"Czy wciąż istnieje ustawowy nakaz leczenia chorych na gruźlicę? Jeśli tak, to jak wyegzekwować go wobec pacjenta uchylającego się od leczenia?" - pyta Karolina Franc z Bytowa.
Ten artykuł czytasz w
ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
W Ustawie o zwalczaniu chorób zakaźnych i zakażeń gruźlica znajduje się na liście chorób, których leczenie jest obowiązkowe. Jest to bowiem schorzenie zagrażające nie tylko choremu, ale też jego otoczeniu. Konsekwencją tego zapisu jest fakt, że leczenie tej choroby jest całkowicie bezpłatne. Problem polega jednak na tym, że nie ma przepisów wykonawczych, a więc możliwości wyegzekwowania tego obowiązku. Nie ma określonych żadnych sposobów postępowania z chorymi odmawiającymi leczenia. A tacy chorzy wciąż się zdarzają. Całkiem niedawno miałem interwencję u chorego z gruźlicą potwierdzoną prątkowaniem. Przebywał on w domu wraz z szóstką swoich dzieci i żoną, i nie życzył sobie leczenia. W wielu krajach wobec takiego chorego stosuje się postępowanie sądowe (na kształt naszego sądu grodzkiego), dopuszczające doprowadzenie chorego przez policję do właściwej kliniki i przymusowe leczenie. W Polsce sprawa kończy się na zapisie o konieczności leczenia. Są dwa wyjścia z tej sytuacji: albo zostawić chorego w spokoju, ryzykując rozprzestrzenienie się choroby, albo - łamiąc przepisy - leczyć go na siłę, wbrew jego woli.
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: prof. Kazimierz Roszkowski-Śliż, dyrektor Instytutu Gruźlicy i Chorób Płuc w Warszawie