Rynek (u)regulowany w dystrybucji leków
Wprowadzenie cen sztywnych oznacza likwidację mechanizmów rynkowych w dystrybucji leków refundowanych.
Jak podają autorzy projektu, jego celem jest takie przekształcenie systemu refundacji, by w ramach dostępnych środków publicznych odpowiadał zapotrzebowaniu na leki. Wskazują przy tym na takie „patologie”, jak oferowanie leków za 1 grosz, „turystykę refundacyjną” pacjentów, niejednolite marże hurtowe i systemy rabatowania. Pod miano „patologii” podciągają zatem normalne zjawiska rynkowe. Owszem, usztywnienie cen doprowadzi do likwidacji tych zjawisk, lecz zarazem wywoła zjawiska niekorzystne, charakterystyczne dla gospodarki regulowanej. Należą do nich drożyzna i niedobory w zaopatrzeniu. Sztywne marże sprawią, że dystrybucja nie wszędzie będzie opłacalna. W wyniku czego „turystyka refundacyjna” zmieni swój charakter. Nie będzie jej napędzać taniość leku, lecz jego niedostępność.
W tym kontekście warto przypomnieć, że projekt usztywnienia marż i cen na leki refundowane był już forsowany za rządów PiS. Obecna minister, Ewa Kopacz, należała do grona posłanek, które gorąco zaprotestowały przeciwko niemu. W interpelacji nr 7088 skierowanej do ówczesnego ministra zdrowia posłanki zwróciły uwagę, że próba nadmiernego ograniczania mechanizmów rynkowych może mieć negatywne skutki dla konsumentów. Zapytały, czy ministerstwo oszacowało, jak proponowane zmiany wpłyną na liczbę aptek oraz ceny leków. Teraz wypadałoby, aby pani minister sama spróbowała odpowiedzieć na swoje zastrzeżenia.
Całkowita likwidacja mechanizmów rynkowych może okazać się niezgodna z Konstytucją RP. Ograniczenie wolności działalności gospodarczej jest wprawdzie dopuszczalne, ale tylko ze względu na ważny interes publiczny. Nie jestem pewien, czy ograniczenie wydatków NFZ można podciągnąć pod tę kategorię, zwłaszcza jeżeli ma to nastąpić kosztem pacjentów. Myślę, że ich interes jest jednak ważniejszy. Ponadto mamy do czynienia z ograniczeniem, które może naruszać istotę wolności działalności gospodarczej. Tak daleko idące ograniczenie jest zabronione przez Konstytucję RP.
Apteki mają zostać podporządkowane NFZ. Bo do tego sprowadza się de facto wymóg zawarcia umowy z funduszem. Obecnie każda apteka ma obowiązek zapewnić dostępność leków refundowanych, a zarazem ma prawo do otrzymania refundacji. Stosunek prawny pomiędzy apteką a funduszem powstaje z mocy ustawy. Apteka nie może zrezygnować z obrotu lekami refundowanymi, a fundusz nie może odmówić należnej refundacji. Nowe przepisy chcą to zmienić. Podstawą praw i obowiązków apteki ma być umowa na realizację recept. Apteka, która umowy nie zawrze, nie będzie mogła uczestniczyć w systemie refundacji. A to pociąga za sobą drastyczny spadek obrotów i widmo plajty.
Fundusz nie będzie mógł wprawdzie odmówić zawarcia umowy, ale za to będzie mógł dyktować warunki. Będzie więc dyscyplinować apteki za pomocą kar umownych albo groźby rozwiązania umowy tym bardziej, że przepisy pozostawiają mu wolną rękę co do ustalania tych warunków. Marek Twardowski, wiceminister zdrowia, otwarcie stwierdził, że apteki, które nie będą przestrzegały zapisów ustawy, muszą liczyć się z karami, a nawet z rozwiązaniem umowy. Niezależnie od tego kierownik apteki ma być zobowiązany do zwrotu refundacji, jeśli zostanie stwierdzone, że realizacja recepty nastąpiła z naruszeniem przepisów rozporządzenia w sprawie recept lekarskich. Taki przepis da funduszowi wystarczające podstawy do potrącania refundacji z powodu najdrobniejszych nawet uchybień.
Wyśrubowane warunki, jakie fundusz stara się narzucać swoim kontrahentom, mogą sprawić, że uczestnictwo w systemie refundacji przestanie być opłacalne. Podobna sytuacja miała już miejsce w odniesieniu do aptek prowadzących zaopatrzenie w środki pomocnicze. Jak podaje Stanisław Piechula, prezes Śląskiej Izby Aptekarskiej, 70 proc. aptek wolało zrezygnować z kontraktów w tym zakresie, byle nie narażać się na utrudnienia administracyjne i straty refundacji. Podobna sytuacja w odniesieniu do leków refundowanych może zaważyć na losie wielu aptek. Skutkiem tego może być dalsze ograniczenie dostępności leków refundowanych. Kolejki po nie mogą stać się tak samo powszechne, jak kolejki po refundowane świadczenia.
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: Sławomir Molęda, ekspert prawny Pulsu Medycyny