Prywatne stacje dializ górą

Jolanta Grzelak-Hodor
opublikowano: 22-01-2011, 16:41

Około 18 tysięcy osób w Polsce wymaga leczenia nerkozastępczego.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna


 „Ta liczba będzie rosła, średnio o 5 procent rocznie. Taka jest ogólnoświatowa tendencja” – zapowiada prof. Bolesław Rutkowski z Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego, konsultant krajowy w dziedzinie nefrologii.

Systematycznie rośnie też liczba stacji dializ w Polsce. Hemodializy w ramach kontraktów z Narodowym Funduszem Zdrowia wykonywało w 2010 roku 197 świadczeniodawców, w tym 87 niepublicznych zakładów opieki zdrowotnej, prowadząc własne stacje dializ oraz stacje dzierżawione od publicznych podmiotów. Dializoterapia była jedną z pierwszych dziedzin medycyny, w której skorzystano z możliwości outsourcingu. Z powodzeniem.

Wyższa jakość świadczeń


Jeszcze kilkanaście lat temu nie wszyscy potrzebujący mieli dostęp do hemodializy. Dziś, przynajmniej w tej jednej dziedzinie medycyny, nie ma w Polsce kolejek. Dzięki wpuszczeniu na rynek niepublicznych podmiotów, nie tylko wzrosła liczba stacji dializ, ale też jakość świadczeń.


„Kiedy dekadę temu skończył się trwający kilkanaście lat rządowy program poprawy jakości dializoterapii w Polsce, skończyły się też pieniądze na rozbudowę sieci i modernizację stacji. Właśnie wtedy niepubliczne podmioty przejęły zarówno inwestycje, jak i odpowiedzialność za jakość świadczeń” – podkreśla prof. Rutkowski. Zaczęły powstawać nowe ośrodki, zlokalizowane nie tylko w dużych miastach. W przejętych przez prywatne firmy starych stacjach pojawiła się nowoczesna aparatura.


Firma Fresenius NephroCare swoją pierwszą stację dializ w Polsce otworzyła właśnie 10 lat temu przy wrocławskim szpitalu. Teraz ma 46 ośrodków w całym kraju. „Część stacji budowaliśmy od podstaw, część przejęliśmy od szpitali na zasadach outsourcingu, podpisując umowy dzierżawy ośrodków zwykle na kilkanaście lat” – informuje Marta Andrzejewska, rzecznik prasowy Fresenius NephroCare Polska.


Swój oddział dializoterapii w niepubliczne ręce oddał m.in. Szpital Specjalistyczny im. J. Śniadeckiego w Nowym Sączu. „Nie mieliśmy pieniędzy na konieczne inwestycje. Niepubliczny podmiot znacząco podniósł standard świadczeń, co doceniają też pacjenci. Nasz partner przeprowadził również konieczną restrukturyzację. Kiedy wydzierżawialiśmy stację, pracowało w niej ośmiu lekarzy. Obecnie, przy większej liczbie świadczeń, wystarcza dwóch” – informuje dyrektor szpitala Artur Puszko. Co więcej, dzięki zapłacie skumulowanego czynszu za cały okres dzierżawy szpital zyskał sporo pieniędzy na własne potrzeby.

Gra o pieniądze


W leczeniu nerkozastępczym obraca się poważnymi kwotami. Wartość wszystkich kontraktów podpisanych przez NFZ na dializoterapię w 2010 roku wyniosła ponad 940 mln złotych, z czego ponad 537 mln zł dostały niepubliczne stacje dializ. Przystępując do kontraktowania świadczeń na rok 2011, kilka prywatnych firm oświadczyło, że cena dializy musi wzrosnąć. Głośny protest usłyszano najpierw w Małopolsce. Firmy Fresenius, Diaverum oraz Avitum zapowiedziały, że bez podniesienia obowiązującej stawki – 414 złotych za jedną hemodializę każdego pacjenta – o 30 złotych nie podpiszą umów z funduszem.


Takie warunki postawiono w całej Polsce, takiej stawki zaczęły się domagać także inne niepubliczne podmioty wykonujące hemodializy i zrzeszone w sekcji nefrologicznej Nefron Izby Gospodarczej Medycyna Polska (należą do niej operatorzy ponad 160 publicznych i niepublicznych stacji dializ).


„W porównaniu do reszty Europy mamy w Polsce najniższą cenę dializoterapii” – potwierdza prof. Rutkowski. NFZ przedstawił jednak własne wyliczenia, z których wynikało, że mógłby cenę dializy w Polsce nawet obniżyć. Żadnych negocjacji nie podjęto, firmy zajmujące się dializoterapią ustąpiły. Wszystkie kontrakty na 2011 zostały podpisane ze starą stawką.

Granice prywatyzacji


Przykład dializoterapii dowodzi, iż zarówno przekształcenia, jak i wejście niepublicznych podmiotów na rynek powszechnych świadczeń może przynosić korzyści. Jednak nie wszystkie stacje dializ powinny zostać sprywatyzowane.
„Moim zdaniem, jednostki akademickie – stacje dializ działające przy uczelniach medycznych   powinny pozostać ośrodkami publicznymi. Ktoś powinien tworzyć, narzucać i egzekwować pewne standardy, ktoś powinien prowadzić badania. To właśnie rola akademickich, publicznych placówek – twierdzi prof. Bolesław Rutkowski.   Ich prywatyzacja jest możliwa, ale pod pewnymi warunkami, na przykład zachowania niezależności od właściciela. Taki układ jest trudny, więc lepiej, by część stacji dializ pozostała jednak podmiotami publicznymi”.

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Jolanta Grzelak-Hodor

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.