Reforma służby zdrowia w Wielkiej Brytanii

Anna Gwozdowska
opublikowano: 29-06-2005, 00:00

Po kilku latach wielkich inwestycji brytyjski National Health System (NHS) musi przejść generalny remont. To przestroga dla polityków, którzy uważają, że przez samo powiększanie budżetu ochrony zdrowia, przy lekceważeniu twardych zasad ekonomii, można poprawić jakość opieki medycznej.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Inwestycje w narodowy system ochrony zdrowia w Wielkiej Brytanii wzrosły w ciągu kilku ostatnich lat z 33 mld funtów do 67,4 mld funtów, a mimo to NHS, podobnie jak polska służba zdrowia, boryka się z poważnymi problemami. Do najbardziej spektakularnych należą uciążliwe kolejki do zabiegów operacyjnych. Na czas trwania swojej trzeciej kadencji rząd Tony'ego Blaira zapowiada więc daleko idące reformy.

Powrót do rynku

Laburzyści planują powrót do zasady konkurencji poprzez m.in. kontraktowanie przez NHS większej liczby usług u prywatnych świadczeniodawców. Komentarze brytyjskich mediów w tej sprawie są dość uszczypliwe. Publicysta The Economist argumentuje, że laburzystowski rząd chce naprawić to, co sam zepsuł. Ten popularny tygodnik gospodarczy przypomina, że jeszcze na początku lat dziewięćdziesiątych szpitale ze sobą konkurowały, zwiększając w ten sposób wydajność. Jednak pod rządami T. Blaira konkurencję zastąpiono centralnie wyznaczanymi planami i dzielonymi pomiędzy placówki budżetami. Laburzyści zmienili ostatnio zdanie i zdecydowali się na powrót do rynku. "Zauważyli, że pomimo olbrzymich nakładów, system ochrony zdrowia nadal nie działa sprawnie" - tłumaczy Tony Harrison z King's Fund, londyńskiego ośrodka opiniotwórczego zajmującego się polityką zdrowotną.
W ramach zapowiadanej reformy pieniądze mają podążać za pacjentem. Zmodyfikowany system finansowania świadczeń będzie się opierał na zasadzie "payment-by-result", co w praktyce oznacza powrót prawdziwej konkurencji między świadczeniodawcami. T. Harrison uważa, że taki system finansowania jest najważniejszym elementem reformy. Szpitale będą opłacane za opiekę nad konkretnym pacjentem, tym samym zniknie zasada planowania budżetów szpitali w departamencie zdrowia.
Ceny świadczeń mają zawierać koszty nakładów na środki trwałe i inwestycje. Szpitalom znów zacznie się opłacać leczenie jak największej liczby pacjentów.

Więcej zleceń dla prywatnych świadczeniodawców

Aby usprawnić działanie służby zdrowia, brytyjski rząd chce także, aby NHS zawierał więcej niż dotąd kontraktów z prywatnymi firmami, które obsługiwałyby nawet 15 proc. świadczeń zdrowotnych (z wyjątkiem świadczeń ratujących życie). "Bardziej lewicowe skrzydło Labour Party i niektórzy lekarze są temu przeciwni - zastrzega T. Harrison. - Ale od reformy nie ma odwrotu".
Niepokój niektórych polityków, podobnie zresztą jak w Polsce, budzi perspektywa zamknięcia tych placówek, które w wyniku konkurencji z innymi, np. prywatnymi podmiotami, okażą się całkowicie nieefektywne. "Rząd zdaje sobie sprawę z tego ryzyka, ale ciągle nie jest pewien, co z tym fantem zrobić - przyznaje T. Harrison. - Do tej pory działał raczej dość tchórzliwie, dlatego trudno odpowiedzieć na pytanie, czy tym razem zdecyduje się na zamykanie niektórych placówek".



Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Anna Gwozdowska

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.