Publiczna służba krwi pod lupą NIK-u
Najwyższa Izba Kontroli ujawniła, że pomimo upływu ponad trzech lat od wejścia w życie ustawy o publicznej służbie krwi, nie stworzono podstaw prawnych jej działania.
Zaległości ministra zdrowia
Minister zdrowia, wbrew postanowieniom ustawy, nie powołał też Krajowej Rady do Spraw Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa wskazanej w ustawie. Tym samym zadania takie, jak ocena działalności publicznej służby krwi czy opiniowanie aktów prawnych z zakresu krwiodawstwa, ustawowo przypisane radzie, nie były wykonywane.
Wydając rozporządzenie z 23 grudnia 1998 roku w sprawie szczegółowego trybu przekształcania wojewódzkich i rejonowych stacji oraz punktów krwiodawstwa w regionalne centra krwiodawstwa i krwiolecznictwa, minister bez upoważnienia ustawowego, wyłączył z systemu publicznej służby krwi punkty krwiodawstwa w ZOZ-ach podlegających ministrowi obrony narodowej. "W efekcie punkty krwiodawstwa w szpitalach MON działają bez podstawy prawnej i pozostają poza ustawowo przewidzianym systemem nadzoru i kontroli specjalistycznej. W podobnej sytuacji są punkty krwiodawstwa w szpitalach, dla których organem założycielskim jest Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji" - mówi Marek Zająkała, dyrektor Departamentu Pracy, Spraw Socjalnych i Zdrowia Najwyższej Izby Kontroli.
NIK ustalił, że minister zdrowia, tworząc Krajowe Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa, nie wyposażył go w majątek i niezbędne środki i nie wpisał tego podmiotu do rejestru zakładów opieki zdrowotnej. W konsekwencji nie wszystkie działania mogło Centrum wykonywać legalnie. Zadania określone ustawą jako właściwe dla Krajowego Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa, w praktyce wykonywał Instytut Hematologii i Transfuzjologii, który formalnie nie jest włączony do systemu publicznej służby krwi.
Luka w prawie
NIK zwrócił uwagę na lukę w prawie, która grozi po wejściu w życie przepisów wprowadzających Prawo farmaceutyczne. Izba ostrzega, że po 1 października, kiedy zacznie obowiązywać znowelizowana ustawa, brak będzie uregulowań wskazujących podmiot upoważniony do określania norm i standardów obowiązujących przy wytwarzaniu preparatów krwiopochodnych.
"W wyniku zmiany zapisów w Prawie farmaceutycznym istnieje możliwość ich wytwarzania przez inne podmioty niż jednostki publicznej służby krwi, bez zgody i wiedzy ministra zdrowia" - ostrzega NIK.
Albo budżet, albo komercja
Także finansowanie jednostek publicznej służby krwi budziło duże wątpliwości kontrolerów Izby. Regionalne centra, mając status SP ZOZ-ów i pobierając od szpitali opłatę za wydanie preparatów krwi równą kosztom ich wytworzenia, były jednocześnie dofinansowywane z budżetu państwa, co - zdaniem NIK - nie odpowiada przepisom ustawy o finansach publicznych.
Udział środków budżetowych w przychodach regionalnych centrów wynosił 33-67 proc. Także wysokość opłat za wydawane preparaty krwiopochodne była zróżnicowana regionalnie. Opłata za jednostkę krwi pełnej konserwowanej wynosiła od 150 zł w centrum w Radomiu do 250 zł w regionalnych centrach w Poznaniu i Szczecinie.
"Sytuacja w poznańskim RCKiK dobrze ilustruje dowolność w kształtowaniu cen krwi. W 2000 roku kupiło ono preparaty krwi za 75,5 tys. zł, a sprzedało tę samą ilość za 125,5 tys. zł, czyli z 70 proc. przebiciem" - mówi Małgorzata Pomianowska, rzecznik prasowy NIK.
Regionalne różnice w cenach sprzedaży wynikały m.in. z naliczania lub nienaliczania 7proc. podatku VAT przy wydawaniu krwi i preparatów krwiopochodnych. Niektóre centra zalegają ze spłatą tego podatku. Tak jest w lubelskiej placówce, od której izba skarbowa domaga się 655 tys. zł. "Mieliśmy w tej sprawie proces z izbą skarbowa, która chciała z nas ściągnąć zaległy podatek za rok 2000. Zgłosiliśmy sprawę do Naczelnego Sądu Administracyjnego. Ten uchylił decyzje "skarbówki", uznając, że okoliczności sprawy nie są do końca wyjaśnione. Za rok 2000 nie płaciliśmy, ale teraz musimy odprowadzać VAT" - mówi Bolesław Borowski, zastępca dyrektora ds. ekonomicznych Regiolnalnego Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa w Lublinie.
Naruszanie praw pacjenta
Inspektorzy izby stwierdzili w skontrolowanych zakładach opieki zdrowotnej nieprawidłowości, które polegały najczęściej na braku zabezpieczenia organizacyjnego obrotu krwią na terenie szpitali, niepełnym dokumentowaniu kosztów oraz nierzetelnym prowadzeniu indywidualnej dokumentacji medycznej pacjentów. W ocenie NIK, stwierdzone podczas kontroli przypadki niezamieszczania w historii choroby pacjenta oraz w karcie informacyjnej leczenia szpitalnego wpisu informującego o wykonanych przetoczeniach krwi lub preparatów krwiopochodnych, jest postępowaniem nierzetelnym i naruszającym prawa pacjenta.
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: Beata Lisowska