Włosi zatrudnią 10 tys. sióstr
Rośnie konkurencja na rynku pracy dla zawodów medycznych: obok Polek zatrudnienia we Włoszech szukają dobrze wykształcone pielęgniarki z Węgier, Rumunii, Słowenii, Czech, Słowacji czy Peru.
Warunkiem uzyskania wpisu do włoskiej izby pielęgniarskiej jest zdanie egzaminu zawodowego, który opiera się przede wszystkim na znajomości języka włoskiego. Najpierw jednak pielęgniarki muszą przejść procedurę nostryfikacji dyplomu. W praktyce jest to nieosiągalne dla absolwentek dwuletniego studium pielęgniarskiego, ze względu na zbyt dużą - w porównaniu z unijnym systemem kształcenia - różnicę w liczbie godzin nauczania zawodu.
Opanowanie języka w zakresie, który umożliwia zdanie egzaminu zawodowego we Włoszech, wymaga co najmniej 6-8 miesięcy intensywnej nauki. Kilka miesięcy trwa procedura nostryfikacji dyplomu. Wyjazd do legalnej pracy we Włoszech oznacza więc dla pielęgniarki kilkumiesięczną inwestycję w siebie, tym kosztowniejszą, że sama musi ponieść koszty nauki języka, potwierdzenia dokumentów w Polsce: w ministerstwach i w ambasadzie oraz opłacić podróż do Włoch. Strona włoska pokrywa natomiast znaczne koszty tłumaczenia dokumentów, ich potwierdzeń we Włoszech oraz opłatę za procedurę nostryfikacyjną. Oferty przejścia tej drogi na skróty, które pielęgniarkom proponują wyrastające jak grzyby po deszczu firmy-pośrednicy, mogą oznaczać tylko jedno: pracę na czarno.
?Jeżeli pośrednicy oferują wyjazd do Włoch absolwentkom pielęgniarskiego studium dwu- lub 2,5-letniego, to na sto procent jestem przekonany, że nie jest to praca legalna. Te panie nie mają szans na nostryfikację dyplomu, pracują na stanowiskach pielęgniarek lub pomocy pielęgniarskiej, ale robią to na czarno. Spotykam się z takimi przypadkami. Pielęgniarki dzwonią i mówią, że ktoś im proponował wyjazd, że nie muszą znać języka, że pracodawca wszystko im zapewnia itd. Główny problem jest taki, że 90 proc. firm prowadzących taką działalność w Polsce nie ma pozwolenia Ministerstwa Pracy. My byliśmy bardzo dokładnie weryfikowani przez Urząd Pracy, musieliśmy się wykazać kontraktami, które mamy podpisane, doświadczeniem w prowadzeniu działalności" - opowiada Tadeusz Kubic, właściciel firmy Business Service Polska, rekrutującej pielęgniarki z Polski w imieniu włoskich pracodawców.
Kontrakt na dwa lata
Firma organizuje pielęgniarkom kursy języka włoskiego, (ale mogą się też uczyć indywidualnie) oraz egzamin kwalifikacyjny w Polsce. Bierze na siebie wymóg skompletowania wszystkich niezbędnych do nostryfikacji dyplomu dokumentów. Ponieważ we Włoszech pielęgniarki często są zrzeszone w spółdzielniach usług medycznych, które w ramach kontraktów zapewniają obsadę poszczególnym jednostkom służby zdrowia, Business Service Polska kontaktuje polskie siostry właśnie z nimi. ?To spółdzielnie pielęgniarskie będą pracodawcami, a w zależności od potrzeb skierują do właściwych jednostek. Spółdzielnia gwarantuje pielęgniarce legalną pracę, płacę (1050-1150 euro) oraz znajduje jej mieszkanie. Niektóre spółdzielnie pokrywają koszty zakwaterowania, inne nie" - mówi T. Kubic.
Kontrakty ze spółdzielniami są podpisywane minimum na dwa lata. Oferta dotyczy pracy przede wszystkim w domach opieki. W szpitalach, gdzie jest większa rotacja pacjentów mówiących różnymi dialektami, wymagana jest dobra znajomość włoskiego. ?Gdy pielęgniarka dobrze pozna ten język, może się starać o przeniesienie do pracy w szpitalu. Podstawowy wymóg pracodawcy jest taki, żeby pielęgniarki przynajmniej przez pół roku koncentrowały się na pokonaniu bariery językowej i kulturowej. Po tym okresie mogą - jeśli uznają, że je na to stać - sprowadzić do Włoch rodzinę" - wyjaśnia T. Kubic.
Miarą wiarygodności kontrahentów są ewentualne wcześniejsze powroty do kraju. ?Żadna z osób, wysłanych przez nas do Włoch nie wróciła z powodu złych warunków pracy, płacy lub zakwaterowania. Mieliśmy pojedyncze przypadki powrotu z przyczyn natury psychologicznej, takich jak tęsknota za dziećmi lub z przyczyn losowych, jak choroba w rodzinie" - dodaje T. Kubic.
Konkurencja zza miedzy
Zapotrzebowanie na pielęgniarki jest we Włoszech ogromne. Jest to jedyny zawód medyczny w tym kraju nieograniczony limitem zatrudnienia dla cudzoziemców. Włoskie Ministerstwo Pracy szacuje, że braki kadrowe sięgają w tej grupie zawodowej nawet 10 tys. osób. Jednak Polki muszą się liczyć z dużą konkurencją z krajów Ameryki Południowej oraz Europy Wschodniej. Z polskimi pielęgniarkami, których słabością jest nieskorelowany z unijnym system kształcenia - mogą wygrywać siostry z Rumunii, Węgier czy Słowenii, gdzie ten proces jest zgodny z obowiązującym w Unii Europejskiej od wielu lat.
Z tego powodu liczba Polek, które próbują swoich sił we Włoszech, nie jest imponująca. Za pośrednictwem Business Service Polska wyjechało do tej pory ok. 80 pań, a do wyjazdu jest przygotowywane kolejne 30.
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: Beata Lisowska