Gospodarka też cierpi z powodu depresji

Choroby psychiczne to problem nie tylko medyczny. Koszty społeczne i ekonomiczne depresji zostały wycenione na 1-2,6 mld zł.

Depresja ma wymiar nie tylko społeczny, ale też gospodarczy — twierdzą autorzy najnowszej publikacji Instytutu Zarządzania w Ochronie Zdrowia Uczelni Łazarskiego. Tylko na zmniejszeniu produktywności osób chorych polska gospodarka traci rocznie 1-2,6 mld zł — wynika z raportu „Depresja — analiza kosztów ekonomicznych i społecznych”. Obliczenie wartości utraconej produktywności chorych zależy od przyjętej metodyki, uwzględniającej albo przeciętne wynagrodzenie brutto, albo PKB na pracującego.„Są to koszty pośrednie choroby. Według naszych wyliczeń, rocznie z powodu depresji tracimy ponad 24 tys. lat produktywności (w uproszczeniu to czas nieprzepracowany w związku z depresją, pomnożony przez liczbę chorych — przyp. red.). Co więcej, nawet jeśli chory pracownik przychodzi do pracy, to pracuje mniej produktywnie, nie pięć, ale średnio cztery dni w tygodniu” — porównuje Małgorzata Gałązka-Sobotko, współautorka raportu.Miliony na zwolnieniaKoszty bezpośrednie depresji, związane z jej leczeniem, również nie są małe — Narodowy Fundusz Zdrowia wydaje rocznie 170 mln zł. Jeszcze więcej, bo 762 mln zł rocznie musi wyłożyć ZUS, by pokryć głównie koszty absencji chorobowych (w zależności od jednostki chorobowej wynoszą średnio 51 i 60 dni) i renty z tytułu niezdolności do pracy.„Część kosztów (za pierwszy miesiąc choroby — przyp. red.) pokrywają również pracodawcy. W zeszłym roku w związku z zaburzeniami depresyjnymi zanotowano 5,38 mln dni absencji chorobowych” — podaje Małgorzata Gałązka-Sobotko.Zdaniem ekspertów, żeby koszty pośrednie spadły, należy zwiększyć wydatki bezpośrednie. Tymczasem w Polsce trend jest odwrotny — w przyszłorocznym budżecie na świadczenie psychiatryczne zaplanowano o 200 mln zł mniej niż w 2014 r. Cięcia w finansowaniuJanusz Heitzman, profesor Instytutu Psychiatrii i Neurologii w Warszawie, twierdzi, że niewiele krajów w Europie równie po macoszemu traktuje psychiatrię. „Jeśli spojrzymy na nakłady na lecznictwo psychiatryczne, Polska jest na szarym końcu europejskiej listy. W przyszłorocznym budżecie NFZ psychiatria może liczyć na udział na poziomie 3,2 proc. W Szwajcarii na leczenie chorób psychicznych rezerwuje się ok. 12 proc.” — porównuje prof. Janusz Heitzman.Profesor zwraca też uwagę na tragiczny stan infrastruktury w opiece psychiatrycznej. Większość placówek pilnie potrzebuje gruntownych inwestycji, również te podlegające bezpośrednio Ministerstwu Zdrowia, jak np. stołeczny Instytut Psychiatrii i Neurologii.„Chorzy psychiczni nie wyjdą na ulicę i nie zaczną strajkować domagając się wyższych nakładów. Nie są to choroby, którymi ktoś chce się chwalić. Na przykład pacjenci często proszą o wydanie zaświadczenia, a nie od razu zwolnienia, po to, by lekarz rodzinny, a nie psychiatra, wystawił zwolnienie lekarskie” — mówi prof. Janusz Heitzman.Problem stygmatyzacji osób chorych psychicznie w połączeniu z niedofinansowaniem ich leczenia zbiera żniwo. Na depresję choruje w Polsce rocznie 1,5 mln osób. Jak zaznaczają autorzy raportu, część z nich bez właściwej pomocy umiera. Komenda Główna Policji podaje, że w 2013 r. doszło do 6097 samobójstw, co oznacza, że ich ofiar było prawie dwa razy więcej niż ofiar wypadków drogowych. „Polska pod względem liczby samobójstw jest w niechlubnej światowej czołówce” — mówi Krzysztof Troczyński, ekspert ds. psychiatrii.Nie ma danych o tym, ilu spośród samobójców cierpiało na depresję, jednak zdaniem ekspertów, wiele ofiar to osoby chore psychicznie. Prof. Janusz Heitzman zwraca uwagę, że choroba psychiczna coraz częściej dotyka również dzieci. „Brakuje około tysiąca psychiatrów dziecięcych, bardzo potrzebnych, bo dane są zatrważające: w ubiegłym roku odebrało sobie życie 300 osób w wieku poniżej 19 lat. Mówiąc obrazowo, to cała szkoła” — alarmuje Janusz Heitzman.Gdy trzeba czekać rok na poradęW psychiatrii, podobnie jak w większości obszarów medycyny, chorzy natrafiają na kolejki. Najdłużej muszą czekać pacjenci niezakwalifikowani jako pilni. W Uniwersyteckim Centrum Klinicznym w Gdańsku (Dębinki) ponad rok czeka się na wizytę. Ponad 276 dni oczekują pacjenci do lekarzy w Klinice Psychiatrycznej i Terapii Uzależnień Wolmed w Szczercowie, a 191 dni w Prywatnej Klinice Psychiatrycznej Inventiva w Tuszynie. Jednak do większości, bo do 67,6 proc. ogólnych oddziałów psychiatrycznych nie ma kolejek. Gorzej sytuacja wygląda w lecznictwie ambulatoryjnym — tylko w 27,7 proc. poradni nie wykazano kolejek. U rekordzisty, w placówce w Myślenicach, czeka się nawet 301 dni.Autorzy raportu podsumowali również świadczenia 2013 r. według miejsca ich udzielenia. W ramach opieki psychiatrycznej i leczenia uzależnień w warunkach stacjonarnych zrealizowano 800 tys. świadczeń o wartości 115 mln zł; 84 proc. pacjentów było poniżej 65. roku życia. W ramach poz było blisko 500 tys. porad z rozpoznaniem depresji oraz 17 tys. w AOS (w innych specjalnościach niż psychiatria).Jerzy Gryglewicz, ekspert ds. ochrony zdrowia, współautor raportu, uważa, że opracowanie to powinno być punktem wyjścia do dalszej debaty. Jego zdaniem, depresja powinna znaleźć się w priorytetach zadaniowych zarówno Ministerstwa Zdrowia, jak i ZUS. Aby sytuacja zaczęła się poprawiać, potrzebna jest strategia dla psychiatrii, opracowana wspólnie z lekarzami psychiatrami i rodzinnymi, pacjentami, NFZ, Narodowym Instytutem Zdrowia Psychicznego. Brakuje również rejestru pacjentów z depresją i efektywnego modelu finansowania procedur psychiatrycznych.„Patrząc na wysokie koszty pośrednie, warto byłoby też opracować program prewencji rentowej ZUS dla pacjentów z depresją” — proponuje Jerzy Gryglewicz.

Artykuł dostępny dla subskrybentów i zarejestrowanych użytkowników
REJESTRACJA
SUBSKRYPCJA
Chcesz przeczytać ten artykuł? Zarejestruj się!
Masz już konto? Zaloguj się
PM online

Rejestrując się, otrzymasz limitowany dostęp do ograniczonej puli artykułów publikowanych w serwisie pulsmedycyny.pl. W ramach usługi będziemy mogli przesyłać Ci newslettery przygotowane przez redakcję "Pulsu Medycyny". Zawsze możesz zrezygnować z usługi poprzez usunięcie swojego konta z serwisu. Możesz to zrobić wysyłając e-mail na adres [email protected].

Jeżeli chcesz uzyskać nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów, zostań naszym subskrybentem.

Administratorem Twoich danych będzie Bonnier Healthcare Polska. Więcej informacji, w tym o przysługujących Ci prawach, znajdziesz w Polityce Prywatności.

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.