Po przekształceniu więcej udziałów szpitali na sprzedaż

Anna Gwozdowska
opublikowano: 10-03-2004, 00:00

Po posiedzeniu Rady Ministrów 2 marca, minister zdrowia Leszek Sikorski potwierdził, że prace nad ustawą o pomocy publicznej i restrukturyzacji SP ZOZ-ów będą kontynuowane. Na posiedzeniu komisji stałej RM 4 marca minister przedstawił listę poprawek do projektu, która zostanie pilnie przesłana do sejmowej podkomisji zdrowia. Potrzebny jest pośpiech, ponieważ istnieje obawa, że po wejściu Polski do UE praca nad tą ustawą przestanie mieć sens.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
?Jeśli publiczny zakład opieki zdrowotnej ma zostać przekształcony w spółkę i oddłużony, to będzie oznaczać pomoc państwa dla przedsiębiorstw, a od 1 maja takie sprawy są regulowane prawem UE" - powiedział prof. Hubert Izdebski, jeden ze zwolenników ustawy. Władysław Szkop, wiceprzewodniczący sejmowej Komisji Zdrowia, przyznał, że posłowie zwracali się do Urzędu Integracji Europejskiej z prośbą o interpretację unijnych przepisów w tej sprawie. ?Dostałem stanowisko z UIE, które niczego nie wyjaśniło, pytania pozostały, dlatego uchwalimy ustawę przed 1 maja br." - zapowiedział W. Szkop.
Nielubiane słowo ?prywatyzacja"
Projekt ustawy, zgodnie z którą publiczne ZOZ-y zostaną przekształcone w spółki użyteczności publicznej, spotkał się z ostrą krytyką zarówno środowisk medycznych, jak i opozycji. Związkom zawodowym nie podoba się perspektywa częściowej prywatyzacji niektórych szpitali, a przedstawicielom samorządu terytorialnego to, że zgodnie z ustawą sprywatyzować można maksymalnie tylko 25 proc. udziałów spółki. Leszek Sikorski tłumaczył, że to ograniczenie wynikało z obaw przed niekontrolowaną prywatyzacją. Tymczasem samorządowcy argumentują, że taki zapis przyniesie więcej szkody niż pożytku. ?Tworzenie spółek użyteczności publicznej nic nie da, tym bardziej że projekt przewiduje sprzedaż do 25 proc. udziałów spółki - ocenił Andrzej Mańka, wicestarosta Ostródy, gdzie radni postanowili sprzedać 74 proc. udziałów szpitala, aby zdobyć środki na jego modernizację. - My już to przerabialiśmy, kiedy w listopadzie 2003 roku rada powiatu zdecydowała się sprzedać 25 proc. i nikt chętny się nie pojawił, bo takie udziały nie pozwalają rządzić".
Szpital w Ostródzie jest pierwszą w Polsce samorządową spółką. A. Mańka twierdzi, że decyzja radnych powiatu ma pełne poparcie zespołu szpitala. Dotychczasowy właściciel pozostawia sobie bowiem 26 proc. udziałów spółki, co gwarantuje, że nowy inwestor - nie mogąc zmienić statutu - nie zamieni szpitala w inną instytucję.
Pora na poprawki
Zdaniem W. Szkopa, istnieje szansa, że posłowie podwyższą liczbę udziałów w spółce, którą będzie można sprzedać. ?Jestem zwolennikiem podwyższenia limitu do 49 proc. Wśród posłów Unii Pracy jest zdecydowany sprzeciw, ale większość moich kolegów z klubu SLD jest zdania, że 25 proc. rzeczywiście nie przyciągnie kapitału" - powiedział W. Szkop. Tymczasem minister zdrowia nie przewiduje takiej zmiany. ?Na razie w autopoprawkach nie ma zmian zwiększających udziały przeznaczone do komercjalizacji" - powiedział L. Sikorski. Szef resortu zapowiedział też inne zmiany w projekcie. ?Skłaniamy się np. do tego, aby decyzja o włączeniu szpitala do sieci była decyzją administracyjną, od której ZOZ będzie się mógł odwołać" - wyjaśnił minister.
Posłowie z podkomisji zdrowia chcieliby dalej idących zmian: zniesienia obowiązku tworzenia spółek użyteczności publicznej w miejsce SP ZOZ-ów i odejścia od warunku, zgodnie z którym do sieci szpitali może wejść tylko taka spółka.



Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Anna Gwozdowska

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.