Prywatne firmy i fundacje znikają z publicznych ZOZ-ów
"To nie jest martwy zapis" - zapewnia Katarzyna Paczek, dyrektor Mazowieckiego Centrum Zdrowia Publicznego w Warszawie. Prywatne spółki, fundacje oraz praktyki lekarzy i pielęgniarek, zlokalizowane na terenie SP ZOZ-ów i świadczące takie same usługi, miały czas do końca 2006 roku na znalezienie nowych siedzib. Okres przejściowy minął, ale z problemem nie wszędzie się uporano. ;
Centrum zamierza kontrolować publiczne zakłady, czy rzeczywiście na ich terenie nie ma już żadnych konkurencyjnych prywatnych podmiotów. Na razie czeka na odpowiedź z Ministerstwa Zdrowia, by mieć jednoznaczną wykładnię. Dyrektorzy niektórych publicznych zakładów w tym województwie, pomimo iż na ich terenie inne niepubliczne podmioty udzielały świadczeń w tym samym zakresie, uważają, że nie stanowią one dla nich żadnej konkurencji.
Zakaz konkurencji w praktyce
Z informacji przesłanych przez dyrektorów publicznych placówek w dniu wejścia w życie przepisów wprowadzających zakaz konkurencji wynikało, iż w województwie warmińsko-mazurskim problem dotyczył 7 publicznych ZOZ-ów, na terenie których siedzibę miało 10 niepublicznych podmiotów. Trzy z nich do dnia dzisiejszego nie zmieniły adresów. Dwa z nich są zlokalizowane w jednostkach podlegających władzom miasta. Warmińsko-Mazurskie Centrum Zdrowia Publicznego zapowiada, że stosowne działania podejmie po uzyskaniu wykładni z Ministerstwa Zdrowia.
Jednym z prywatnych przedsiębiorców, który musiał opuścić teren publicznego szpitala był alergolog pediatra Piotr Klementowski, właściciel NZOZ "Alergocentrum". Choć próbował walczyć o pozostanie w Wojewódzkim Specjalistycznym Szpitalu Dziecięcym w Olsztynie, nie udało się ani jemu, ani chirurgowi świadczącemu usługi w tej placówce. "Teraz wynajmuję gabinety również od dyrektora publicznej przychodni, tyle że płacę drożej: za 48 m kw. prawie 2300 zł miesięcznie. To są ogromne pieniądze. Mam umowę na czas nieokreślony z miesięcznym wypowiedzeniem, czyli w każdej chwili można ją zerwać" - mówi alergolog.
Pożegnanie z fundacjami
Z powodu wprowadzenia zakazu konkurencji sporo zmieniło się od ubiegłego roku w Szpitalu Klinicznym Dzieciątka Jezus - Centrum Leczenia Obrażeń w Warszawie, o którym Puls Medycyny pisał w nr. 16/2006. Do ubiegłego roku w Centrum Leczenia Obrażeń działały cztery fundacje. Dyrekcja placówki po dokonaniu ich przeglądu uznała, iż dwie z nich (Zjednoczeni dla Transplantacji oraz Fundacja Promocji Zdrowia i Jamy Ustnej) prowadzą tylko działalność naukową i mogą zostać. W związku z ostatnimi medialnymi atakami na fundację Zjednoczeni dla Transplantacji, dyrektor szpitala Artur Tomaszewski przypuszcza, że także ten podmiot wyprowadzi się z Centrum Leczenia Obrażeń. Wcześniej zrobiły to już dwie inne fundacje: Centrum Rozwoju Medycyny i Fundacja Walki ze Ślepotą i Rehabilitacji Słabowidzących. Obie świadczyły konkurencyjne usługi medyczne. "Fundacja Centrum Rozwoju Medycyny kupuje jeszcze u nas badania, ale na terenie szpitala ich już nie ma. Została też wyprostowana sprawa "Baru pod Chochelką", który także prowadziła. Bar działa świetnie jako szpitalny dział żywienia, prowadzi go nareszcie bezpośrednio szpital i to on na nim zarabia" - mówi dyrektor A. Tomaszewski.
Co o zakazie konkurencji sądzą organy nadzorcze? "Jest to jeden z elementów naszych czynności kontrolnych i rzeczywiście zwraca się na to uwagę. Mieliśmy nawet takie sygnały od osób prywatnych - o tym, że ktoś na terenie publicznego ZOZ-u prowadzi konkurencyjną działalność. W jednym wypadku, gdy rzeczywiście była ona niezgodna z przepisami, na naszą prośbę prywatny podmiot wycofał się z jej prowadzenia" - zapewniła Puls Medycyny Katarzyna Paczek, dyrektor Mazowieckiego Centrum Zdrowia Publicznego w Warszawie.
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: Beata Lisowska