Pomoc dla uzależnionych lekarzy

Beata Terczyńska, ; Ewa Kurzyńska, Rzeszów
opublikowano: 16-05-2007, 00:00

Przy Okręgowej Izbie Lekarskiej w Rzeszowie powołano pełnomocnika ds. zdrowia lekarzy. Do jego zadań należy pomoc kolegom uzależnionym od alkoholu, narkotyków i leków. "Udawanie, że wśród lekarzy nie ma osób uzależnionych od alkoholu czy narkotyków, to jak "zmiatanie śmieci pod własny dywan". Zamiast unikać rozwiązania problemu, postanowiliśmy się z nim zmierzyć" - tłumaczy Tomasz Korkosz, rzecznik prasowy Naczelnej Rady Lekarskiej.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Jednym z elementów akcji jest powoływanie pełnomocników ds. zdrowia lekarzy. "Docelowo taka osoba będzie działać przy każdej izbie w kraju" - dodaje Tomasz Korkosz.
W Rzeszowie na to odpowiedzialne stanowisko powołano Tadeusza Boratyna z uwagi na jego długoletnie doświadczenie w pracy z osobami uzależnionymi, gdy był dyrektorem Wojewódzkiego Ośrodka Terapii Uzależnień w Rzeszowie. "Do moich obowiązków należy m.in. pomoc lekarzom, którzy borykają się z nałogami. Najczęściej jest to choroba alkoholowa" - przyznaje nowy pełnomocnik.
"Akcja ma służyć przełamaniu źle pojętej solidarności. Przecież bywa tak, że nałóg jakiegoś lekarza jest tajemnicą poliszynela" - mówi dr nauk med. Krzysztof Szuber, przewodniczący Okręgowej Rady Lekarskiej w Rzeszowie. Jego zdaniem, działania nie mają na celu szykanowania i piętnowania osób uzależnionych. Lepiej nie czekać, aż zaalarmowana skargami pacjentów policja wkroczy do gabinetu pijanego lekarza lub doniesie o tym prasa. "Trzeba działać, zanim pacjent ucierpi" - kwituje Krzysztof Szuber.
Praca pełnomocnika nie należy do łatwych. Czeka go dotarcie do uzależnionych kolegów i "męska rozmowa". W Rzeszowie są już pierwsze pozytywne efekty pracy Tadeusza Boratyna. "Dotarły do nas sygnały o dwóch uzależnionych lekarzach - jeden nadużywał alkoholu, drugi leków. Obaj podjęli leczenie. Otrzymaliśmy już kolejny sygnał o lekarzu potrzebującym pomocy" - mówi Krzysztof Szuber.
Po rozmowie z uzależnionym lekarzem trzeba zastanowić się nad miejscem jego leczenia. Bywa, że konieczną jest terapia w ośrodku zamkniętym. Gdy chory jest jedynym żywicielem rodziny, jego bliscy mogą otrzymać pomoc materialną. Leczący się lekarz może liczyć na pomoc w znalezieniu zastępstwa podczas jego nieobecności w pracy. "Chcemy pomagać, nie karać. Jeśli jednak lekarz uparcie odmawia leczenia, musi liczyć się z możliwością utraty prawa wykonywania zawodu - mówi K. Szuber. - Pierwszą reakcją jest najczęściej zaprzeczenie. Potem pojawia się podejrzenie o nieczyste intencje i poczucie krzywdy, że wszyscy są przeciwko. Rozmowa z taką osobą jest bardzo trudna".


Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Beata Terczyńska, ; Ewa Kurzyńska, Rzeszów

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.