Pracownicy kilku powiatowych szpitali na Podlasiu będą zarabiać mniej
Obniżki pensji w zamian za wypłacenie innych zobowiązań: podwyżek o 203 i 110 zł oraz ,trzynastek" zaproponowała już załodze dyrekcja szpitala w Łapach, a do podobnego rozwiązania przymierzają się szefowie placówek w Bielsku Podlaskim i Siemiatyczach. Wszystkie te zakłady są w bardzo trudnej sytuacji finansowej, mają po kilka milionów złotych długu.
Dyrektor solidarny z załogą
Zobowiązania wobec dostawców SP ZOZ-u w Łapach wynoszą obecnie 1,3 mln zł, trzy razy większe są zaś zobowiązania wobec pracowników. ,Tylko w ubiegłym roku dług placówki wzrósł o ponad 2 mln zł z powodu roszczeń pracowniczych - mówi Wiesław Pusz, starosta białostocki. - Chodzi o ustawowe podwyżki i zaległe ,trzynastki". Aby utrzymać większość miejsc pracy i nie dopuścić do likwidacji szpitala, dyrektor podjął trudną decyzję o obniżce pensji pracownikom o 330 zł. Jednocześnie wystąpił o taką samą obniżkę dla siebie".
W placówce dojdzie też do innych działań restrukturyzacyjnych: m.in. ma tu powstać zakład opiekuńczo-leczniczy, a oddział położniczo-ginekologiczny będzie połączony z noworodkowym. Nie obędzie się też bez redukcji zatrudnienia.
Sobota bez dodatku
,Wdrażamy wszelkie możliwe działania restrukturyzacyjne - mówi Barbara Anasińska, dyrektor SP ZOZ w Siemiatyczach, mającego pięć milionów złotych długu. - Przede wszystkim musimy ograniczyć koszty osobowe. Dyskutujemy obniżki pensji, ale także zmiany organizacyjne, np. traktowanie soboty jako zwykłego dnia pracy, a nie takiego, za który obowiązuje świąteczny dodatek". Jak mówi B. Anasińska, za lata 2001 i 2002 dług szpitala z powodu zobowiązań wobec pracowników zwiększył się o 2,5 mln zł, bez odsetek. Dlatego przymierza się do obniżenia wszystkim pracownikom pensji o 10 proc. - w zamian chce uregulować zobowiązania z poprzednich lat.
Czekanie na pożyczkę
Gdyby dyrekcja szpitala w Bielsku Podlaskim miała wypłacać ustawowe podwyżki pracownikom, potrzebowałaby dodatkowych 150 tys. zł miesięcznie. ,A po opłacie zasadniczych wynagrodzeń pracownikom zostaje nam z kontraktu 200 tys. zł. - mówi Bożena Grotowicz, dyrektor szpitala. - To nie wystarcza nawet na opłaty za leki czy opał. Skąd mielibyśmy wziąć jeszcze na podwyżki?".
Jednoczesna podwyżka z obniżką
Dlatego także w tym szpitalu przymierzają się do karkołomnego przedsięwzięcia: wpisania ustawowych podwyżek o 313 zł do pensji z jednoczesną obniżką wynagrodzeń. ,Planuję jednak obniżkę trochę mniejszą niż 313 zł, tak abyśmy mogli w przyszłości wyrównać te należności - mówi B. Grotowicz. - Na razie nasza sytuacja jest dramatyczna. Dzięki pożyczce z powiatu mogliśmy spłacić nieco należności wobec dostawców, ale to tylko chwilowe załatanie dziury".
Według pani dyrektor, aby szpital mógł w miarę normalnie zacząć funkcjonować, potrzebuje dodatkowo ok. 2 mln zł. ,Od dłuższego czasu czynię starania o kredyt bankowy, mam nadzieję, że przy pomocy powiatu uda nam się go wkrótce zaciągnąć" - dodaje B. Grotowicz.
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: Urszula Ludwiczak, Białystok