Pracownicy kilku powiatowych szpitali na Podlasiu będą zarabiać mniej

Urszula Ludwiczak, Białystok
opublikowano: 14-04-2003, 00:00

Obniżki pensji w zamian za wypłacenie innych zobowiązań: podwyżek o 203 i 110 zł oraz ,trzynastek" zaproponowała już załodze dyrekcja szpitala w Łapach, a do podobnego rozwiązania przymierzają się szefowie placówek w Bielsku Podlaskim i Siemiatyczach. Wszystkie te zakłady są w bardzo trudnej sytuacji finansowej, mają po kilka milionów złotych długu.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
,Muszę zrobić wszystko, aby uratować szpital. Obniżam pensje po to, aby mieć pieniądze na leki. Nie może być tak, że szpital jest szpitalem tylko z szyldu, my musimy mieć jeszcze czym leczyć pacjentów - mówi Stanisław Zaręba, dyrektor szpitala powiatowego w Łapach. - Jeśli pracownicy będą dopominać się o pieniądze w sądzie, to szpital padnie".
Dyrektor solidarny z załogą
Zobowiązania wobec dostawców SP ZOZ-u w Łapach wynoszą obecnie 1,3 mln zł, trzy razy większe są zaś zobowiązania wobec pracowników. ,Tylko w ubiegłym roku dług placówki wzrósł o ponad 2 mln zł z powodu roszczeń pracowniczych - mówi Wiesław Pusz, starosta białostocki. - Chodzi o ustawowe podwyżki i zaległe ,trzynastki". Aby utrzymać większość miejsc pracy i nie dopuścić do likwidacji szpitala, dyrektor podjął trudną decyzję o obniżce pensji pracownikom o 330 zł. Jednocześnie wystąpił o taką samą obniżkę dla siebie".
W placówce dojdzie też do innych działań restrukturyzacyjnych: m.in. ma tu powstać zakład opiekuńczo-leczniczy, a oddział położniczo-ginekologiczny będzie połączony z noworodkowym. Nie obędzie się też bez redukcji zatrudnienia.
Sobota bez dodatku
,Wdrażamy wszelkie możliwe działania restrukturyzacyjne - mówi Barbara Anasińska, dyrektor SP ZOZ w Siemiatyczach, mającego pięć milionów złotych długu. - Przede wszystkim musimy ograniczyć koszty osobowe. Dyskutujemy obniżki pensji, ale także zmiany organizacyjne, np. traktowanie soboty jako zwykłego dnia pracy, a nie takiego, za który obowiązuje świąteczny dodatek". Jak mówi B. Anasińska, za lata 2001 i 2002 dług szpitala z powodu zobowiązań wobec pracowników zwiększył się o 2,5 mln zł, bez odsetek. Dlatego przymierza się do obniżenia wszystkim pracownikom pensji o 10 proc. - w zamian chce uregulować zobowiązania z poprzednich lat.
Czekanie na pożyczkę
Gdyby dyrekcja szpitala w Bielsku Podlaskim miała wypłacać ustawowe podwyżki pracownikom, potrzebowałaby dodatkowych 150 tys. zł miesięcznie. ,A po opłacie zasadniczych wynagrodzeń pracownikom zostaje nam z kontraktu 200 tys. zł. - mówi Bożena Grotowicz, dyrektor szpitala. - To nie wystarcza nawet na opłaty za leki czy opał. Skąd mielibyśmy wziąć jeszcze na podwyżki?".
Jednoczesna podwyżka z obniżką
Dlatego także w tym szpitalu przymierzają się do karkołomnego przedsięwzięcia: wpisania ustawowych podwyżek o 313 zł do pensji z jednoczesną obniżką wynagrodzeń. ,Planuję jednak obniżkę trochę mniejszą niż 313 zł, tak abyśmy mogli w przyszłości wyrównać te należności - mówi B. Grotowicz. - Na razie nasza sytuacja jest dramatyczna. Dzięki pożyczce z powiatu mogliśmy spłacić nieco należności wobec dostawców, ale to tylko chwilowe załatanie dziury".
Według pani dyrektor, aby szpital mógł w miarę normalnie zacząć funkcjonować, potrzebuje dodatkowo ok. 2 mln zł. ,Od dłuższego czasu czynię starania o kredyt bankowy, mam nadzieję, że przy pomocy powiatu uda nam się go wkrótce zaciągnąć" - dodaje B. Grotowicz.




Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Urszula Ludwiczak, Białystok

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.