Kłopotliwy spadek po publicznych ZOZ-ach

Beata Lisowska
opublikowano: 12-11-2003, 00:00

NZOZ-y, które od niedawna działają w Kielcach, muszą kupić użytkowany dotychczas sprzęt, a jedyna preferencja, na jaką mogą liczyć, to rozłożenie należności na raty. Jednym głosem podczas obrad Rady Miejskiej upadł pomysł znacznej, 30-proc. bonifikaty dla tych spółek, które chciałyby aparaturę odkupić od miasta za gotówkę.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Sprawa zbycia majątku trwałego ZOZ-u okazała się jednym z najbardziej zapalnych punktów całego procesu prywatyzacji podstawowej opieki zdrowotnej w Kielcach. Nie ze względów formalnoprawnych, ale społecznych. Władze miasta od początku zapewniają co prawda, że jeśli 14 spółkom funkcjonującym od września br. jako niezależne podmioty powiedzie się ekonomicznie, dla miasta będzie to oznaczać sukces. Ale ciągle są wątpliwości.
?Poruszamy się wąską ścieżką między zarzutem o rozdawanie sprzętu lekarzom za darmo a rozsądkiem, który mówi, że sprzęt trzeba sprzedać, bo miastu jest niepotrzebny, a spółkom niezbędny do tego, by bezpiecznie pod względem ekonomicznym funkcjonować. Ja osobiście jestem zwolennikiem 30-proc. bonifikaty, gdy spółka wpłaci całość kwoty gotówką" - zapewniał jeszcze 27 października Andrzej Sygut, wiceprezydent Kielc. Dodał jednak, że ze względów społecznych cała sprawa jest bardzo delikatna, bo łatwo obudzić nastroje populistyczne. Dlatego wolałby, żeby wnioskodawcą uchwały ustanawiającej upust dla nowo powstałych spółek była miejska komisja zdrowia, a nie prezydent Kielc.
Bez bonifikaty, za to na raty
Na posiedzeniu Rady Miasta 30 października, po gorącej i pełnej emocji dyskusji o zasadach sprzedaży sprzętu i aparatury medycznej kieleckim lekarzom (i nie tylko, bo odrębne spółki powołali diagności laboratoryjni i informatycy), pomysł bonifikaty został jednak odrzucony jednym głosem.
Radni zgodzili się natomiast na rozłożenie należności na raty, nie dłużej niż na 5 lat. Pierwszą ratę, w wysokości 20 proc. wartości sprzętu spółki będą musiały wpłacić w dniu podpisania umowy z miastem. Wyceny dokonał powołany przez miasto rzeczoznawca. Aparatura będzie sprzedawana według wyceny rynkowej, a nie według wartości księgowej. W przypadku nowego sprzętu wartość rynkowa jest niższa od księgowej, bo odpisy amortyzacyjne są niskie, natomiast moralnie degraduje się on bardzo szybko. Sprzęt medyczny odziedziczony przez spółki po kieleckim ZOZ-ie nie jest nowy.
Decyzja radnych nie będzie jednakowo dotkliwa dla wszystkich spółek. Niepubliczny Zakład Opieki Zdrowotnej ?Supramed" nie odziedziczył wiele z czasów, gdy funkcjonował w strukturach ZOZ-u.
Jedni mają biurka, inni USG
?Nie mieliśmy wysokospecjalistycznego sprzętu. Od miasta kupimy to, czym dotąd dysponowaliśmy: biurka, krzesełka, leżanki, parawany, aparat EKG po cenie, którą wyznaczył rzeczoznawca, uwzględniając stopień zużycia. To raczej skromny sprzęt, ale ponieważ zatrudniamy lekarzy specjalistów chorób płuc i pediatrów, zastanawiamy się nad poszerzeniem oferty o specjalistykę. Wszystko zależy od rozmów z Narodowym Funduszem Zdrowia. Wtedy musielibyśmy dokupić sprzęt, ale nie znamy jeszcze naszych możliwości finansowych" - mówi lek. med. Ryszard Misiak, kierownik NZOZ ?Supramed".
Są też jednak takie spółki lekarskie, które decyzję radnych odebrały jako rzucanie kłód pod nogi. Cały sprzęt, którym zainteresowane były kieleckie NZOZ-y wyceniono na 2,5 mln zł. Aż 1/3 tej kwoty będą musieli wyłożyć udziałowcy tylko jednej spółki: Niepublicznego Zakładu Opieki Zdrowotnej ?Przyjaciel", który świadczy usługi z zakresu chirurgii, ortopedii i radiologii. Dwa aparaty radiologiczne, które miała dawna przychodnia, rzeczoznawca wycenił na 300 tys. zł i 220 tys. zł, aparat USG na 80 tys. zł, a autoklawy po 25 tys. zł.
?Wartość całego sprzętu, o który wystąpiliśmy do miasta według wyceny rzeczoznawcy wynosi 868 tys. 377 zł. Na pewno nie kupimy go za gotówkę, bo nikt z nas nie ma takich pieniędzy. Kredytu obrotowego nie dostaniemy, bo NZOZ może go otrzymać po roku, a najwcześniej, w szczególnych przypadkach po pół roku działalności. My działamy dopiero drugi miesiąc, więc jest to nierealne" - uważa lek. med. Beata Książkiewicz, kierownik NZOZ ?Przyjaciel".
Pracownicy-udziałowcy tej spółki zarzucają miastu, że wycena sprzętu medycznego nie została przeprowadzona rzetelnie. ?Ich zdaniem, niektóre nowe aparaty dostępne na rynku są tańsze niż sprzęt, który mają odkupić od ZOZ-u. Najdroższe są aparaty rentgenowskie. Ich producent, firma Trophy, już nie działa na rynku, nie są już produkowane, nie ma też serwisanta. W tej chwili można kupić w tej cenie sprzęt zupełnie nowy na korzystniejszych warunkach, bo firmy dają upusty.
Stary czy nowy sprzęt?
?Odnosimy wrażenie, że miasto rzuca nam raczej kłody pod nogi. Co innego mówiono na początku. Myśleliśmy, że miasto pójdzie nam na rękę i zaproponuje jakiś upust. Nie wiem, co teraz zrobimy. Być może powołamy do wyceny jakiegoś innego, niezależnego rzeczoznawcę, bo w tym momencie jest to kwota nieosiągalna dla nas" - mówi B. Książkiewicz.
?NZOZ-y będą musiały zastanowić się, czy im się opłaca kupować ten sprzęt od nas po zaproponowanych cenach, czy może zapłacić trochę drożej, ale mieć nową aparaturę. Nie zmuszamy spółek do kupowania czegokolwiek. Władze miasta nie martwią się, co stanie się ze sprzętem, jeśli samodzielne bądź co bądź spółki zechcą dokonać zakupów na wolnym rynku. ?Jeśli sprzętu nie kupią spółki, wystawimy go na przetarg nieograniczony, będzie mógł go kupić każdy z Polski, a jeśli nie znajdziemy nabywców, to zostanie skasowany" - mówi Krzysztof Sławiński, zastępca dyrektora Wydziału Edukacji, Kultury i Ochrony Zdrowia Urzędu Miasta w Kielcach.




Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Beata Lisowska

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.