Nadal nie ma jednolitej metody leczenia SARS
Lekarze nadal nie mogą opanować epidemii nietypowego zapalenia płuc - SARS. Choroba rozprzestrzenia się na całym świecie, jest obecna już w 20 krajach. W Polsce nie odnotowano dotąd przypadku zachorowania, jednak służby sanitarne i medyczne są w pogotowiu.
Tym nietypowym zapaleniem płuc zarażonych jest już na całym świecie około 3 tys. osób, a zmarło - 109. Najbardziej dotknięte są Chiny, gdzie wszystko się zaczęło (1300 chorych, 55 zmarłych). Lekarze wciąż są bezsilni - nadal nie udało się opracować skutecznej i jednolitej metody leczenia, nie ma też zgody co do tego, jaki wirus bądź bakteria powoduje chorobę.
Do zakażenia może dochodzić drogą kropelkową, nie wyklucza się także możliwość przenoszenia wirusa przez wodę i powietrze. Ostatnio pojawiła się również teza, że chorobę mogą przenosić karaluchy.
Czynnikiem podejrzanym o wywoływanie zachorowań na SARS jest wirus z rodziny Paramyxoviridae. Ostatnie doniesienia badaczy amerykańskich wykazują ponadto przynależność czynnika etiologicznego wywołującego SARS do rodziny Coronaviridae, do której należą m.in. wirusy wywołujące zachorowania na nieżyt nosa.
Dmuchanie na gorące
Choć w Polsce nie ma żadnych potwierdzonych przypadków SARS, służby medyczne i sanitarne przygotowują się na taką ewentualność. Prezydent Wrocławia postanowił kupić dla personelu Wojewódzkiego Szpitala Infekcyjnego kilkadziesiąt kombinezonów ochronnych na wypadek wystąpienia w tym regionie przypadku SARS.
,Postanowiliśmy się przygotować na taką ewentualność. Kupimy 20-30 kombinezonów, które przekażemy szpitalowi i będziemy mogli zasypiać z myślą, że gdyby niebezpieczny wirus dotarł do Wrocławia, chorymi będzie miał się kto zająć" - mówi Rafał Dudkiewicz, prezydent Wrocławia.
,Te kombinezony mogą być wykorzystywane nie tylko w przypadku tego wirusa. Mogą przydać się w przypadku każdej poważniejszej epidemii" - dodaje lekarz miejski Władysław Sidorowicz. Kombinezony przeciwko SARS są jednorazowe i podlegają utylizacji. Do ponownego wykorzystania nadaje się tylko maska. Na przyjęcie chorych, ich obserwację i badania przygotowany jest także Szpital im. W. Biegańskiego w Łodzi, gdzie znajduje się specjalnie wydzielony 30-łóżkowy oddział obserwacyjno-zakaźny. Do dyspozycji lekarzy są jednorazowe ochronne fartuchy i maski, a także kilka sztuk specjalistycznych kombinezonów z impregnowanego materiału, który nie przepuszcza powietrza i płynów.
W zaistniałej sytuacji główny inspektor sanitarny zalecił w miarę możliwości ograniczenie podróżowania do regionów objętych zachorowaniami na SARS (szczegóły: www.gis.mz.gov.pl).
Nadzór na lotniskach
Osoby powracające z terenów objętych zachorowaniami powinny zwracać szczególną uwagę na występowanie u nich stanów gorączkowych i objawów ze strony układu oddechowego w ciągu 10 dni od przyjazdu, zaś w przypadku wystąpienia podejrzanych symptomów niezwłocznie zgłaszać je lekarzowi.
W związku z potencjalnym zagrożeniem pojawienia się tej choroby w Polsce, wydano instrukcje postępowania na lotniskach międzynarodowych. W budynkach dworców lotniczych znajdują się izolatki, w widocznych miejscach zostały umieszczone informacje dla pasażerów. Osobom powracającym z krajów Azji Południowo-Wschodniej wręczana jest ulotka informująca o konieczności poddania się nadzorowi lekarskiemu w przypadku zachorowania.
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: Monika Wysocka