Przymiarki do rejestru usług medycznych
Znawcy branży informatycznej prognozują, że przygotowywany przez Ministerstwo Zdrowia przetarg na RUM wygra Prokom, który już wdraża na zlecenie resortu system dla ZOZ-ów. Ministerstwo Zdrowia chce jak najszybciej ogłosić przetarg na stworzenie rejestru usług medycznych (RUM). Wybrane firmy komputerowe otrzymały zaproszenie do przedstawienia swoich propozycji do 10 lipca br. Zgodnie z rozporządzeniem ministra zdrowia, rejestr ma zacząć działać od przyszłego roku.
Jaka karta dla ubezpieczonych?
Dyskusje trwają np. nad rodzajem karty dla ubezpieczonych: czy ma to być od razu docelowa karta o wysokim standardzie, np. chipowa, czy najpierw jakaś jej prostsza i tańsza wersja, tzw. czyszcząca. Dane, które są obecnie zbierane, nie są weryfikowane, a bazy danych nieprecyzyjne i zaśmiecone (np. PESEL jest wpisywany kilka razy). Brakuje jednoznacznej identyfikacji ubezpieczonych, stąd niebezpieczeństwo wydrukowania nadmiaru kart, co niepotrzebnie podniesie koszty całej operacji.
,Członkowie zespołu opowiadają się za rozwiązaniem z kartą czyszczącą, bo - naszym zdaniem - system powinien ewoluować. Jednak ostateczna decyzja o wyborze któregoś wariantu należy do ministra" - mówi dr A. Masiakowski.
Inną sprawą wymagającą rozwiązania jest sposób zbierania i przesyłania danych. Rozmieszczenie świadczeniodawców w Polsce jest bardzo różne, więc różne też będzie natężenie spływających informacji, a od tego zależy wybór kanału ich przesyłania. Trzeba rozważyć, czy ich transmisja będzie możliwa np. przez Internet.
Spotkanie nieformalne
Brak ostatecznej koncepcji systemu nie przeszkodził w podjęciu przez resort zdrowia przygotowań do przetargu. W spotkaniu z ministrem M. Łapińskim, które odbyło się w połowie czerwca, wzięło udział kilkunastu przedstawicieli firm komputerowych, m.in. Prokomu, ComputerLandu, IBM i Hewlett-Packarda. Jak nam powiedziano w ministerstwie, było to nieformalne, zapoznawcze spotkanie z wiodącymi firmami, których specjalnie nie selekcjonowano. ,Zaprosiliśmy je do złożenia wstępnych propozycji określających ich możliwości techniczne i merytoryczne, a także kosztorysów i możliwości współudziału w finansowaniu przedsięwzięcia" - tłumaczy rzecznik ministerstwa Renata Furman.
Podkreślana nieformalność i roboczy charakter spotkania były też podobno powodem niezaproszenia na nie nikogo z członków zespołu ds. RUM, który opracowuje koncepcję systemu. ,Poważni oferenci doskonale wiedzą, jakie są nasze wymagania, czasami mają nawet już gotowe oferty" - twierdzi R. Furman. Zapewnia również, że wdrożenie RUM-u jest sprawą bardzo istotną dla ministra M. Łapińskiego, dlatego poprosił szefa swojego gabinetu politycznego Waldemara Deszczyńskiego, by w jego imieniu je nadzorował.
Firmy składają oferty
,Nie wiem, jakie założenia systemu otrzymały zaproszone firmy i czy były bardziej szczegółowe niż to, co jest w programie ministra. Wszystkie ustalenia zespołu są na bieżąco przekazywane szefowi resortu, więc pozostaje mieć nadzieję, że również zostały wykorzystane - mówi dr A. Masiakowski. - Uważam jednak, że aby wykonawca dobrze wykonał zadanie, musi mieć precyzyjne opisy wymagań zarówno w zakresie struktury, jak i funkcji".
Firmy komputerowe niechętnie wypowiadają się o wartości wytycznych otrzymanych z ministerstwa. ,Bardzo wnikliwie analizujemy dokumenty dostarczone przez Ministerstwo Zdrowia. Jeżeli na ich podstawie dojdziemy do przekonania, że nasze kompetencje pozwalają na przedstawienie oferty, to taką ofertę złożymy" - powiedział nam wiceprezes zarządu Prokom Software SA Mirosław Szturmowicz.
Także Hewlett-Packard i ComputerLand zapewniają, że są bardzo zainteresowane tematem i będą składać swoje propozycje zgodnie z ustalonym terminem. Zastrzegają jednak, że będzie to ogólna koncepcja budowy systemu, podobnie jak ogólne są przedstawione założenia.
Deklaracje firm o gotowości stworzenia systemu są w zupełności zrozumiałe, bo resort zdrowia wystąpił już do Ministerstwa Finansów o zarezerwowanie w budżecie 500 mln zł na pokrycie związanych z tym kosztów. Według szacunków, wdrożenie RUM może pochłonąć 500-900 mln zł. Jednak dolna granica jest realna tylko pod warunkiem, że koszt zakupu niezbędnego sprzętu zostanie przeniesiony z budżetu państwa na świadczeniodawców. Zdaniem resortu, oszczędności finansów publicznych dzięki RUM mogą sięgnąć nawet 1 mld zł rocznie, a pierwsze efekty wdrożenia przewidywane są na czerwiec przyszłego roku.
Prokom atakuje
Resort i firmy komputerowe muszą się spieszyć, aby RUM zaczął pracować 1 stycznia 2003 r. Termin wdrożenia systemu został przesunięty przez Mariusza Łapińskiego o rok, bo nie były gotowe stosowne rozporządzenia. Czy teraz resort zdąży?
Presja czasowa może skłonić ministra zdrowia do wybrania firmy, która nie tylko spełni warunki techniczne i cenowe, ale będzie też lepiej od innych merytorycznie przygotowana do wdrożenia RUM-u. Ten ostatni warunek spełnia na pewno Prokom Software SA, który wygrał ministerialny przetarg i na początku czerwca oddał do eksploatacji Krajowy System Rejestru Zakładów Opieki Zdrowotnej (www.rejestrzoz.gov.pl). Jest to ogólnodostępny system służący aktualizacji danych dotyczących liczby, statusu i wyposażenia krajowych ZOZ-ów, a także charakteru świadczonych przez nie usług specjalistycznych. Wpisów do rejestru dokonują wojewódzkie organy rejestrujące i od ich sprawności zależy szybka aktualizacja informacji. Cały proces prawdopodobnie zakończy się w listopadzie i wtedy wiadomo będzie, ile jest w Polsce podmiotów (zarówno publicznych, jak i niepublicznych) mających status zakładu opieki zdrowotnej.
Resort zdrowia starał sie utrzymać w tajemnicy fakt, iż jest już z Prokomem w kontakcie, bo - jak nam powiedział jeden z urzędników - mogłoby to zostać źle odczytane w kontekście kłopotów z wdrażaniem systemu ewidencyjnego w ZUS-ie.
Nadal brakuje aktów prawnych
Do sprawnego działania RUM-u, oprócz jasnej koncepcji systemu, niezbędne są też uregulowania prawne dotyczące przetwarzania danych, które w tym wypadku należą do kategorii tzw. wrażliwych. Zgodnie z obowiązującymi przepisami ustawy o ochronie danych osobowych, do ich przetwarzania potrzebna jest pisemna zgoda osoby, której one dotyczą lub inny przepis rangi ustawy. Stworzenie jej projektu będzie już obowiązkiem odpowiednich pracowników resortu zdrowia, a nie firmy komputerowej.
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: Edyta Szewerniak-Milewska