Z rozmachem swój protest rozpoczęli ratownicy z Podkarpacia. W Rzeszowie zebrało się ponad 500 przedstawicieli tej grupy zawodowej z całego regionu i sprzed siedziby Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego przeszli ulicami miasta przed Urząd Wojewódzki.
„Uznaliśmy, że taka forma rozpoczęcia akcji zwróci największą uwagę opinii publicznej na nasze problemy — mówi Piotr Telega, sekretarz związku zawodowego pracowników WSPR w Rzeszowie. — Akcję rozpoczęliśmy spokojnie. Jeśli jednak nasze postulaty nie zostaną spełnione, protest będzie z każdym tygodniem przybierał na sile, bo jesteśmy zdeterminowani jak nigdy dotąd. W najbliższych dniach rozpoczniemy akcję informacyjną, potem nie wykluczamy manifestacji, które obejmą cały kraj. Bierzemy pod uwagę również tak radykalne kroki, jak strajki głodowe. Dziś nasze zarobki oscylują w granicach 2 tys. zł netto. Więcej udaje się zarobić kolegom z dużych miast, ale są oni w zdecydowanej mniejszości”.
Protestują w całym kraju
Akcja ma zasięg ogólnopolski. Rozpoczęto ją 24 maja o godz. 16. Ratownicy włożyli czarne koszulki z logo akcji, oflagowali budynki. W każdym województwie powołano także koordynatorów regionalnych, którzy mają czuwać nad przebiegiem protestu.
„Dotychczasowe rozmowy ze stroną rządową nic nie dały, więc nie mieliśmy wyjścia. Wybór godziny, w której rozpoczęliśmy akcję, był symboliczny. Jeżeli w zapisie pominiemy znaki przestankowe, otrzymamy liczbę 1600. Dokładnie takich podwyżek oczekujemy. Skoro możliwe było wygospodarowanie ich dla koleżanek pielęgniarek, to jesteśmy przekonani, że uda się i dla ratowników. Tym bardziej że jesteśmy mniej liczną grupą zawodową” — argumentuje Roman W. Badach--Rogowski, przewodniczący Krajowego Związku Zawodowego Pracowników Ratownictwa Medycznego.
Na liście postulatów znalazło się także żądanie upaństwowienia systemu ratownictwa medycznego oraz przyspieszenia prac nad projektem tzw. dużej nowelizacji ustawy o PRM. Ratownikom zależy też na pozostawieniu w niej m.in. zapisów dotyczących etatyzacji oraz możliwości tworzenia trzyosobowych zespołów ratownictwa medycznego.
Resort zdrowia odpowiada
W dniu rozpoczęcia protestu, na stronie Ministerstwa Zdrowia pojawił się komunikat, w którym ustosunkowano się do postulatów ratowników.
„Chcemy zwiększyć wynagrodzenia ratowników medycznych o 800 zł miesięcznie na tzw. etat przeliczeniowy — niezależnie od formy zatrudnienia — z czego 400 zł zostanie przyznane od 1 lipca 2017 r., a kolejne 400 zł zostanie przyznane od 1 lipca 2018 r. Podwyżki otrzymają także pielęgniarki zatrudnione u dysponentów zespołów ratownictwa medycznego, będących podwykonawcami w pozaszpitalnym systemie PRM, które nie zostały objęte podwyżkami dla pielęgniarek i położnych w systemie 4x400 zł” — przekonuje na swojej stronie resort zdrowia. Realizacja takiego scenariusza kosztowałaby budżet państwa ok. 37 mln zł w tym roku oraz ok. 111 mln zł w przyszłym.
Ministerstwo zgadza się z postulatem, aby ratownicy medyczni byli zatrudniani na umowach o pracę. Zielone światło ma także postulat o utworzeniu trzyosobowych zespołów ratownictwa medycznego (zamiast dotychczasowych dwuosobowych), co poprawi komfort pracy i ułatwi niesienie pomocy. W komunikacie ministerstwa zapewniono, że trwają prace nad upaństwowieniem systemu ratownictwa. Projekt zakłada, że umowy na świadczenia w tym zakresie będą osiągalne dla samodzielnych publicznych zakładów opieki zdrowotnej oraz spółek kapitałowych, w których co najmniej 51 proc. udziałów albo akcji należy do Skarbu Państwa, jednostek samorządu terytorialnego lub uczelni medycznych.