Może ktoś ich do tego zmusza, na przykład troskliwa żona lub dziecko. Albo próbują przełamać poczucie osamotnienia, spotykając kogoś, kto ich wysłucha, zainteresuje się złym samopoczuciem, porozmawia choćby przez chwilę. W każdym razie nie wygląda na to, żeby chcieli się dowiedzieć, co robić w celu poprawienia stanu swojego zdrowia. Badania pokazują także, że pacjenci nie mówią prawdy o tym, co robili od ostatniej wizyty. Po prostu ręce opadają, można stracić poczucie sensu tego, co się robi.
Gołym okiem widać, że narasta problem braku zaufania. Na pytanie o autorytety i osoby godne zaufania wielu z nas chrząka z zażenowaniem i ma kłopot ze wskazaniem kogokolwiek. W dodatku, o dziwo, bardziej ufamy anonimowym wpisom w Internecie, tekstom niewiadomego pochodzenia, w których często pojawia się spiskowa teoria dziejów niż racjonalnym poradom profesjonalisty, wykształconego fachowca. Ręka w górę, kto ma pełne zaufanie do swojego szefa w pracy? „Nie widzę...”. Coraz częściej nawet najbardziej renomowane media dają się nabierać na tzw. fake-news, czyli fałszywki rozpowszechniane przez nie wiadomo kogo.
Stare powiedzenie o gołym oku straciło zresztą rację bytu. Trudno dziś ufać nawet własnym oczom. Dzięki coraz doskonalszym technikom montażu i obróbki zdjęć oglądamy najdziwniejsze fotomontaże i przeróbki. Pewien polityk domaga się w sądzie, żeby supergazeta przyznała się do tego, że fotomontaż na okładce był fotomontażem. A inny zmienia co kilka dni pogląd na problem imigracji. Politycy bywają tak niezdecydowani, że jak któryś idzie po schodach, to nie wiadomo, czy wchodzi na górę, czy schodzi w dół.
Polscy okuliści starają się ratować sytuację, rozwijają coraz doskonalsze metody leczenia chorób oczu, zwłaszcza jaskry (µ IV-VI). Ale medycyna nie wystarczy, ponieważ niektórzy mają zdrowe oczy, a nie widzą. Zgodnie z tą biblijną prawdą, mamione różnymi nowymi ideologiami polskie społeczeństwo wpadło w kryzys braku zaufania. Czego się trzymać, skoro tzw. liderzy opinii kwestionują najbardziej oczywiste oczywistości. Komu zaufać, skoro na kłamstwie przyłapywane są coraz to nowe osoby znane, dotychczas wiarygodne.
Także medycyna oparta na badaniach naukowych znajduje się w kryzysie, ponieważ duża część tych badań, na których mamy się podobno opierać, ma sponsorów. O kryzysie sądów i państwa prawa już chyba wszystko zostało powiedziane. A policjanci? Jak się okazuje, niektórzy z nich zajmują się raczej biciem niż pilnowaniem porządku.
Z powszechnego braku zaufania zrodziła się praktyka dokumentowania każdej sprawy, nagrywania rozmów, zbierania „kwitów” i zapamiętywania e-maili. Archiwizujemy nawet paragony ze sklepu, do czego zresztą zachęca rząd, walczący z wyłudzeniami podatku VAT i szarą strefą. Oczywiście, dokładna dokumentacja medyczna leży w interesie i lekarza, i pacjenta (µ 26). Tylko jak udokumentować, czy pacjent stosuje się do zaleceń terapeutycznych?
W obliczu kryzysu zaufania warto patrzeć na innych krytycznym okiem. Ale jednocześnie nie poddawać się temu kryzysowi. Nadal trzeba udzielać porad z pełną wiarą w słuszność tego, co się mówi i w to, że pacjent tego wysłucha. Wierzyć w sens swojej pracy i, bez złudzeń, po prostu robić swoje.