Więcej procesów, wyższe stawki OC

Beata Terczyńska, ; Ewa Kurzyńska, Rzeszów
opublikowano: 16-05-2007, 00:00

Dyrektorzy szpitali muszą płacić wyższe stawki ubezpieczenia OC. Powód? Pacjenci coraz odważniej kierują sprawy do sądów i skutecznie walczą o odszkodowania. W jednym z rzeszowskich szpitali kancelaria prawnicza chciała nawet otworzyć filię.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
"Przybywa osób, które otwarcie mówią o swoich zastrzeżeniach i podejrzeniach. Pacjenci częściej niż kiedyś decydują się podjąć sądową walkę o odszkodowanie" - przyznaje Zbigniew Mac, prawnik z Rzeszowa. Tylko w ub.r. w rzeszowskim Sądzie Okręgowym zajmowano się 22 sprawami o odszkodowanie, które pacjenci lub ich rodziny wytoczyli szpitalom. Skala zjawiska jest tak duża, że firmy ubezpieczeniowe podniosły szpitalom stawki za ubezpieczenie.
"W tym roku zapłacimy składkę OC większą o ok. 200 proc. niż rok temu" - wylicza Janusz Solarz, dyrektor Szpitala Wojewódzkiego nr 2 w Rzeszowie. Na wyższe składki ubezpieczeniowe narzeka też Leszek Czerwiński, dyrektor Szpitala Miejskiego w Rzeszowie. "Jestem umówiony z firmą, która negocjuje stawki z ubezpieczycielami. Mam nadzieję, że jednak uda się płacić mniej" - mówi L. Czerwiński.
Pacjenci, którzy czują się poszkodowani w procesie leczenia, idą do sądu nie tylko po sprawiedliwość, ale też po wysokie odszkodowania. A takie w regionalnych sądach już przyznawano. Na przykład Sąd Okręgowy w Tarnobrzegu przyznał ponad 600 tys. zł odszkodowania i 2 tys. zł renty miesięcznie rodzinie kobiety, która po porodzie w kolbuszowskim szpitalu zapadła w śpiączkę. Sąd uznał, że podano jej za dużo środków znieczulających i za późno rozpoczęto reanimację.
Walka o odszkodowania to tak dobry interes, że w jednym z rzeszowskich szpitali kancelaria prawnicza chciała nawet otworzyć swoją filię. "Miałem taką propozycję od prawników z Wrocławia. Twierdzili, że działają w interesie pacjentów, którzy chcą dochodzić odszkodowań od sprawców wypadków. Nie zgodziłem się, bo nie miałem pewności, czy pod płaszczykiem tej działalności nie namawiano by chorych do wytaczania spraw przeciwko szpitalowi" - mówi Janusz Solarz.
Najlepszym rozwiązaniem dla szpitala jest załatwienie sprawy polubownie. "Zatrudniamy u siebie prawników - przyznaje L. Czerwiński. - Niezadowoleni mogą skarżyć się naszemu rzecznikowi praw pacjenta. Zawsze sprawdzam takie sygnały".


Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Beata Terczyńska, ; Ewa Kurzyńska, Rzeszów

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.