązującą, gdyż według zasad konstytucyjnych, w państwie prawa nie dopuszcza się działania prawa wstecz i tym samym uznawania za nieważne decyzji lub rozstrzygnięć wydanych na podstawie przepisów dotychczasowych".
Rada domaga się też, by resort dokonał sprostowania swojego wcześniejszego stanowiska i podał, opartą na rzeczywistym stanie prawnym, nową wykładnię art. 10k znowelizowanej ustawy.
My zgody nie dajemy
?Nawet gdybyśmy przyjęli interpretację ministerstwa, to proszę policzyć: w Polsce jest 144 czy 145 organizatorów kształcenia, każdy z nich ma dziś 5-10 zezwoleń, czyli mamy w sumie ok. 1000 programów. Jeśli z dnia na dzień trzeba będzie złożyć w CKPPiP od nowa wszystkie dokumenty potrzebne, by uzyskać zezwolenie, to niemożliwe jest ich rozpatrzenie w ciągu ustawowych 3 miesięcy. Urzędnicy zaczną więc szukać dziury w całym, bo każda ich uwaga do dokumentacji przesuwa termin rozpatrzenia wniosku o kolejne 3 miesiące. Kiedy więc ruszymy ze szkoleniami, jeśli zgodzimy się, że dotychczasowe zezwolenia są nieważne?" - pyta Grażyna Nowak, szefowa Kliniki ffx, zajmująca się organizowaniem szkoleń.
Zdaniem Hanny Gutowskiej, przedstawicielki samorządu, urzędnikom resortu zdrowia zabrakło umiejętności przewidywania skutków podejmowanych decyzji. ?Nasz samorząd, współpracując z organizatorami szkoleń, ustala z wyprzedzeniem harmonogramy kształcenia, wzajemne zobowiązania itd. Mamy przygotowane środki na kształcenie, organizatorzy - harmonogramy, uczestnicy przeszli kwalifikacje i nagle okazuje się, że nie będą mogli wziąć udziału w szkoleniach. I wszystko z powodu urzędniczych zaniedbań" - mówi H. Gutowska. ?Przedstawiciele izb okręgowych zapowiedzieli, że będą kontynuować szkolenia, bo prowadzone są za pieniądze samorządu" - dodaje G. Nowak.
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: Edyta Szewerniak-Milewska