Collegium Medicum ma kłopoty z bazą dydaktyczną

Jolanta Hodor, Kraków
opublikowano: 10-03-2004, 00:00

Krakowskie Centrum Rehabilitacji wypowiedziało umowę o współpracy z Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego. Dyrektor centrum uznał, iż dłużej nie może realizować programu dydaktycznego dla stale rosnącej liczby studentów.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Na mocy umów podpisanych w 1998 i 2000 roku, z bazy centrum korzystały Zakład Reumatologii i Balneologii oraz Klinika Chirurgii Urazowej, Ortopedii i Rehabilitacji Wydziału Lekarskiego, a także Klinika Rehabilitacji Wydziału Ochrony Zdrowia. Prowadziły tam działalność naukowo-badawczą oraz dydaktyczną, kliniki udzielały w KCR również świadczeń zdrowotnych. Dla zakładu balneologii i kliniki rehabilitacyjnej CM UJ znalazł nową siedzibę na terenie Szpitala Uniwersyteckiego. Kliniki urazowej na razie nie ma gdzie przenieść, a termin wypowiedzenia mija z końcem marca. Na dodatek nie ma też dyrektora tej kliniki, bo funkcję tę pełnił szef Krakowskiego Centrum Rehabilitacji dr hab. Bogusław Frańczuk. Wypowiadając umowę o współpracy, złożył równocześnie rezygnację z pracy w CM UJ.
?Rozwiązanie umów nastąpiło jednostronnie i w trakcie prowadzenia zajęć akademickich na obu wydziałach. Ponadto KCR zerwało też porozumienie dotyczące prowadzenia działalności leczniczo-usługowej przez pracowników naukowych CM UJ. Dotyczy to łącznie 17 osób" - podkreślają Leszek liwa, sekretarz rektora UJ ds. prasowych i Maciej Rogala, rzecznik prasowy CM UJ. ?Umowy zostały wypowiedziane zgodnie z terminem, czyli pół roku wcześniej" - odpowiada doc. B. Frańczuk.
Dostosować się do możliwości
Jego zdaniem, powody decyzji powinny być dla wszystkich jasne, liczył się bowiem rachunek zysków i strat. ?Działalność dydaktyczna była dla nas coraz większym obciążeniem, studentów stale przybywało. Trzy lata temu było to ok. 160 osób w ciągu roku, ostatnio ponad trzy razy więcej - wyjaśnia B. Frańczuk. - Kwoty, jakie otrzymywaliśmy z CM UJ za prowadzenie procesu dydaktycznego - 10 tys. zł miesięcznie, nie rekompensowały wysiłku. Na cele naukowo-badawcze dostaliśmy w ub. roku 35 tys. zł. I przez te wszystkie lata przekazano nam tylko jeden i to niekompletny artroskop". Szef centrum przypomina, że jego obowiązkiem jest przede wszystkim leczyć pacjentów i na tym musi się koncentrować. ?Rozwiązanie umowy z CM UJ sytuację pacjentów może tylko poprawić" - zauważa B. Frańczuk.
W centrum rehabilitacji hospitalizuje się rocznie ok. 2,5 tys. pacjentów, wykonuje ok. 1600 zabiegów, ambulatorium udziela 20 tys. porad.
Rzecznik CM UJ podkreśla, że szef centrum nie uwzględnia w rachunku kosztów płac wysoko kwalifikowanych pracowników opłacanych przez UJ. Jednak B. Frańczuk twierdzi, że nie potrzebuje w szpitalu aż tylu lekarzy, zresztą część z nich będzie nadal leczyć chorych, na podstawie umów o pracę w szpitalu. ?Jestem otwarty na współpracę, ale przy zmianie warunków, na jakich się ona odbywała. Zawsze chętnie przyjmę studentów na praktyki, na staże, lecz ich liczba musi być dostosowana do naszych możliwości" - mówi dyrektor centrum.
Poszerzenie zakresu współpracy nastąpiło m.in. na prośbę marszałka województwa małopolskiego, który jest organem założycielskim dla KCR. Likwidując parę lat temu medyczne studium zawodowe w Krakowie, marszałek poprosił władze CM UJ o przejęcie kształcenia na poziomie licencjackim i magisterskim w zakresie pielęgniarstwa, fizjoterapii i analityki medycznej. Część studentów trafiła do centrum rehabilitacji. Jak zapewnia Zdobysław Milewski, kierownik biura prasowego urzędu marszałkowskiego, władzom województwa zależy na obecności CM UJ na terenie centrum i podjęto już próbę mediacji. Jednak szpital jest samodzielną jednostką, a o uciążliwościach związanych z procesem dydaktycznym jego dyrektor mówił ostatnio dość często.
Gościnne nauczanie
Collegium Medicum ma coraz poważniejsze problemy z bazą dla kształcenia. Poza Krakowskim Centrum Rehabilitacji, kliniki uniwersyteckie korzystają z gościnności trzech innych krakowskich szpitali - wojewódzkich im. L. Rydygiera i Jana Pawła II oraz miejskiego - im. G. Narutowicza. Szpital Uniwersytecki CM UJ mieści się w rozproszonych, w większości zabytkowych budynkach, którym grozi zamknięcie przez sanepid. Kilka lat temu właśnie z powodu zagrożenia sanitarno-budowlanego CM musiało zamknąć w Krakowie klinikę ortopedyczną. W kolejnych budynkach sanepid wyznaczył już terminy, do których muszą zostać przeprowadzone kompleksowe remonty, inaczej i te obiekty zostaną zamknięte. O budowie nowego kompleksu klinik zabiegowych mówi się od dziesięcioleci, powstały nawet liczne projekty, jednak na tym się kończy. Na inwestycję nie ma pieniędzy.




Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Jolanta Hodor, Kraków

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.