Spełniają się kolejne moje marzenia

  • Monika Wysocka
opublikowano: 27-11-2014, 00:00

Z prof. Marianem Zembalą, liderem Listy Stu 2014, rozmawia Monika Wysocka.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

Już po raz drugi został pan wybrany przez koleżanki i kolegów liderem w dziedzinie medycyny w Polsce. Jak pan przyjął takie wyróżnienie?
Szczerze powiem, że jestem mile zaskoczony, ponieważ mam świadomość, że podobnych lub lepszych kandydatów jest znacznie więcej. Myślę, iż o moim wyborze zadecydowało przekonanie, że pozostaję wierny głoszonym poglądom, zarówno jeśli chodzi o codzienną służebność lekarza w odniesieniu do chorych, jak i spore wymagania wobec siebie i współpracowników. Jestem zwolennikiem wykorzystania rosnących możliwości, jakie daje współczesna nauka i medycyna w naszym kraju. Dokumentują to sukcesy, które cieszą i mobilizują, ale są zasługą całego zespołu Śląskiego Centrum Chorób Serca w Zabrzu, którym od 20 lat kieruję, a które jest integralną częścią solidnej i nowoczesnej, śląskiej i polskiej medycyny akademickiej.

Jakimi sukcesami w ostatnim okresie może się pochwalić zabrzańskie Centrum?
W roku 2013 przeprowadziliśmy 2300 operacji serca u dorosłych i dzieci, z bardzo dobrymi wynikami. A przyjmujemy chorych nie tylko z województwa śląskiego, ale i całego kraju. Naszym celem w minionym roku było zastosowanie nowych typów inwazyjnych zabiegów hybrydowych oraz poszerzenie małoinwazyjnej kardiochirurgii nabytych i wrodzonych wad serca, choroby niedokrwiennej serca, tętniaków aorty, a także zabiegów endowaskularnych i hybrydowej ablacji. Sukcesem było uruchomienie po 4 latach starań niewielkiego, ale bardzo nowoczesnego oddziału chirurgii naczyniowej i endowaskularnej, który posiada obecnie niewielki kontrakt. Dzięki temu możemy (bez strat) przyjmować i kompleksowo leczyć chorych wymagających jednoczasowych zabiegów sercowych i naczyniowych, także z rozległymi tętniakami aorty piersiowo-brzusznej, którzy dotychczas byli wysyłani na bardzo kosztowne operacje za granicę. Cieszy fakt, że ci trudni chorzy mogą być coraz częściej operowani także w Rzeszowie, Warszawie, Gdańsku i innych miastach.
Miniony rok wyróżniło wdrożenie w ŚCCS w Zabrzu programu wszczepiania amerykańsko-australijskich komór serca. Dzięki takiemu implantowi pacjent po raz pierwszy nie jest skazany na stały pobyt w szpitalu, może w domu oczekiwać na przeszczep serca albo jego regenerację. To wielki postęp w polskiej medycynie, dzięki czemu my, lekarze, nie musimy być świadkami tak częstych śmierci ludzi młodych i aktywnych. Niezwykle cieszy mnie także fakt, że wszystkim dzieciom, u których były zastosowane berlińskie komory, przeszczepiliśmy pomyślnie serce i wszystkie żyją.
Wielką i miłą niespodzianką było uznanie, jakie zyskał na Kongresie EACTS w Wiedniu nasz nowy polski zintegrowany model specjalizacji z kardiochirurgii, który debiutuje w 2014 roku. Został oceniony jako bardzo nowoczesny, gwarantujący optymalne przygotowanie przyszłych specjalistów kardiochirurgii do nowych zadań i wyzwań.
Podsumowując — był to bardzo pracowity, ale i bardzo owocny czas, z bardzo małą liczbą niepowodzeń.

Bierze pan udział także w projektach naukowych…
Działalność naukowa zawsze pozostanie integralną cechą lekarza akademickiego i w tym tkwi jego siła, wiarygodność, autentyczność. Na szczęście dla nauki i medycyny ten model zyskuje w Polsce coraz większą akceptację środowiska medycznego i akademickiego i coraz mocniej staje się wyróżnikiem wiarygodności zawodowej każdego z nas. W tym roku wiele radości dało nam, zabrzańskim kardiologom, kardiochirurgom, anestezjologom randomizowane badanie POL-MIDES — wysoko ocenione w Europie i USA, pokazujące nową metodę leczenia choroby wieńcowej, tj. hybrydową rewaskularyzację. Dobrze rozwija się wieloośrodkowy (z ŚCCS w roli lidera) projekt z zakresu bioinżynierii naczyń i medycyny regeneracyjnej w ciężkiej niewydolności serca. Cieszą nowe, silne impulsy badawcze, otrzymane dzięki grantom innowacyjnym, pozyskanym w ramach programów Strategmed i Horyzont 2020. We współpracy z Fundacją Rozwoju Kardiochirurgii im. Prof. Z. Religi i środowiskiem politechnicznym w Polsce pracujemy nad nowymi typami polskich pomp wirowych, w tym także nad pompami miniaturowymi.
Jest dla mnie powodem do radości to, że w Śląskim Centrum Chorób Serca młode pokolenie klinicystów, badaczy, także rezydentów i studentów staje się liderami krajowych i międzynarodowych projektów. Mocno inwestujemy w zdolną i pracowitą młodzież, czekamy na nią w Zabrzu i w wielu ambitnych polskich ośrodkach. To — obok codziennej solidności w budowaniu lekarskiego doświadczenia — jest przyszłość polskiej nauki i medycyny.

Czy zdarzyło się coś wyjątkowego na przestrzeni dwóch ostatnich lat?
Za takie wydarzenie możemy na pewno uznać organizowany w ubiegłym roku Rejs dla Serca wspaniałym żaglowcem „Dar Młodzieży”, pod hasłem „Dziękujemy Holandio”. Z naszej zabrzańskiej inicjatywy zorganizowaliśmy go wspólnie z profesorami: Witoldem Rużyłło, Janiną Stępińską i Krystyną Kubicką, pod honorowym patronatem ówczesnej Marszałek Sejmu RP, pani Ewy Kopacz i pod patronatem Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego.
Ponad trzydzieści lat od rozpoczęcia bezpłatnego programu operowania ponad 400 polskich dzieci z wrodzonymi wadami serca w klinice w Utrechcie, na pokład polskiego żaglowca wsiadło niemal 100 kardiologów, kardiochirurgów i anestezjologów, którzy na własny koszt popłynęli do Amsterdamu na Europejski Kongres Kardiologiczny, by podziękować społeczeństwu Holandii za tamtą inicjatywę. Podczas uroczystego koncertu w Amsterdamie ambasador RP w Holandii dr Jan Borkowski, w obecności wiceministra zdrowia Krzysztofa Chlebusa i reprezentacji polskiego środowiska kardiologicznego i kardiochirurgicznego, wręczył wysokie odznaczenia Bene Merito liderom tego programu. Wydaliśmy z tej okazji piękny katalog, w którym pokazaliśmy także, co my zrobiliśmy w Polsce operując dzieci z innych krajów potrzebujących, szkoląc lekarzy, spłacając w ten sposób moralny dług wdzięczności. To spotkanie było zaległością, którą mieliśmy wobec społeczeństwa Holandii. Nie wolno nam o tym zapomnieć — stąd ten Rejs dla Serca, połączony z przyjemnością pływania, w dodatku we wspaniałym towarzystwie zdolnego zespołu muzycznego lekarzy kardiologów Kardio Band.
Niemałym przeżyciem okazał się dla nas także film „Bogowie”, bo dzięki magii kina oraz twórcom i bohaterom tego filmu cofnęliśmy się do pierwszych miesięcy pracy w Zabrzu pod kierunkiem naszego znakomitego szefa i mentora prof. Zbigniewa Religi.

W 2012 roku został pan doceniony nagroda papieską…
Tak, otrzymałem papieski medal Benemerenti „Pro Ecclesia et Pontifice” — honorowe odznaczenie przyznawane przez urząd papieski osobom świeckim. To nagroda, którą przyznaje się za zasługi na polu nauki, medycyny, podkreślając chrześcijański, bezinteresowny wymiar i sens tej pracy wobec potrzebujących bliźnich. Przyznam, że dało mi to wielką satysfakcję, nie spodziewałem się nigdy, że spotka mnie taki zaszczyt.

Czy nie udało się czegoś zrealizować?
Każdy z nas planuje więcej, niż potrafi czy zdoła zrealizować. Nie ukrywam, że więcej niż zwykle trudności pojawiło się w minionym roku w działaniach dotyczących reformowania ochrony zdrowia. Warunkiem postępu i rozwoju, także w trudnym obszarze ochrony zdrowia, jest szukanie lepszych rozwiązań, zawieranie kompromisów, ale opierając się na sprawdzonych, dobrze funkcjonujących rozwiązaniach europejskich, z udziałem doświadczonych ekspertów. Bez takiego podejścia do postępu niepotrzebnie się cofamy lub wszyscy płacimy zbyt wysoką cenę.

Na brak zajęć na pewno pan obecnie nie narzeka…
Trudno sobie wyobrazić, żeby było inaczej. W Zabrzu, obok bardzo nowoczesnej i ambitnej kardiologii dorosłych i dzieci, intensywnej terapii, codziennie jest wykonywanych 10 operacji serca u dorosłych i dzieci oraz funkcjonują najbardziej nowoczesne w kraju oddziały: Ciężkiej Niewydolności Serca i Płuc, Transplantacji Serca, Transplantacji Płuc, Mechanicznego Wspomagania Krążenia. Za cały ten program czuję się odpowiedzialny, mając wsparcie znakomitych koordynatorów i współpracowników.
Od 6 lat trwa rozbudowa szpitala i jego dostosowanie do rosnących zadań nowoczesnej diagnostyki i terapii chorób serca, naczyń i płuc u dorosłych i dzieci. Dbamy także o wyszkolenie kadr: przed- i podyplomowe lekarzy, pielęgniarek, perfuzjonistów i studentów. Korzystamy z pozyskanych przez nas środków unijnych. Pod koniec maja 2015 roku zamierzamy oddać do użytku tzw. moduł C — nowoczesny obiekt, w którym będą nowe pracownie i oddziały diagnostyki obrazowej chorób płuc, kardiochirurgii, transplantacji płuc (także u chorych z mukowiscydozą). To spore wyzwanie i wysiłek. Będą nowe obszary diagnostyczne, kolejne rozwiązania w pulmonologii, dzięki którym Śląskie Centrum Chorób Serca stanie się ośrodkiem referencyjnym dla chorób serca, płuc i naczyń w zintegrowanym obszarze. Dzisiejsza medycyna jest coraz bardziej zadaniowa, sztywne ramy oddziałów zamkniętych zaczynają pękać i my musimy się do tego przygotować, działając w profesjonalnych zespołach wielu specjalności.

O czym myśli najbardziej wpływowy lekarz w polskie medycynie?
O dobrym dniu, bo suma dobrych dni przekłada się na dobry tydzień, miesiąc, rok. Naturalne jest, że szczególnie myślę o najtrudniejszych chorych, starając się im pomóc. Myślę także o rozwoju Śląskiego Centrum Chorób Serca w Zabrzu i powstaniu w bliskości naszego szpitala pierwszego na Śląsku Centrum Badawczo-Rozwojowego Medycyny Sercowo-Naczyniowej Kardio-med Silesia. To Centrum powstaje we współpracy ze Śląskim Uniwersytetem Medycznym, władzami Zabrza i regionu, a otwarte będzie we wrześniu 2015 roku. Moją troską jest nie tylko w porę zakończyć inwestycję, ale co trudniejsze — przygotować liderów poszczególnych pracowni, projektów.
Mnie osobiście bardzo zależy, żeby pani premier Ewie Kopacz udał się kolejny etap rozwoju kraju i jego europejskiej modernizacji. Znam i cenię panią premier, to bardzo prawy, uczciwy i wyjątkowo dużo wymagający od siebie lider, więc trzymam za nią kciuki i ją wspieram.
Mam też oczywiście marzenia związane z rodziną, od których właściwie powinienem zacząć. W tym roku obchodzę z moją żoną Anną 40-lecie naszego udanego małżeństwa; bez jej wsparcia, zrozumienia i życzliwości nie byłbym w tym miejscu, w którym jestem. Mamy czworo dzieci: Michała, Joannę i bliźniaki Małgorzatę i Pawła oraz czworo wnucząt: Mateusza, Jaśminę, Olafa i Maję. Każde z naszych dzieci wybrało własną drogę zawodowa, ale każde cechuje duża solidność, pracowitość. Jesteśmy dumni ze wszystkich, ale największej radości dostarczają nam wnuki.

Rodzina nie robi panu wyrzutów, że nie ma pan dla nich czasu?
Nie, ale łapiemy się na tym, że maile, które często do siebie wysyłamy, zastępują nam czasami normalny kontakt. Staram się za to być regularnie, co dwa tygodnie, u moich kochanych rodziców. Tato ma 87 lat, mama 82 i są sobie oraz całej naszej rodzinie bardzo potrzebni. Bardzo cenię sobie także kontakty z moim bratem Mirosławem, także lekarzem. Bardzo go podziwiam, bo kiedy zachorowała jego żona, nie tylko stanął na wysokości zadania, ale wzbudził mój najwyższy szacunek, rezygnując u szczytu kariery z pracy chirurga. Jest obecnie lekarzem orzecznikiem w Legnicy, nadal bardzo solidnym i szanowanym. Jestem z niego bardzo dumny.

Jakie ma pan plany na kolejny rok?
Przyszły rok zapowiada się bardzo pracowicie. Obchodzić będziemy uroczyście jubileusz 30-lecia zabrzańskiej kardiochirurgii i transplantologii. W czerwcu przyszłego roku oddajemy chorym nowo wybudowany kolejny budynek szpitala, a naszym badaczom — centrum Kardio-med Silesia, dzięki któremu będziemy mogli jeszcze skuteczniej ratować i nowocześniej leczyć.
Spełniają się kolejne moje marzenia i moich współpracowników. Misja naszego szpitala akademickiego: „Jesteśmy, aby ratować, leczyć i dawać nadzieję” nabiera nowego znaczenia, wskazuje nowe obszary nauki i medycyny.
W tym roku otrzymaliśmy zaproszenie od ambasadora Wielkiej Brytanii w Polsce, aby wziąć udział w wyprawie ku innowacyjności do Londynu w sierpniu 2015 roku. Zaproszenie zostało przyjęte z zadowoleniem, wybierzemy 100 innowacyjnych lekarzy i naukowców, którzy na pokładzie „Daru Młodzieży” popłyną do Londynu, aby godnie reprezentować polską naukę i medycynę na Europejskim Kongresie Kardiologicznym.

Prof. Marian Zembala

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Monika Wysocka

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.