Konflikt dyrektora z samorządem lekarskim o obsadę stanowiska ordynatora
Od blisko dwóch lat dyrekcja Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Rzeszowie nie może przeprowadzić konkursów na stanowiska ordynatorów oddziałów, ponieważ podkarpacka OIL podjęła uchwałę zawieszającą udział swoich przedstawicieli w postępowaniach konkursowych. Ukarała w ten sposób dyrektora szpitala za to, że skorzystał z prawa do niezatrudnienia osoby wybranej w drodze konkursu.
?Rozporządzenie ministra zdrowia o zasadach postępowania konkursowego przewiduje możliwość niezatrudnienia osoby wybranej w drodze konkursu po przedstawieniu komisji konkursowej pisemnego uzasadnienia. Skorzystałem z tego prawa" - mówi Bernard Waśko, dyrektor Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego. Odpowiedź samorządu była natychmiastowa. Miesiąc później miało się odbyć posiedzenie komisji konkursowej, na którym powinien nastąpić wybór ordynatora oddziału dermatologii. ?Zostałem zawiadomiony, że przedstawiciele izby nie pojawią się na nim, ponieważ OIL przyjęła uchwałę o zawieszeniu (do odwołania) udziału w postępowaniach konkursowych. Jako podstawę prawną podano ustawę o izbach lekarskich" - mówi B. Waśko.
Ordynator asystentem
Uchwała podkarpackiego samorządu praktycznie uniemożliwia dyrekcji zorganizowanie konkursu. Tymczasem w ostatnim czasie wygasły kontrakty ordynatorom sześciu oddziałów. Dyrektor, nie mogąc przeprowadzić postępowania konkursowego, znalazł wybieg formalny. Zaproponował kandydatom na ordynatorów stanowisko starszego asystenta oraz pełnienie obowiązków ordynatora. Dzięki temu oddziały mogą funkcjonować normalnie, choć niewątpliwie to rozwiązanie powoduje, że ciąży nad nimi atmosfera tymczasowości.
Są już także pierwsze skutki tej patowej sytuacji. Dr hab. n. med. Andrzej Pluta, dotychczasowy ordynator oddziału chorób wewnętrznych, któremu w czerwcu wygasł 6-letni kontrakt, nie zaakceptował zaproponowanego przez dyrekcję szpitala rozwiązania degradującego go do funkcji starszego asystenta i odszedł z pracy w WSS.
?To nie jest zdrowa sytuacja, ale próbujemy ją zmienić. Mieliśmy spotkanie z dyrektorem, z udziałem marszałka województwa i lekarza wojewódzkiego. Ostatnio prezydium rady rozmawiało z ordynatorami szpitala. Od momentu, gdy zaczęły upływać terminy zatrudnienia ordynatorów, cały czas coś się dzieje, jednak bez efektów" - przyznaje Janusz Hejda, przewodniczący Okręgowej Izby Lekarskiej w Rzeszowie.
O powodach braku możliwości uzyskania kompromisu przewodniczący rzeszowskiej OIL jednak milczy. ?Sprawa zapewne ujawni się ponownie na wrześniowym posiedzeniu rady" - mówi wymijająco J. Hejda.
Pismo wysłane w lipcu przez okręgową radę do kierownictwa szpitala nie dowodzi jednak gotowości samorządu do ugody. OIL zaproponowała pisemne porozumienie, na mocy którego zobowiąże się do uchylenia uchwały w zamian za zatrudnienie przez dyrektora szpitala osoby, która dwa lata temu wygrała konkurs na ordynatora neurologii i nie została zatrudniona. ?Ja nie mogę tego zrobić z powodów formalnych. Tamten konkurs odbył się i postępowanie konkursowe zostało zamknięte. Zakładam, że chodzi o zobowiązanie co do przyszłego stanu, a to jest kuriozalna propozycja, bo izba lekarska zakłada, że uchwałę uchyli, konkurs się odbędzie, ale z góry będzie wiadomo, kto go wygra. Zastanawiałem się, rozmawiając ze swoimi zastępcami, czy jest jakieś drugie dno tej sprawy, np. obawa przed przyjściem ludzi z zewnątrz, spoza podkarpackiego środowiska lekarskiego, chęć hermetycznego zamknięcia się we własnym gronie" - rozważa dyr. Bernard Waśko.
Tyle odpowiedzialności, ile władzy?
Decyzja podjęta w 2000 roku przez dyrektora rzeszowskiego WSS nie jest odosobniona. W 2001 roku próbę formalnego wybiegu, który pozwoliłby ominąć wymóg organizowania konkursu podjęło trzech dyrektorów zakładów opieki zdrowotnej. Zamiast ordynatorów oddziału mianowali oni tzw. kierowników. W żadnym z tych przypadków nie doszło jednak do tak daleko idącego konfliktu z samorządem lekarskim.
W środowisku ludzi zarządzających opieką zdrowotną wraca co jakiś czas dyskusja na temat, czy obowiązujących rozwiązań prawnych nie należałby zmienić, by takim sytuacjom zapobiec. ?Konflikty wynikające z tego, że nie zawsze kandydat wyłoniony w postępowaniach konkursowych ma akceptację dyrektora, są częste. Zgodnie z ustawą o ZOZ-ach, za całość funkcjonowania placówki odpowiada jednoosobowo dyrektor, a jednocześnie jeżeli chodzi o dobór osób kierujących oddziałami, musi polegać na zdaniu komisji konkursowej" - zauważa Marek Wójtowicz, prezes Stowarzyszenia Menedżerów Opieki Zdrowotnej.
?Dlaczego o wyborze ordynatora mają decydować ludzie z zewnątrz, którzy nie ponoszą żadnej odpowiedzialności za funkcjonowanie szpitala. Dlaczego dyrektor ma odpowiadać za działania osób, które zostały mu narzucone - pyta Bernard Waśko. - Podstawowa zasada zarządzenia brzmi przecież: tyle odpowiedzialności, ile władzy. Uważam, że samorząd lekarski mógłby na przykład opiniować kandydatów przystępujących do konkursu".
Wszystko wskazuje na to, że bez udanej mediacji nie uda się pogodzić zwaśnionych stron w rzeszowskim konflikcie. Patowa sytuacja może trwać jeszcze długo, chyba że wcześniej rozwiąże ją resort zdrowia. Minister Mariusz Łapiński przygotował projekt nowelizacji ustawy o zakładach opieki zdrowotnej, w której proponuje wykreślenie art. 44 a (co oznacza zniesienie obowiązku organizowania wszystkich konkursów).
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: Beata Lisowska