Po co PESEL na recepcie?

Ewa Szarkowska
opublikowano: 05-09-2007, 00:00

Narodowy Fundusz Zdrowia przekonuje, że wpisywanie numeru PESEL pacjenta na receptach uszczelni system wydatków na leki refundowane. Rozwiązanie to nie podoba się lekarzom. Także aptekarze uważają, że obowiązkowy PESEL na receptach, bez możliwości jego weryfikacji online, nie bardzo ma sens.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Rozporządzenie ministra zdrowia, które zobowiązuje lekarzy do wpisywania numeru PESEL pacjenta na każdej recepcie zawierającej choć jeden lek refundowany, weszło w życie 1 lipca br. Jednocześnie rząd i NFZ zabiegały, by odpowiedni zapis w tej sprawie znalazł się także w nowelizowanej ustawie zdrowotnej. 24 sierpnia Sejm odrzucił jednak poprawkę Senatu do nowelizacji ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych, wprowadzającą zapis o obowiązku wpisywania numeru PESEL pacjenta na wszystkich receptach na leki refundowane. O taką decyzję posłów ostro zabiegali lekarze.

Lekarze są przeciw

Według Konstantego Radziwiłła, prezesa Naczelnej Rady Lekarskiej, nie ma dobrego uzasadnienia - przynajmniej obecnie - dla wpisywania numeru PESEL na recepty. "Po pierwsze, niczemu to nie służy. Tworzy też bardzo wątpliwą sytuację pod względem ochrony danych osobowych. Ta sprawa wiąże się z ogromnym obciążeniem lekarzy, zwłaszcza podstawowej opieki zdrowotnej oraz w ambulatoryjnej specjalistyce, co skutkuje w efekcie gorszym dostępem pacjentów do leczenia, po prostu dlatego, że to zajmuje bardzo dużo czasu" - twierdzi prezes NRL. Jego zdaniem, po negatywnej decyzji Sejmu w tej sprawie, także przyszłość rozporządzenia ministra zdrowia o numerach PESEL na receptach powinna podlegać zweryfikowaniu.
Marek Twardowski z Porozumienia Zielonogórskiego przypomina z kolei, że ustawa zdrowotna nakłada na ministra zdrowia i prezesa NFZ obowiązek wydania elektronicznej karty ubezpieczenia zdrowotnego. "Dopóki nie zostanie dostarczona pacjentom karta ubezpieczenia zdrowotnego, dopóty wprowadzenie takiego obowiązku stanowi tylko wielkie zamieszanie i tak naprawdę nikomu pożytku nie przynosi. PESEL tylko identyfikuje pacjenta, ale nie świadczy o tym, czy jest on ubezpieczony, czy refundacja mu się należy, czy nie" - podkreśla lider PZ.

Fundusz zbiera dane

Jolanta Kocjan, rzecznik prasowy NFZ wyjaśnia, że jednym z celów wprowadzenia przepisu o PESEL-u pacjentów na receptach było uszczelnienie systemu przepływu środków finansowych w ramach publicznej służby zdrowia. "Zamieszczanie numeru PESEL umożliwia obserwację procesu leczenia pacjenta i korelację tego procesu z ordynowanymi lekami. Zdarzały się wypadki, kiedy szpital wypisywał pacjenta do domu z receptą na drogi, refundowany przez fundusz lek (onkologiczny lub metaboliczny), zamiast leczyć owym medykamentem w ramach hospitalizacji u siebie" - twierdzi rzeczniczka NFZ. Dodaje, że dzięki PESEL-owi na receptach fundusz może też z dokładnością bliską 100 proc. określić koszty leczenia pacjentów w poszczególnych grupach wiekowych oraz schorzeń leczonych w różnym wieku. Będzie mógł zbadać, np. od jakiego wieku pacjentów obserwuje się wzrost wydatków na leki. Nowe przepisy umożliwiają też zdobycie wiedzy na temat występowania "ognisk antybiotykoopornych".

Bez dostępu online

Kiedy Puls Medycyny zapytał, jakie są pierwsze efekty wpisywania numeru PESEL na receptach, J. Kocjan odpowiedziała: "NFZ nie ma możliwości weryfikacji wystawionych recept w czasie rzeczywistym, online, w związku z tym stosunkowo miarodajnymi danymi będziemy dysponować pod koniec września". Postanowiliśmy to sprawdzić. Z informacji uzyskanych w Ministerstwie Zdrowia wynika, że analiza zebranych przez NFZ danych z pierwszego okresu obowiązywania przepisów nakazujących umieszczanie numerów PESEL na receptach może dotrzeć do resortu dopiero pod koniec listopada (NFZ ma 30 dni na przekazanie uzyskanych danych). Czyli rację mieli aptekarze, którzy ostrzegali (patrz Puls Farmacji nr 7), że samo wklepywanie do aptecznego systemu numeru PESEL pacjenta nie wystarczy, by skutecznie kontrolować ordynację lekarską i uszczelnić system refundacji leków.
Zdaniem aptekarzy, niezbędny jest system umożliwiający weryfikację recepty i zwartych na niej danych, w tym PESEL-u, online, przy okienku aptecznym. Obecnie informatyczny system apteczny może jedynie sprawdzić, czy liczba cyfr w podanym numerze PESEL jest prawidłowa. Aptekarz nie ma możliwości potwierdzenia, że dany pacjent ma właśnie taki, jak podany na recepcie, PESEL i czy jest ubezpieczony.
"Jeżeli mamy kod cyfrowy na recepcie, to zwartość bazy komputerowej w NFZ powinna być taka, że kiedy aptekarz przejedzie czytnikiem, to powinno być wszystko wiadomo, kiedy była wizyta, u którego lekarza, co przepisał, czy pacjent jest ubezpieczony itd. Według posiadanych przeze mnie, ale nie potwierdzonych informacji, wykorzystywane jest zaledwie 13 proc. danych, pracowicie wklepywanych ręcznie przez aptekarzy do komputera, a reszta nie. Więc pytam się, po co ten system?" - zastanawia się Wojciech Giermaziak, wiceprezes Naczelnej Rady Aptekarskiej.


Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Ewa Szarkowska

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.