Niechciany ratownik medyczny
Szkoły ratowników medycznych opuszczają kolejne roczniki absolwentów. Są bardzo dobrze wykształceni, bo ich nauka odbywa się według najlepszych światowych standardów. Nie ma jednak żadnej legislacji określającej zawodowy status ratownika.
Zawód na papierze
Ratownicy mieli wchodzić w skład zespołów ratownictwa medycznego, miały ich zatrudniać także szpitalne oddziały ratunkowe. Jednak SOR-y to na razie tylko wirtualne miejsce pracy, bo nie ma ich wiele, a dyrektorzy szpitali niechętnie powiększają zatrudnienie o dodatkowy etat dla ratownika medycznego, zasłaniając się brakiem przepisów. Ratowników zatrudniło dotychczas zaledwie kilka oddziałów szpitalnych w całej Polsce.
W rywalizacji o miejsce w zespole karetki, ze świeżo upieczonym absolwentem studiów licencjackich wygrywa często doświadczony sanitariusz. ?Ratownik medyczny: pięknie to brzmi. Zawód jest, ale zapomniano o przepisach wykonawczych. Wiadomo, co może lekarz, wiadomo, co pielęgniarka. A co wolno ratownikowi medycznemu? Czy może podać np. zastrzyk domięśniowy? On umie to zrobić, bo zakres wiedzy ratowników medycznych jest bardzo duży, ale czy może. Czy pracodawca może mu na to pozwolić bez narażania się na konsekwencje prawne? Jeśli mam przyjąć absolwenta szkoły ratowników medycznych lub studiów licencjackich do pracy, mogę go zatrudnić tylko na etacie sanitariusza-ratownika" - mówi Witold Draber, dyrektor wojewódzkiej stacji Pogotowia Ratunkowego w Poznaniu.
Za kruche do karetki
Studia licencjackie w dziedzinie ratownictwa medycznego są m.in. na Uniwersytecie Medycznym w Łodzi. W niedalekiej przyszłości pierwszy rocznik ratowników zgłosi się do potencjalnego pracodawcy, czyli wojewódzkiego pogotowia. ?Będą wykształceni, ale czy wykwalifikowani. Oni nabierają doświadczenia w czasie pracy. Doświadczony sanitariusz z dwudziestoletnim stażem pracy jest bardziej sprawny niż nowicjusz, nawet z licencjatem. Radykalnych zmian w obsadzie karetek u nas na razie nie będzie" - odpowiada dyplomatycznie Janusz Morawski, dyrektor Wojewódzkiej Stacji Ratownictwa Medycznego w Łodzi, pytany o perspektywy zatrudnienia dla łódzkich ratowników medycznych.
Dodatkowym problemem jest to, że wśród absolwentów studiów licencjackich o tym kierunku jest bardzo dużo dziewcząt. W poznańskim pogotowiu zatrudniono parę kobiet ratowników medycznych w charakterze instruktorek, ale na pracę w zespole karetki nie mają szans. Większość dyrektorów stacji pogotowia ratunkowego nie wyobraża sobie młodej kobiety o kruchej posturze w roli ratownika, który musi dźwigać pacjentów w ciężkim stanie, a podczas interwencji nierzadko być narażonym na agresję.
Sanitariusz też chce być ratownikiem
Ponieważ ustawa o ratownictwie medycznym nie wspomina ani słowem o kierowcy jako członku zespołu ratownictwa medycznego, logiczne byłoby przejęcie jego zadań przez ratownika medycznego. W rzeczywistości jest to bardziej skomplikowane. ?Ratownik medyczny a kierowca to też nie jest taki prosty temat. Nie jest łatwo prowadzić pojazd uprzywilejowany w dużym mieście. Bałbym się posadzić za kierownicą erki świeżo upieczonego ratownika medycznego. To jest odpowiedzialność za pacjenta, za załogę karetki, za pojazd. To jest też kwestia przepisów, bo kierowca pojazdu uprzywilejowanego musi mieć odpowiedni staż pracy" - dodaje Witold Draber.
Na razie z wiedzy i umiejętności ?niechcianych" ratowników medycznych korzystają inni. Chętnie zatrudniają ich straż pożarna i policja. Jednak wielu ratowników całkiem odchodzi z zawodu - ostrzegają specjaliści.
Zdecyduje minister zdrowia
Stan prawny nie jest do końca jasny. Skład osobowy zespołów ratownictwa medycznego miało określić rozporządzenie ministra zdrowia w sprawie rodzajów zespołów ratownictwa medycznego oraz niezbędnych wymagań w zakresie ich składu osobowego i wyposażenia. Czas ucieka, a ten akt prawny nie ujrzał światła dziennego. Rozporządzenie podobno powstało, ale nie zostało jeszcze przekazane do konsultacji. Projekt jest w uzgodnieniach wewnątrzresortowych.
Możliwości obsady karetek są dwie: lekarz, pielęgniarka i ratownik medyczny, który pełni również funkcję kierowcy (ta opcja byłaby zgodna z ustawą-matką o ratownictwie medycznym, nie przewidującej kierowcy w składzie zespołu ratownictwa medycznego) oraz drugi wariant, zgodnie z którym dopuszcza się zarówno kierowcę, jak i sanitariusza, ale pod warunkiem ukończenia przez niego kursów ratownictwa przedmedycznego.
Nie wiadomo jeszcze, co zdecyduje minister. Opcja obsady karetki z kierowcą i ratownikiem medycznym, którym może być przekwalifikowany sanitariusz jest jednak zdecydowanie bardziej realna. ?Pamiętajmy, że sanitariusze, którzy mają średnie wykształcenie, uczą się na ratowników medycznych. Trzeba dać im szansę, żeby swoją wiedzę i umiejętności mogli uzupełnić o dyplom ratownika medycznego - mówi Robert Gałązkowski, szef medyczny Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. - Uważam, że minister zdrowia nie podejmie radykalnych kroków, eliminując sanitariuszy oraz kierowców ze składu zespołu ratownictwa medycznego, bo system nie jest na to przygotowany. Ratowników po dwuletniej szkole jest na razie tylko ok. 5 tysięcy". Ustawa o ratownictwie medycznym daje do 2009 roku czas na dochodzenie do założonego systemu, a tym samym na uzupełnianie kwalifikacji zainteresowanym.
Poszukiwanie standardu
Dyrektorzy stacji pogotowia ratunkowego ustalają własne zasady postępowania w stosunku do sanitariuszy. W wojewódzkim pogotowiu w Opolu z 22 sanitariuszy do zwolnienia wytypowano już 12. Mają ich zastąpić ratownicy medyczni.
Dyrekcja SP ZOZ-u w Pleszewie (woj. wielkopolskie) dla odmiany zamierza zwolnić połowę kierowców ambulansów. Za kierownicą ?erek" mają zasiąść nie dysponujący żadnym doświadczeniem w dziedzinie transportu ratownicy medyczni. ?Te zachowania wynikają z niewłaściwego zrozumienia zapisów w warunkach konkursu ofert na ratownictwo medyczne przedstawionych przez Narodowy Fundusz Zdrowia. Fundusz zaleca, by w składzie zespołu ratownictwa medycznego był wykwalifikowany ratownik medyczny, ale jest to zalecenie, a nie wymóg" - wyjaśnia Robert Gałązkowski.
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: Beata Lisowska