Pracodawcy i przedsiębiorcy ostro przeciwko „AdA 2.0”: to stopniowe wywłaszczanie i ograniczony dostęp do leków
12 lipca Związek Przedsiębiorców i Pracodawców, Konfederacja Lewiatan oraz Pracodawcy Rzeczypospolitej Polskiej wystosowali apel, m.in. do Premiera oraz Ministra Rozwoju i Technologii, w którym stanowczo sprzeciwiają się poprawce do ustawy „Apteka dla Aptekarza”, żądając odstąpienia od niej. Z tej okazji dzień później zorganizowali briefing prasowy przed Sejmem, na którym wypowiedzieli się także farmaceuci. Jakie były główne zarzuty uczestników wystąpienia?
Jeśli chcesz przeczytać cały artykuł, wypełnij poniższe pola
Jeśli chcesz przeczytać cały artykuł, wypełnij poniższe pola

Przedstawiciele pracodawców oraz przedsiębiorców jeszcze w swoim apelu wyrazili oburzenie, że zmiany do Prawa farmaceutycznego dokonano wrzutką poselską, bez oceny skutków regulacji oraz konsultacji społecznych, przy negatywnej opinii Sejmowego Biura Legislacyjnego.
“Skandalicznym jest, że pomimo iż jesteśmy ważnym partnerem społecznym i uczestnikiem trójstronnego dialogu, uzgadnia się treść przepisów, które mają tak kluczowy wpływ na kształt rynku, bez naszego udziału i „tylnymi drzwiami” - czytamy w apelu.
Jednak jeszcze tego samego dnia najpierw Komisja Finansów Publicznych przegłosowała poprawkę do „AdA”, a następnie Sejm przyjął ustawę o gwarantowanych przez Skarb Państwa ubezpieczeniach eksportowych wraz z tą poprawką.
PRZECZYTAJ TAKŻE: ZAPPA: reakcja sieci na poprawkę „AdA” to pakiet zmanipulowanych przekazów
Wywłaszczanie i jeden beneficjent zmian
Podczas wystąpienia przed Sejmem Jacek Bińkowski, członek zarządu ZPP, powiedział, że od 2017 r. z rynku znikają setki aptek, obecnie jest ich 1000 mniej niż kilka lat temu, a pacjenci mają ograniczony dostęp do leków.
– Mimo to część środowisk farmaceutycznego dąży do tego, żeby te przepisy dalej doprecyzowywać, czego rezultatem będzie dalsze ograniczanie dostępności leków dla pacjentów. Jedynym beneficjentem tych ruchów legislacyjnych jest Grupa Neuca i jej sieci partnerskie. W ramach tych sieci partnerskich jest skoncentrowana ⅓ rynku - tłumaczył Bińkowski. Dodał też, że polski kapitał nie będzie inwestował, jeśli będzie pozbawiony podstawowego bezpieczeństwa prawnego.
Zdaniem Kacpra Olejniczaka, z Konfederacji Lewiatan, ta zmiana jest skrajnie negatywna społecznie. Przez to zostanie utrudniony dostęp nie tylko do leków, ale także do nowo rodzących się usług w aptekach.
– Gdy poprawka w tej formie przejdzie, może to być podstawa do stopniowego wywłaszczenia polskich przedsiębiorców. Utrudnia ona sprzedaż apteki, a nawet przekazanie jej spadkobiercom. Ponadto inwestorzy zagraniczni mogą się zniechęcić do inwestowania w Polsce - mówił Olejniczak w trakcie spotkania.
Wypowiadał się także Jacek Cieplak, wiceprezes Pracodawców RP.
– W tym momencie mamy dziesiątki pytań od naszych przedsiębiorców. Jak mają sprzedać teraz swoje apteki, ci, którzy mają więcej niż cztery, kiedy ich dzieci nie chcą iść na farmację? Będziemy działać do ostatniego momentu w procesie legislacyjnym, aby decydenci zrozumieli, że to, co zrobili jest ogromnym błędem - zapewniał Cieplak.
PRZECZYTAJ TAKŻE: NIA za autopoprawką dotyczącą „AdA”
Utrudniony dostęp do usług farmaceutycznych i utrata miejsc pracy
Podczas briefingu prasowego swój głos mieli także farmaceuci, którzy również są właścicielami niewielkich sieci aptek. Ich zdaniem ta zmiana jest szkodliwa, ponieważ ogranicza przede wszystkim możliwość przekazania firmy dzieciom oraz zabrania sprzedaży. Dodatkowo trzeba koniecznie bronić interesu propacjenckiego. Jeśli autopoprawka wejdzie w życie, pacjenci będą mieli utrudniony dostęp do usług farmaceutycznych, które zabezpieczają sieci.
– To sieci wykonywały najwięcej szczepień - twierdziła Ewa Szyszkowska, farmaceutka, właściciel małej sieci aptek w Suwałkach.
Kolejna farmaceutka, która od 20 lat prowadzi małą rodzinną sieć aptek, Ewa Budzowska przekonywała, że autopoprawka wcale nie chroni polskich przedsiębiorstw, którzy najczęściej prowadzą małe, rodzinne firmy.
– Jeśli ktoś budował ten biznes przez całe życie, a teraz nie będzie mógł go przekazać swoim dzieciom, to nie czujemy się bezpiecznie. Uważamy, że nasze prawa są ograniczone - dodała.
Ponadto zdaniem farmaceutów możliwość cofnięcia pozwoleń istniejącym już aptekom to nie tylko zakańczanie wielu biznesów, ale też utrata miejsc pracy przez wielu farmaceutów oraz techników farmaceutycznych.
Źródło: Puls Farmacji