Nowa twarz, nowe życie
Najważniejsze to uratować życie pacjenta. Potem jest czas na zadbanie o jego wygląd po zakończeniu leczenia. Zdarza się, że choroba okalecza twarz tak bardzo, iż to uratowane życie staje się udręką, bo człowiek nie może zaakceptować swojego wyglądu. W Przychodni Protez Twarzy w Łodzi lekarze starają się pomóc w takich przypadkach.
Wojewódzka Przychodnia Protez Twarzy, która wchodzi w skład Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego im. M. Kopernika w Łodzi powstała 30 lat temu. Choć początki nie były łatwe, z czasem udało się ją rozbudować, a ostatnio nawet wyremontować i unowocześnić.
Rekonstruktor twarzy to w Polsce zawód wyjątkowo rzadki. Wywodzi się ze stomatologii, a konkretnie z protetyki. W porównaniu z nimi jest jednak mało opłacalny. Do jego wykonywania niezbędna jest też odrobina umiejętności plastycznych. A przy tym nie bardzo wiadomo, gdzie wyuczyć się tego fachu - nawet w pokrewnych dziedzinach nie ma takiej specjalizacji.
Andrzej Kopczyński - jak sam twierdzi, jedyny w Polsce zawodowy rekonstruktor-protetyk twarzy - był na stypendium w Szwecji, gdzie tego typu specjalistycznych ośrodków jest kilka. Jeden z polskich lekarzy, który wraz z nim zajmował się wykonywaniem protez twarzy, już na początku swojej kariery uznał, że w Skandynawii znajdzie lepsze warunki do rozwoju zawodowego. A. Kopczyński został więc sam z poczuciem obowiązku wykorzystania zdobytej wiedzy w swoim kraju.
Jeden to za mało
Przeniósł się z Katedry Protetyki Twarzy w Łodzi, gdzie pracował przez 18 lat i przy Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym im. Kopernika stworzył funkcjonujący do dziś ośrodek. Sam kształci swoich następców, choć i tych nie jest wielu. W przychodni wraz z nim pracuje 9 osób: trzech lekarzy stomatologów, trzech techników i dwie pielęgniarki. To prawdopodobnie jedyni tak wąsko ukierunkowani specjaliści w tej dziedzinie w kraju.
,Swego czasu prowadziłem szkolenia na temat rekonstrukcji protetycznej twarzy, nie było jednak zbyt dużego zainteresowania i szybko je przerwałem. W dzisiejszych czasach bardziej opłaca się pozostać w stomatologii, niż poświęcić zawodowi, który daje co prawda niesłychaną satysfakcję, ale skazuje człowieka na nieustanne obcowanie z ludzkim nieszczęściem i cierpieniem, a to wszystko za marne pieniądze" - mówi A. Kopczyński. Jego zdaniem, niebawem powinno jednak u nas wzrosnąć zainteresowanie tą dziedziną medycyny.
Protetyka twarzy przede wszystkim naprawia szkody wyrządzone przez nowotwory (98 proc. przypadków): czerniaka skóry, zmiany wywodzące się z zatok, przechodzące na nos, oczodół, przy których konieczne jest usunięcie całego narządu (nosa, oczodołu czy małżowiny usznej), a czasem nawet części twarzy. Po takiej operacji zostają rozległe blizny, oszpecające człowieka tak bardzo, że często wstydzi się wychodzić z domu.
,Uratowano mu życie, lecz ono wraz z chorobą, a właściwie jej skutkami i tak traci sens. To są ludzie bardzo okaleczeni. Dla większości z nas nawet drobne blizny są krępujące, a co dopiero, gdy brakuje dużej części twarzy albo całego narządu. Odtwarzając twarze naszych pacjentów, przy okazji, a może przede wszystkim leczymy ich dusze, przywracamy im chęć do życia, poprawiamy samopoczucie, a tym samym dajemy im możliwość dalszego leczenia i normalnego funkcjonowania" - uważa A. Kopczyński.
Łódzka Przychodnia Protez Twarzy jest dla tych chorych ostatnią deską ratunku. Większości z nich nie można już pomóc w żaden inny sposób, ich obrażenia nie nadają się do zabiegów odtwórczych w ramach chirurgii plastycznej. Choć najlepszym rozwiązaniem jest odtworzenie brakujących części z własnych tkanek pacjenta, w wielu przypadkach - ze względu na zły stan zdrowia - takiego zabiegu nie można wykonać. Pozostają więc protezy.
Postęp protetyki
Dawniej protezy robiono z materiałów twardych i niezbyt przyjaznych dla pacjenta. Teraz wykorzystuje się materiały bardziej elastyczne: gumopochodne lub silikonowe, barwione na kolor skóry, a wybór kolorów i odcieni jest dziś całkiem pokaźny. Każda proteza składa się z trzech zasadniczych części: bazy, trzonu, czyli elementu odbudowującego tkanki oraz z elementu umocowującego, którym najczęściej są okulary lub wszczepy śródkostne (przyklejanie bądź wciskanie mogłoby tylko dodatkowo podrażnić chore miejsce i przyczynić się do wznowy).
W przypadku gałek ocznych umocowanie zależy od tego, w jaki sposób zostały usunięte: czy worek spojówkowy, w którym umieszcza się potem protezę został pomniejszony, upłycony, czy wręcz zniekształcony, co uniemożliwia zastosowanie standardowych protez. Sporą grupę pacjentów stanowią dzieci z wadami wrodzonymi, np. małooczem czy bezoczem. W tych przypadkach najpierw podejmuje się starania, by rozpórkami doprowadzić do rozrostu kości i tkanek miękkich oczodołu, tak by można było zastosować indywidualną protezę gałki ocznej. Jeśli to nie skutkuje, wykonuje się protezę nakładową.
Minimum raz w roku konieczna jest kontrola, podczas której podejmowana jest decyzja w sprawie ewentualnej wymiany protezy. U dorosłych wymienia się je co 4-5 lat. U dzieci początkowo co trzy miesiące (jeśli zaczyna się od wieku niemowlęcego), stopniowo zwiększając odstępy do pół roku i następnie - do roku.
Pacjenci kierowani są do łódzkiej przychodni zazwyczaj przez ośrodki onkologiczne, kliniki okulistyczne, laryngologiczne i chirurgiczne, a także chirurgii plastycznej, gdy te nie mogą już pomóc. Pomocy szukają tu pacjenci z całego kraju. Po dostarczeniu wniosku od lekarza specjalisty oraz promesy kasy chorych potwierdzającej pokrycie kosztów (cena jednej protezy kształtuje się w granicach kilku tysięcy zł), wyznaczany jest termin pierwszej wizyty-konsultacji, podczas której zapada decyzja, czy i jak można pomóc. Potem pacjenta czeka jeszcze kilka wizyt. W sumie od momentu zgłoszenia się do przychodni czeka się na protezę około 2-3 miesięcy. Zdarza się jednak, że niektórym osobom trzeba odmówić pomocy. W przypadku np. ubytku żuchwy nie da się już nic zrobić.
Współpraca chirurga
i protetyka
Zdaniem A. Kopczyńskiego, dobrze zorganizowana współpraca kilku ośrodków pozwoliłaby uniknąć wielu utrudnień. ,W Szwecji jest aż 6 takich placówek, ulokowanych przy większych ośrodkach akademickich. Wciąż nie rozumiem, dlaczego nie można byłoby zrobić tego samego w Polsce - przy każdym większym ośrodku onkologicznym stworzyć przychodnię protetyki twarzy. Wtedy we wstępnym planowaniu zabiegu operacyjnego brałby udział protetyk, co z kolei ułatwiłoby mu w znaczący sposób pracę. Tymczasem chirurdzy pozostawiają część nosa czy ucha, bo wydaje im się, że tak będzie lepiej, podczas gdy z naszego punktu widzenia, to utrudnienie, bo złączenie zawsze będzie widoczne - mówi A. Kopczyński. - Otrzymujemy gotowe przypadki, do których musimy się dostosować, a czasem wręcz odmawiać pomocy, bo nie ma już warunków do założenia protezy".
Nie najlepiej jest też z wiedzą lekarzy o możliwościach pomocy okaleczonym pacjentom. To od onkologów i chirurgów, którzy wykonują konieczne, ale oszpecające operacje, chorzy zawsze powinni dowiadywać się, że jest miejsce, gdzie można zminimalizować skutki choroby. ,Oni przede wszystkim powinni umieć doradzić swojemu pacjentowi - co dalej, a nie zostawiać go samego w tej nowej i trudnej dla niego sytuacji" - podkreśla A. Kopczyński.
Na Międzynarodowym Zjeździe Protetyków Twarzy w latach osiemdziesiątych w Londynie A. Kopczyński został przyjęty na honorowego członka tej organizacji. To duże uznanie. Podobnie jak ocena Szwedów, którzy od lat są naszymi promotorami, podkreślając na każdym kroku, że polska placówka w niczym nie odbiega od światowego poziomu. Nie wolno tego zmarnować.
Wojewódzka Przychodnia
Protez Twarzy
ul. Ogrodowa 21, 92-836 Łódź
tel. (42) 689 51 83
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: Monika Wysocka