NZOZ odpowiada solidarnie z lekarzem

Sławomir Molęda
opublikowano: 30-05-2011, 00:00

„Zatrudniam sporo lekarzy na kontraktach. Zaniepokoiło mnie niedawne orzeczenie Sądu Najwyższego, które przypisuje NZOZ-owi solidarną odpowiedzialność z lekarzem niepodlegającym jego kierownictwu. Jak sformułować umowy z lekarzami, by nie odpowiadać za ich działania?” – pyta czytelnik, właściciel niepublicznego zakładu specjalistycznego.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Odpowiedzialność zakładu opieki zdrowotnej za szkody wyrządzone przez lekarzy opiera się na zasadzie ryzyka. Prawo zakłada, że ten, kto czerpie korzyści z posługiwania się innymi osobami, powinien ponosić związane z tym ryzyko (cuius commodum eius periculum). Odpowiedzialność na zasadzie ryzyka występuje łącznie z odpowiedzialnością na zasadzie winy, jaką ponosi sprawca szkody.

Jest to tzw. odpowiedzialność solidarna, która pozwala pacjentowi skierować roszczenie o naprawienie szkody zarówno do lekarza, jak i do zatrudniającego go zakładu. Zaspokojenie roszczeń pacjenta sprawia, że zakład nabywa roszczenia zwrotne w stosunku do lekarza.

Samodzielny i niepodporządkowany

Reguła odpowiedzialności na zasadzie ryzyka stanowi: kto powierza wykonanie czynności drugiemu, ten jest odpowiedzialny za szkodę wyrządzoną przez sprawcę przy wykonywaniu powierzonej mu czynności. Od tej reguły przewidziany jest wyjątek, iż nie odpowiada za sprawcę ten, kto nie ponosi winy w wyborze albo ten, kto wykonanie czynności powierzył osobie, przedsiębiorstwu lub zakładowi, które w zakresie swojej działalności zawodowej trudnią się wykonywaniem takich czynności (art. 429 Kodeksu cywilnego). Powyższy wyjątek pozwala uniknąć odpowiedzialności zakładowi opieki zdrowotnej, który powierzy świadczenie usług medycznych lekarzowi uprawnionemu do samodzielnego ich wykonywania, czyli prowadzącemu własną praktykę lekarską.

Powierzenie wykonania czynności nie może jednak nastąpić poprzez podporządkowanie wykonawcy, bo to uniemożliwia skorzystanie z powyższego wyjątku i uniknięcie odpowiedzialności solidarnej. Art. 430 Kodeksu cywilnego przypisuje odpowiedzialność na zasadzie ryzyka każdemu, kto na własny rachunek powierza wykonanie czynności osobie, która podlega jego kierownictwu i ma obowiązek stosować się do jego wskazówek. Jest to tzw. odpowiedzialność zwierzchnika za podwładnego. Odpowiedzialność ta występuje zawsze w odniesieniu do lekarzy zatrudnionych na podstawie umowy o pracę, ponieważ podporządkowanie pracownika należy do istoty stosunku pracy. Występowanie jej w przypadku lekarzy kontraktowych zależy od warunków wykonywania kontraktu. Jeżeli lekarz zostanie podporządkowany kierownictwu i będzie miał obowiązek stosować się do wskazówek dotyczących wykonywania powierzonych mu czynności, to zakład będzie odpowiadał za wyrządzoną przez niego szkodę. Także wtedy, gdy umowę wykonuje w ramach swojej praktyki prywatnej.

Orzeczenie Sądu Najwyższego

O tym właśnie orzekł Sąd Najwyższy w wyroku z 26 stycznia 2011 r. (sygn. IV CSK 308/10). Potwierdził przy tym, że strony nie są władne wykluczyć odpowiedzialności solidarnej poprzez postanowienia umowne. W tym przypadku umowa wyraźnie zastrzegała, że wadliwe wykonanie usług medycznych przez lekarza przyjmującego zamówienie „skutkuje jego odpowiedzialnością w stosunku do pacjenta lub osób trzecich za szkodę wyrządzoną z tego tytułu zgodnie z art. 429 k.c.”. Sąd uznał to postanowienie za nieważne, jako prowadzące do obejścia ustawowej odpowiedzialności za szkodę. Oznacza to, że o wystąpieniu odpowiedzialności solidarnej rozstrzyga ustawa, nie umowa.

W przedmiotowej sprawie lekarka była poddana bezpośredniej kontroli merytorycznej dyrektora do spraw lecznictwa w zakresie udzielanych przez nią świadczeń. Nadzorował ją ordynator, który uczestniczył w obchodach i ustalał wspólnie z nią korekty leczenia i diagnostyki. Ordynator mógł także zmieniać decyzje lekarki. Trudno więc zgodzić się ze zdaniem, że Sąd Najwyższy przypisał NZOZ-owi solidarną odpowiedzialność z lekarzem niepodlegającym jego kierownictwu. Sąd uznał raczej, iż zawarcie kontraktu z lekarzem prowadzącym praktykę prywatną nie gwarantuje uniknięcia odpowiedzialności solidarnej. Decydujące jest to, czy lekarz udziela świadczeń samodzielnie, czy jest kierowany i nadzorowany. To przede wszystkim należy mieć na uwadze, formułując postanowienia umowne. Sformułowania dotyczące zakresu odpowiedzialności lekarza wobec pacjenta lub osób trzecich nie mają większego znaczenia. Istotne są natomiast sformułowania dotyczące zakresu odpowiedzialności lekarza wobec NZOZ-u. Mogą one posłużyć do odzyskania w ramach rozliczeń regresowych z lekarzem kwot wypłaconych pacjentowi, jak również do zaostrzenia odpowiedzialności kontraktowej lekarza.

PODSTAWA PRAWNA

1) art. 58 § 1, art. 429, 430, 441 i 473 Kodeksu cywilnego;
2) art. 33 ustawy z 15 kwietnia 2011 r. o działalności leczniczej.
Prawo w medycynie
Newsletter przygotowywany przez radcę prawnego specjalizującego się w zagadnieniach prawa medycznego
ZAPISZ MNIE
×
Prawo w medycynie
Wysyłany raz w miesiącu
Newsletter przygotowywany przez radcę prawnego specjalizującego się w zagadnieniach prawa medycznego
ZAPISZ MNIE
Administratorem Twoich danych jest Bonnier Healthcare Polska.

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Sławomir Molęda

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.