Rośnie liczba otyłych Polaków

lek. Sławomir Badurek
opublikowano: 12-11-2003, 00:00

Nadwaga i otyłość dotyczą 25-30 proc. dorosłych Polaków. Odsetek ten może jeszcze wzrosnąć, bo systematycznie przybywa ważących za dużo dzieci. ; Z uwagi na ogromne koszty leczenia schorzeń skojarzonych z nadmierną masą ciała, program walki z otyłością powinien znaleźć się wśród priorytetów medycyny zapobiegawczej.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Paradoksalnie, wraz ze wzrostem liczby otyłych rośnie moda na odchudzanie. Widać to zwłaszcza po lekturze kolorowych czasopism dla pań. Co charakterystyczne, bardzo rzadko można znaleźć porady o tym, jak w rozsądnym tempie zmniejszyć masę ciała o 5-10 proc. i co robić, by ten efekt utrzymać. Wskazywany cel odchudzania jest najczęściej bardzo wygórowany, a obiecywana utrata wagi ma następować w zawrotnym tempie. Od pewnego czasu obok wielu ?cudownych" diet o niezwykle małej kaloryczności, proponuje się metody typu ?schudnij bez wyrzeczeń". Ich skuteczność mają potwierdzać wizerunki znanych odchudzonych.
Przynajmniej od kilku lat wzięciem cieszy się też tak zwana dieta optymalna, propagowana przez dr. Jana Kwaśniewskiego i jego licznych współpracowników.
Profesor Irena Ponikowska, kierownik mającej siedzibę w Ciechocinku Katedry i Kliniki Balneologii i Chorób Przemiany Materii Akademii Medycznej w Bydgoszczy, konsultant krajowy w dziedzinie balneologii, nie ma wątpliwości, że dieta ?optymalna" jest szkodliwa, a podobny sposób odżywiania stosuje się u zwierząt doświadczalnych w celu szybkiego wywołania miażdżycy. ?Atrakcyjność tej diety, adresowanej przede wszystkim do chorych, cierpiących na przewlekłe schorzenia wynikające z zaawansowanych zmian miażdżycowych, polega na przyzwoleniu na spożywanie akurat tego, co dotychczas było zakazywane - mówi prof. I. Ponikowska. - Pacjent, który - wbrew wcześniejszym zaleceniom - nagle dowiaduje się, że może bezpiecznie usiąść do schabowego lub golonki, czuje się wniebowzięty. Stosowanie takiej bogatotłuszczowej i jednocześnie ubogowęglowodanowej diety skutkuje permanentnym zakwaszeniem organizmu. Dochodzi do uwolnienia ketonów, które wpływają również na psychikę pacjentów, powodując stan swego rodzaju euforii i hamują apetyt. W rezultacie chory chudnie i nie zdaje sobie sprawy, jak ogromne szkody wyrządza własnemu organizmowi. Ubolewam, że propagowaniem tej diety, uznanej za szkodliwą przez Instytut Żywności i Żywienia, zajmują się lekarze".
Najważniejsza motywacja
Modne diety nie są skuteczną metodą normalizacji masy ciała. Jak wiadomo, moda szybko przemija, a zdaniem profesor Ireny Ponikowskiej, zrzucanie nadmiaru kilogramów wymaga wielkiej wytrwałości zarówno leczonego, jak i leczącego. Konsekwencją umieszczenia przez WHO otyłości na liście chorób powinno być prowadzenie, a przynajmniej koordynowanie jej leczenia przez lekarzy. Skala problemu wymusza zaangażowanie wszystkich lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej, a nie wyłącznie wąskiego grona specjalistów. Pierwszym krokiem powinno być zidentyfikowanie przez lekarza poz otyłych wśród swoich podopiecznych. Nie jest to wcale trudne i kosztowne. Zadanie można w ciągu kilku miesięcy zrealizować przy okazji innych, rutynowych kontaktów z pacjentami i ich rodzinami.
Na tym etapie należałoby przeprowadzić prostą diagnostykę schorzeń najczęściej kojarzących się z nadwagą i otyłością - nadciśnienia tętniczego, cukrzycy oraz zaburzeń lipidowych. Kolejny krok to edukacja, a następnie wdrożenie leczenia, dostosowanego do stopnia otyłości oraz charakteru i zaawansowania chorób towarzyszących. W opinii prof. Ireny Ponikowskiej, szczególnie ważne jest wzbudzenie motywacji u pacjentów chcących zrzucić zbędne kilogramy. Prawdą jest, że kobiety gotowe są zredukować wagę głównie ze względów estetycznych, a do mężczyzn najmocniej przemawiają zagrożenia zdrowotne. ?Obok edukacji, do stałych elementów leczenia zalicza się dietę, aktywność fizyczną oraz terapię behawioralną, mającą na celu zmianę szkodliwych nawyków. Zasadą jest indywidualizacja postępowania" - podkreśla profesor I. Ponikowska.
U chorych z otyłością pierwszego i drugiego stopnia dobre efekty osiąga się stosując zbilansowaną dietę o energetyczności 1000-1200 kcal. Ze zdobyciem darmowych, przeznaczonych dla pacjentów materiałów edukacyjnych na temat takich diet nie ma obecnie problemów. Mają je w ofercie nie tylko producenci leków na otyłość, ale i praktycznie wszystkie firmy wytwarzające leki na cukrzycę. W leczeniu bardziej zaawansowanej otyłości wykorzystuje się także wstawki diety o bardzo małej kaloryczności (very low calory diet - vlcd), dostarczające 400-600 kcal. ?Stosowanie diet typu vlcd wymaga doświadczenia, gdyż przy tak małej ilości energii nie jesteśmy w stanie dostarczyć organizmowi wszystkich niezbędnych składników" - zaznacza pani profesor.
Chorych powinno się nieustannie zachęcać do ruchu. Synergizm diety i wysiłku fizycznego w leczeniu otyłości potwierdza wiele badań. Najkorzystniejsze są systematyczne ćwiczenia aerobowe angażujące możliwie najwięcej grup mięśniowych. Szczególnie poleca się spacery w szybkim tempie, jazdę na rowerze oraz pływanie.
Groźne jo-jo
Podstawą leczenia otyłości są metody niefarmakologiczne. Nawet leki o udowodnionej skuteczności w odchudzaniu, takie jak sibutramina i orlistat, nie zapewnią sukcesu w pojedynkę. Ich wadą jest również wysoka cena oraz ograniczony czas stosowania. W opinii profesor Ireny Ponikowskiej, farmakoterapia sprawdza się u rzucających palenie oraz u osób, którzy z racji niedostatecznych efektów odchudzania są skłonni z niego zrezygnować. Częstym powodem niezadowolenia i zaprzestania normalizacji wagi są nierealne do osiągnięcia cele. Tymczasem po skutecznym odchudzaniu chory powinien znaleźć się w klasie otyłości o jeden stopień niższej. Dla lepszego samopoczucia i wymiernych korzyści zdrowotnych wystarcza już jednak utrata masy ciała rzędu 5-10 proc.
Najtrudniejsze w odchudzaniu okazuje się nie tyle pozbycie się kilogramów, co niedopuszczenie do ponownego przytycia. Aby zapobiec efektowi jo-jo, profesor Irena Ponikowska zaleca systematyczne, odbywające się przynajmniej raz na 2-3 miesiące wizyty kontrolne. ?Sprawdzamy wtedy, na ile pacjent stosuje się do naszych zaleceń i staramy się odświeżyć wypracowane wcześniej nawyki. To niełatwe, bo z reguły chodzi o modyfikację wieloletnich przyzwyczajeń. Najtrudniejsze są pierwsze miesiące, choć kryzys oznaczający powrót do dawnych zachowań może się zdarzyć zawsze. Dlatego z każdym rokiem od zakończenia utraty masy ciała zmniejsza się skuteczność leczenia odchudzającego. Nie ma na ten temat precyzyjnych danych, ale szacujemy, że już po kilku latach większość osób ponownie tyje" - mówi pani profesor.
W ambulatorium i sanatorium
Wartościowym uzupełnieniem postępowania prowadzonego przez lekarzy poz mogą być turnusy sanatoryjne przeznaczone dla otyłych. W ciechocińskiej Klinice Balneologii i Chorób Przemiany Materii Akademii Medycznej w Bydgoszczy chorzy kierowani na takie leczenie spędzają od trzech do czterech tygodni. Jedną z nowszych inicjatyw jest utworzenie oddziału dla otyłych dzieci. ?Wydawać by się mogło, że ci młodzi ludzie, wyłączając otyłość, powinni być zupełnie zdrowi. Tak nie jest. Około 60 proc. kierowanych do nas otyłych dzieci ma zaburzenia lipidowe, węglowodanowe i nadciśnienie tętnicze. Dzieci dotknięte nie tylko otyłością, ale i skojarzonymi z nią chorobami są dowodem, że dla otyłości nie istnieje wiek niewinny, a droga do tak poważnych schorzeń jak cukrzyca, zawał serca i udar mózgu zaczyna się bardzo wcześnie" - twierdzi profesor I. Ponikowska.
W walce z otyłością u małych pacjentów szczególny nacisk kładzie się na edukację. Do udziału w zajęciach zapraszani są także rodzice. Bo najczęściej otyłość przekazywana jest z pokolenia na pokolenie. Nabyte w domu nawyki mają przy tym dużo większe znaczenie niż obciążenia genetyczne. Stały wzrost liczby otyłych dzieci (dziś jest ich w Polsce 10-15 proc.) dowodzi, że nabywane przez najmłodszych przyzwyczajenia mają coraz mniej wspólnego ze zdrowiem. I rzeczywiście: już kilkulatki ślęczą godzinami przed telewizorem lub monitorem, zajadając się tłuszczem i cukrem w podsuwanych przez reklamę postaciach. Jeśli chcemy uniknąć plagi otyłości, jaka dotknęła Stany Zjednoczone, już dziś potrzebne jest zaangażowanie wszystkich lekarzy poz. Nie chodzi przy tym o jednorazowe akcje, organizowane na zasadzie pospolitego ruszenia, lecz o skoordynowane i realizowane w sposób ciągły działania. Do walki z otyłością musi włączyć się państwo. Biorąc pod uwagę sytuację budżetową, najrozsądniejsze wydaje się pilne wdrożenie programu przeciwdziałania otyłości u dzieci i młodzieży, przeznaczonego do realizacji w szkołach.






Źródło: Puls Medycyny

Podpis: lek. Sławomir Badurek

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.